02.01.2023
Anecie Wybieralskiej
Zamiast komentarza pod wspaniałym tekstem „Z listów do przyjaciela”.
Dlaczego nie dostrzegam jasnej strony życia?
Bo może faktycznie ona nie istnieje…
A jeśli nawet, to w głębokim cieniu nieprawości. Bo może świat balansuje już w pobliżu dna, bez możliwości od tego dna odbicia się. Bo może ludzkość od zarania podzielona na prześladowców i ciemiężonych czeka niecierpliwie na kolejne kaprysem historii powodowane odwrócenie ról, co nie tylko poprawy przynieść nie zdoła, a nawet sytuację pewnie pogorszy, kiedy niestabilny denny grunt osuwał się będzie w otchłań aż do granic dna bezwzględnego.
Wtedy to zdarzyć się może, że Czerwony Kapturek, w oczekiwaniu na spotkanie z zakumplowanym wilkiem, bez wahania pożre babcię, Śpiąca Królewna rozczęstuje zatrute jabłka wśród krasnoludków, a Gerda wespół z Kajem, na złość dobrodusznej Królowej Śniegu, skują lodem świat.
I nie powstrzymają tego procesu żadne barykady, żadne linie demarkacyjne i mniej lub bardziej okrągłe stoły, bowiem zacietrzewieńcy z każdej ze stron nie dopuszczą do swobodnego przetasowania się argumentów, poglądów i wierzeń, do współistnienia, współtworzenia, współodpowiedzialności.
I jeśli w najbliższym czasie żadne dziewczynki z zapałkami nie spowodują światowej pożogi, jeśli nie obróci w perzynę tej najlepszej, ba! – wyjątkowej z planet nieoczekiwany przybysz z Kosmosu, to rachunki zapewne wyrówna niepohamowana żarłoczność lokalnej czarnej dziury powodująca autodestrukcyjne spowolnienie obrotu Ziemi wokół własnej osi, lub może całkowite jej zatrzymanie i zainicjowanie obrotu w kierunku odwrotnym.
I wtedy wszyscy jak jeden mąż przekonają się na własnej skórze, o ile to łatwiej było utrzymać się na ziemskiej powierzchni w punkcie pędzącym po okręgu z niebagatelną prędkością iluś tam metrów na sekundę, niż nieruchomiejącym, unieruchomionym, bądź rozpoczynającym obrót o przeciwnym wektorze.
Najzdrowszego!
WaszeR coraz mniej londyński
