01.03.2023
Państwo – to nie przedsiębiorstwo. To prawda; ale nie do końca.
Państwo pod wieloma względami działa bowiem właśnie tak, jak przedsiębiorstwo: tworzy bardzo skomplikowany system – wartości, struktur, rzeczy i ludzi. O każdym z tych elementów można powiedzieć naprawdę wiele. Każdy z nich jest ważny i od potencjału, jaki w nim się kryje, zależy, jak państwo funkcjonuje i jakie ma szanse na trwanie, a przypomnijmy – najważniejszym celem każdego systemu jest jego trwanie. Trwanie i rozwój; z tym że rozwój to dopiero drugi cel po trwaniu.
Zatrzymajmy się na ludziach jako elemencie systemu państwa. Są takie dziedziny nauki, w których ten element jest najważniejszy – ale nie to będzie przedmiotem poniższych rozważań.
Stawiam pytanie: czy w takich procedurach wybierania władzy, jakie obecnie obowiązują w Polsce (ale i na świecie) jest w ogóle możliwe wyłonienie najlepszego zespołu ludzi, którzy będą mieli prawo podejmowania najważniejszych, najbardziej kluczowych decyzji, dotyczących państwa jako całości?
O słabościach systemu wyborczego wynikającego ze sprowadzenia wyborów do zwykłego targowiska, w którym najważniejszą rolę grają pieniądze i dostęp do mediów, o budowaniu przekazu wyborczego do określonych grup społecznych, których poglądy i potrzeby zostały zbadane, zmierzone i potraktowane jako wytyczne dla przekazu wyborczego w kampanii prowadzonej jak marketingowa, zmierzająca do wprowadzenia na rynek jakiegoś produktu – mówiono już wiele i wielokroć. Wybory i kampania wyborcza to stały element systemu demokracji przedstawicielskiej. Wszystko w niej stało się polityczne: to od decyzji politycznej zależy system przeliczania wyników głosowania na liczbę mandatów w parlamencie, a tym samym decyzji kto będzie sprawował władze w kolejnej kadencji – jej trwanie zaś to też decyzja polityczna, zapisana w konstytucji, a więc umowna.
Stała, jak na razie, jest obecność w procesie wybierania mandatariuszy ludzi, tych wszystkich obywateli mających prawa wyborcze. To oni jako elektorat głosując oddają swoją cząstkę władzy, przypisaną każdemu pełnoletniemu członkowi danego społeczeństwa innemu konkretnemu człowiekowi ubiegającemu się o mandat wyborczy. To głos każdego wyborcy uczestniczącemu w wyborach (przypominam — w Polsce nie są obowiązkowe) przesądza, kto z kandydujących uzyska mandat.
Zostawmy różne takie subtelności, jak listy wyborcze układane przez kierownictwa partii, „biorące” i „niebiorące” miejsca na liście, lepsze i gorsze okręgi wyborcze, źródła i sumy pieniędzy na kampanię wyborczą, jej jakość i uczciwość – to wszystko, co czyni z wyborów jarmark i igrzyska. Zostańmy przy ludziach – suwerenie, elektoracie…
Jak można zakładać, że zbiorową decyzją, będącą wypadkową z setek tysięcy, a nawet milionów głosów oddanych przez ludzi, którzy w ogromnej większości nie rozumieją najprostszych nawet spraw związanych z rządzeniem tak złożonym systemem, jakim jest państwo, wybrani zostaną ludzie najlepiej przygotowani, mający najwyższe kwalifikacje zawodowe i cechy etyczne?
Gdy śledzi się doniesienia medialne, przygląda się temu, co „spina” użytkowników mediów społecznościowych – tych wszystkich Tik-Toków, Facebooków, Instagramów, WhatsAppów, Messengerów i innych – można odtworzyć świat pojęć, wartości i zasad, którymi kierują się nasi współcześni. Próba odtworzenia świata wartości ludzi młodych (w przedziale 18-35 lat) ukazuje zagubienie, rosnącą frustrację i brak wiary co do przyszłości swojej i świata. Rosnąca liczba zaburzeń i chorób psychicznych jest tylko objawem tych procesów cywilizacyjnych i kulturowych.
Współczesna kultura została zdominowana przez kulturę masową, w której liczą się nie tyle wartości poznawcze i artystyczne, ile wartość rynkowa produktu tej sfery; innymi słowy: zysk. Wielkie idee i wartości, które mają przyświecać państwu i ludziom władzy, przegrały z logiką rynku i jego prostym wskaźnikiem, jakim jest ilość zgromadzonych dóbr wyrażonych najprościej kwotą posiadanych pieniędzy. To dziś najprostsza miara sukcesu życiowego i dalszych celów życiowych młodych ludzi.
Wyparcie kultury wysokiej, wymagającej przygotowania do jej odbioru i zawsze myślenia w trakcie obcowania z nią, jest powszechne. Film i teatr na przykład – to, co proponuje odbiorcy, to głównie masowa rozrywka. Festiwale filmowe i teatralne to targowiska próżności. „Czysta” sztuka przegrała, bo przegrać musiała z żądzą zysku, który gwarantuje tylko wysoka oglądalność.
To zresztą tylko dotknięcie problemu.
Wniosek jest zawsze ten sam – w takim systemie wyłaniania władzy, wybierania ludzi, którzy będą mieli prawo podejmować najważniejsze decyzje o życiu a czy śmierci innych ludzi, nie ma praktycznie żadnej szansy (może poza przypadkiem) wybrania najlepiej przygotowanych, z wysokim morale do sprawowania rządów w imieniu „suwerena”.
Dlatego też w rozpoczynającej się a w gruncie rzeczy trwającej już kampanii wyborczej patrzmy na ten wyborczy teatr krytycznie. Starajmy się podejmować najracjonalniejsze w tych warunkach decyzje.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Dotknął Pan jednego z głównych problemów demokracji nie tylko w Polsce ale i na świecie, nad którym należałoby się pochylić znacznie głębiej aby wypracować model i sposób wybierania władz tak by służył obywatelom, suwerenowi (nie potrzeba tutaj cudzysłowów, nie powinniśmy się wstydzić tego słowa, przecież ono określa faktyczną rolę obywateli w państwie) a nie politykom, władzy jak jest dotychczas. Niestety w powszechnym odbiorze i dyskusji takie stanowisko nigdzie nie rezonuje – a bardzo szkoda- gdyż przytłaczająca większość analityków, komentatorów, dziennikarzy nie mówiąc o politykach -ale tutaj jest to zrozumiałe- nie widzi lub nie chce widzieć takiej potrzeby. W powszechnym obiegu panuje pogląd, że wystarczy wybrać tych właściwych polityków i będziemy mieli krainę szczęśliwości. To głupie i naiwne stanowisko wiedzie absolutny prym a lord Acton ze swoją sentencją śmieje się. Czarno widzę.
Krańcowy postulat – tu warto przypomnieć żart sprzed lat – postulat to coś co spełni się po 100 latach – to przekazanie merytorycznych decyzji algorytmom, Wybrani przez suwerena mieliby decydować o programie a nie sposobach realizacji programu. To pewnie stanie się za jakiś czas albo wszystko pójdzie w perzynę – decyzje ludzi a nawet zespołów ludzi fachowych i kompetentnych są zawsze pochodną od ich emocji, słabości. uwikłania i interesów – patrz wszystkie Rady Bezpieczeństwa, ONZ, UE, kolejne szczyty klimatyczne i temu podobne…
Tak! Dziękuję za tę końcówkę – to co możemy zrobić to patrzeć krytycznie i podejmować najbardziej racjonalne decyzje.
Tyle i aż tyle…