Stanisław Obirek: Nowomowa czyli mowa nienawiści na usługach propagandy4 min czytania


29.10.2023

Wygraliśmy wybory, ale spać spokojnie nie możemy. Kłamstwa, oszczerstwa i zwyczajna mowa nienawiści ma się dobrze. Propagatorzy PiS-u i jego politycznych praktyk nie składają broni. Sam PiS mocny reprezentacją 194 posłów w sejmie (opozycja ma 248) i 34 w senacie (pakt koalicyjny ma 64) sprawia wrażenie, że nadal będzie rządził, a jeszcze premier M. Morawiecki w porozumieniu z prezydentem A. Dudą udaje, że będzie formował nowy rząd. Rządowa tuba TVP z przybudówkami to wrażenie wzmacnia. Jak długo? Na razie trudno powiedzieć, im dłużej tym lepiej dla odchodzących, by zatrzeć jak najwięcej śladów przestępstw i malwersacji. Temu też służy język propagandy, nazwany słusznie nowomową, a dokładniej mową, która robi wodę z mózgu. Warto się jej przyjrzeć, choćby to był kolejny raz, a może i wrócić do podstawowych lektur.

Oczywiście umiejętne posługiwanie się językiem propagandy nie jest niczym nowym. Jednak w XX i XXI wieku przybrało ono formy tak spektakularne, że zwróciło uwagę badaczy języka. Warto przywołać przynajmniej kilku z nich, tych najbardziej wpływowych.

Najważniejszym i najbardziej znanym jest oczywiście George Orwell (1903-1950), którego dwie książki, napisane w latach czterdziestych pod wrażeniem siły języka propagandy sowieckiej, odsłoniły jej ukryte przesłanie. Chodzi naturalnie o „Rok 1984”„Folwark zwierzęcy”, które nie bez kozery były lekturą zakazaną w reżimach komunistycznych.

Mniej znane, ale równie istotne są studia nad językiem hitlerowskiej propagandy Victora Klemperera (1881-1960), który w mistrzowski sposób podpatrzył degradację języka w hitlerowskich Niemczech. Dotyczyło to zwłaszcza odczłowieczenia Żydów i przyzwolenia na ich wymordowanie. Zarówno jego dzienniki, jak i zwłaszcza słynna „LTI” (Lingua Terti Imperii) to obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce zrozumieć jak działa mowa nienawiści sączona dzień po dniu w umysły ludzi zmuszonych do wysłuchiwania propagandowych sloganów. Ogromną wartość zachowują również liczne studia nad nowomową okresu PRL-u niedawno zmarłego Michała Głowińskiego (1934-2023). Zwłaszcza „Zła mowa. Nie dać się propagandzie” i wznawiana wielokrotnie „Nowomowa i ciągi dalsze” nie tylko zasługują na baczną lekturę, ale pozwalają lepiej rozumieć również język dzisiejszej propagandy. Ale przecież nie tylko o klasykę chodzi. Oto na naszych oczach, nowomowa, którą można też nazwać mową nienawiści (jej celem jest zawsze wskazywania na mniej czy bardziej określonego wroga) zaczyna przybierać nowe kształty.

Michał Bilewicz stwierdza w niezwykle przenikliwym studiu na temat mowy nienawiści obecnej w przestrzeni publicznej w Polsce, zwłaszcza od 2015 roku, że „mowa nienawiści zalewa nas codziennie. Nie tylko w Polsce”. Wymienia język nienawiści Donalda Trumpa i jaki ten język miał wpływ na zamachowców mordujących niewinnych ludzi. Pisze Bilewicz: „[Trump] mówił o ‘inwazji nielegałów’, o tym, że ‘wstyd, że do Europy wpuszczono imigrantów naruszających społeczną tkankę tego kontynentu”. Wkrótce dokładnie te same hasła usłyszeliśmy z ust zamachowca, który zamordował 23 osoby w sklepie Walmart w El Paso w Teksasie. Mówił dokładnie tym samym językiem: o ‘inwazji imigrantów’, o tym, że Europa już dawno się skończyła” (wyborcza.pl/magazyn). Tych przykładów jest więcej. W swoim artykule Bilewicz skupia się na funkcjonowaniu języka nienawiści w polskiej przestrzeni publicznej i na tym jak bardzo pomagał on wygrywać wybory od 2015 roku partiom, które odwoływały się do antyimigracyjnej retoryki. Jednak najbardziej wstrząsającym jest takie oto stwierdzenie: „Mowa nienawiści to w końcu przyczyna zobojętnienia, stępienia moralnych odruchów”. Tak dzieje się nie tylko w Polsce, ale wszędzie tam gdzie mowa nienawiści stanowi podstawowy oręż nie tylko politycznej, ale i sposobu utwardzania twardej tożsamości narodowej czy religijnej. Również badacz języka mediów społecznościowych Michał Fedorowicz stwierdził krótko komentując język używany w niedawno zakończonych wyborach, „Kampanią rządzi szczera nienawiść” (kulturaliberalna.pl).

Ale wracajmy do Polski po wyborach 15.X.2023, który na szczęście nie stanie się teokracją nacjonalistyczną rządzoną przez utalentowanego demagoga, który w celu osiągnięcia swoich politycznych celów nie wahał się sięgnąć po pomoc do skrajnych nacjonalistów i religijnych fundamentalistów. Choć kto wie, może Jarosław Kaczyński i jego najbliżsi akolici nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa?

<strong>Stanisław Obirek</strong>
Stanisław Obirek

 (ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim) – teolog, 
historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita.

Print Friendly, PDF & Email
 

3 komentarze

  1. AnGor 29.10.2023
  2. Senex 29.10.2023
  3. Stanisław Obirek 29.10.2023