21.10.2023
Lewy sierpowy

Partie demokratycznej opozycji uzyskały w nowym sejmie i senacie wyraźną przewagę pozwalającą na sformułowanie rządu i uchwalanie ustaw.
Wbrew, wyrażanym tu wcześniej moim obawom co do wyniku wyborów, partie demokratycznej opozycji uzyskały w nowym sejmie i senacie wyraźną przewagę pozwalającą na sformowanie rządu i uchwalanie ustaw przywracających w Polsce system demokratyczny i realizujących oczekiwania społeczeństwa.
Zwycięstwo to jak sądzę opozycja zawdzięcza między innymi temu, że wprawdzie późno (znowu się okazało, że lepiej późno niż wcale), ale jednak w końcu Donald Tusk i KO zrezygnowali z całkowitego podporządkowania sobie całej opozycji, czy to poprzez budowę jednej listy, czy też poprzez przejmowanie wyborców słabszych partnerów. W efekcie to dzięki przejęciu wyborców niezdecydowanych przez mniejsze partie (głównie Trzecią drogę) udało się pokonać PiS.
Teraz jednak opozycja stanie przed zadaniem, może nawet jeszcze trudniejszym niż zwycięstwo w wyborach. A będzie nim powołanie rządu i przeprowadzenie zmian legislacyjnych niezbędnych zarówno dla odkręcenia autorytarnych patologii wprowadzonych przez PiS, jak i dla przekonania społeczeństwa, że warto było dokonywać tej zmiany.
W przyszłym roku czekają nas bowiem wybory samorządowe i do parlamentu europejskiego, a w kolejnym wybory prezydenckie. Jeżeli obecne zwycięstwo opozycji nie ma być zmarnowane, to także w tych kolejnych wyborach powinna ona potwierdzić swoją siłę. Nie da się zaś tego osiągnąć, jeśli nie zostaną zrealizowane przynajmniej najważniejsze obietnice złożone przez opozycję. Tu jednak opozycja może natrafić na skuteczną blokadę ze strony PiS. Zdolności PiS do blokowania działań legislacyjnych obecnej opozycji wynikają z jego wpływu na dwie niedające się pominąć w procesie legislacyjnym instytucje – Prezydenta i Trybunał Konstytucyjny. Bez uzyskania przynajmniej neutralności PAD, opozycja przez najbliższe dwa lata będzie skazana na ograniczenie swoich działań do bieżącego zarządzania. Można sobie bowiem wyobrazić, że każda inicjatywa legislacyjna nowego parlamentu będzie wetowana przez prezydenta, a demokratyczna większość jest niewystarczająca, by prezydenckie weto odrzucać. W konsekwencji będzie można dokonywać zmian kadrowych i będzie można inaczej rozdzielać środki, jednak nie da się przeprowadzić żadnych istotnych zmian instytucjonalnych. Bez tego zaś nie da się chyba uzyskać nawet tak oczekiwanego przez społeczeństwo, a obiecywanego przez opozycję, odblokowania środków z KPO. A w konsekwencji utrzymać obecnego poparcia społecznego.
W tej sytuacji, dla skuteczności przyszłych rządów demokratycznej większości, kluczowe będzie dojście przez nią do choćby ograniczonego porozumienia z Prezydentem. Na razie nic nie wskazuje, by był on do tego skłonny. Obawiam się także, iż pojawiające się już wezwania do zajęcia przez PAD postawy odpowiedzialności za państwo i do wzniesienia się ponad partyjne podziały okażą się wołaniem na puszczy. Jedynym, co może go przekonać do pewnej współpracy z przyszłą większością to obietnice dotyczące jego dalszej przyszłości. Przede wszystkim trzeba mu więc obiecać, że nie grozi mu ze strony demokratycznej większości postawienie przed Trybunałem stanu za niewątpliwe przecież delikty konstytucyjne. Można mu także obiecać promowanie przez nowy rząd jego kandydatury do organizacji i instytucji międzynarodowych. Co jeszcze? O tym zapewne liderzy demokratycznej większości będą musieli zadecydować w bezpośrednich, dyskretnych pertraktacjach.
Czy PAD będzie skłonny podjąć takie rozmowy, zmierzające do ułożenia pewnego modus vivendi z demokratyczną większością? Trudno to przesądzić. Jednak obawiam się, że bez znalezienia tu kompromisu prawie cały program zmian proponowanych przez obecną opozycję, będzie musiał być odłożony na prawie dwa lata. To zaś może podważyć jej społeczną wiarygodność i ostatecznie doprowadzić do powrotu PiS do władzy.
Janusz J. Tomidajewicz
Em. profesor ekonomii na UEP i w Uniwersytecie Zielonogórskim.
Założyciel Unii Pracy i wieloletni członek jej władz krajowych i regionalnych.

Ja widzę Tuska, na tej politycznej „arenie”, jako byka z kółkiem w nosie. I wbitymi w kark różnymi terminami.
Co z tego będzie albo i nie będzie, ni ch..a nie wiadomo. Ale, też nie wiadomo czemu, na sercu jakoś lżej.
„Jedynym, co może go przekonać do pewnej współpracy z przyszłą większością to obietnice dotyczące jego dalszej przyszłości. Przede wszystkim trzeba mu więc obiecać, że nie grozi mu ze strony demokratycznej większości postawienie przed Trybunałem stanu za niewątpliwe przecież delikty konstytucyjne. Można mu także obiecać promowanie przez nowy rząd jego kandydatury do organizacji i instytucji międzynarodowych.”
*
Składanie takich obietnic jest moim zdaniem wyjątkowo niefortune. NIe mamy do czynienia z politykiem, który sie pomylił, zbłądził. Przeciwnie – celowo i świadomie, z premedytacją łamał konstytucję, której z urzędu jest najważniejszym strażnikiem w państwie. Łamał ją zmieniając bezprawnie ustrój Poslki w imię korzyści rządzącego obozu, a na szkodę większości obywateli. Zwolnienie go z odpowiedzialności za delikty konstytucyjne oznaczsałoby kompletne zlekceważenie konstytucji przez nową koalicję rządzącą w imię doraźnych ustępstw, na rzecz przestepcy konstytucyjnego. To droga do nikąd.
*
Na miejscu koalicji demokratycznej, która wygrała wybory postepował bym nie oglądając się na Dudę. Jeżeli będzie wetował ustawwy i/lub wysyłał je do tzw. trybunału kulinarnego przyłębskiej koalicja rządząca znajdziee sposoby jak w drodze pozaustawowej rozwiązać wiele istotnych problemów. Takiego wetującego szkodnika należy jak najszybciej postawwić przed trybunałem stanu, co złoży go z urzędu, oraz z wyprzedzeniem przeprowadzić wybory prezydenckie. Destrukcja Dudy osłabi znacznie i Dudę i pisowską szczujnię tak, aby wyczyścić pole koalicji demokratycznej do skutecznego rządzenia.
*
ZAniechanie rozliczeń kaczystów za łamanie prawa w okresie 2005-2007 było jednym z ważnych czynników ich późniejszego powrotu do władzy. Dzisiejsza koalicja demokratyczna nie może sobie na to pozwolić, bo oczekiwanie sprawiedliwego osądu tych szkodników za 8 lat łamania prawa jest powszechne i bardzo ważne społecznie. Obywatele muszą widzieć równość wszystkich wobec prawa.