06.12.2023
Jednym z gorących tematów w tym niezwykłym czasie zawieszenia pomiędzy prawdą a fałszem, pomiędzy prawdziwym rządem a tym istniejącym jedynie w wyobraźni Mateusza Morawieckiego jest sprawa zawarta w pytaniu, – co zrobić z prezesem Narodowego Banku Polskiego?

Adam Glapiński, podobno profesor ekonomii, (ale raczej historii niż praktyki), załatwił sobie drugą sześcioletnią kadencję u prezesa wszystkich prezesów wierną służbą i realizacją celów partyjnych, nie państwowych, podejmowaniem lub nie podejmowaniem decyzji wpływających na kondycję złotego, na stan całej gospodarki kierując się tylko jednym – dobrem rządzącego ugrupowania – PiS czy też Zjednoczonej/Pokłóconej Prawicy. Pamiętamy jego wizyty na Nowogrodzkiej, groteskowe konferencje prasowe, na których prezes z wielką pewnością mówił o inflacji, o tym ile złota ma NBP, jak dobra jest kondycja polskiej gospodarki. Konferencje prezesa Glapińskiego odbywały się po tym, jak Rada Polityki Pieniężnej, której prezes Glapiński jest z urzędu przewodniczącym, odbyła swoje dwudniowe najczęściej posiedzenia, na których ustalano wspólne stanowisko. Ustalano lub nie, bo wśród członków Rady są różni ludzie nominowani przez różne ciała polityczne. Liczył się tylko głos prezesa NBP, to on zdominował przekaz, to on był ważny i to jego konferencje były tematem licznych komentarzy medialnych.

Przypominało mi to początki kariery Adama Glapińskiego, bliskiego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego, któremu Glapiński jeszcze w latach Porozumienia Centrum, załatwił pierwsze duże pieniądze potrzebne na zakup gazet czy lokali, w których do dziś mieści się centrala partii PiS. Pamiętam też, co wtedy skupiało uwagę opinii publicznej – te dwie długonogie blondynki zatrudnione w centrali NBP, jako asystentki prezesa, których uposażenie przekraczało wysokość płacy ważnych dyrektorów w NBP a których kwalifikacje okryte były słodką tajemnicą.
Pamiętając tamtą aferę przypominało mi się stare hasło, jeszcze z czasów podziemia, które dotyczyło Adama Glapińskiego – „pies na kobiety, pies na kotlety”. Sprawa asystentek prezesa była i się skończyła, bo to tylko didaskalia, teraz są sprawy naprawdę ważne a to, że prezydent Andrzej Duda zdecydował się na powtórne powierzenie Adamowi Glapińskiemu funkcji prezesa Narodowego Banku Polskiego zakładając, że PiS będzie rządził trzecią kadencję mnie nie dziwi. Adam Glapiński był i jest ważną postacią na politycznej scenie bez względu na to, jaka partia przejmuje władzę.
Po wyborach 15 października, pozycja Adama Glapińskiego jest jeszcze ważniejsza, nowy rząd musi mieć pewność, że decyzje prezesa NBP będą merytoryczne, a nie polityczne, że Rada Polityki Pieniężnej jest poważnym ciałem skupiającą wybitnych ekonomistów i ekspertów rynku finansowych, że jej prace są merytoryczne i wolne od nacisków prezesa NBP, który zamienił Narodowy Bank Polski w przybudówkę partii PiS realizującej jej politykę, biorącą udział nawet w kampanii wyborczej angażując siły i środki na rzecz zwycięstwa Jarosława Kaczyńskiego i jego partii w ostatnich wyborach.

Stało się, Jarosław Kaczyński wybory przegrał i wszystko wskazuje na to, że za kilka już dni władzę przejmie Donald Tusk, jako nowy premier a Jarosław Kaczyński zostanie zwykłym posłem, bez możliwości kierowania pracą marszałka sejmu, premiera rządu, bez możliwości realizacji najbardziej nawet absurdalnych swoich celów. Dlatego też zabetonowanie tak ważnej instytucji, jaką jest Narodowy Bank Polski jest dla niego ważne a każdy zamach na pozycję jego prezesa groźne.
Jak to jest ważne niech świadczy to, że Adam Glapiński zdecydował się zwrócić o pomoc do międzynarodowych instytucji europejskich a PiS złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o rozpatrzenie, czy ustawa o Trybunale Stanu jest zgodna z Konstytucją. Trybunał, jak zawsze, wyda decyzje zgodną z zapotrzebowaniem Jarosława Kaczyńskiego.
No to, co robić?
Chciałbym przypomnieć moją propozycję zasygnalizowaną już czas jakiś temu, aby zastąpić Radę Polityki Pieniężnej, ciało zbiorowe składające się z kilkunastu ludzi wybieranych decyzjami różnych gremiów i mających analizować wyniki wszystkich jednostek analitycznych działających w Narodowym Banku Polskim i całego obszaru finansów publicznych, sytuacji na światowych giełdach i tego jak reaguje Międzynarodowy Fundusz Walutowy i największe banki na świecie tak, aby podejmować najbardziej racjonalną decyzję dotyczącą stóp procentowych i kursu złotego.
To esencja pracy analitycznej ,a jej wynik to czysta racjonalność nawet wtedy, gdy pamiętamy, że ekonomia to nauka społeczna, że to nie fizyka.
Jeżeli tak, to może trzeba zacząć myśleć o tym jak zastąpić członków Rady Polityki Pieniężnej, tych kilkunastu ludzi wybieranych przez innych ludzi algorytmem, dużym komputerem połączonym z wszystkimi ośrodkami i instytutami ekonomicznymi w Polsce i świecie, tak, aby decyzja o stopach procentowych była wynikiem tych obliczeń a nie politycznej spekulacji. Niech sobie Adam Glapiński jest prezesem NBP i przewodniczącym Rady Polityki Pieniężnej, ale decyzja tej Rady to nie jest jego decyzja a jednostki obliczeniowej dużej maszyny. Koszty utrzymywania Rady są niemałe, może to wystarczy na zainstalowanie takiego dużego komputera w NBP a nawet jak trzeba będzie trochę dołożyć, to w piwnicach tego banku jest pełno złota – tak mówił Adam Glapiński.
Może scena, w której prezes Glapiński spiera się na argumenty z komputerem, który zgromadził całą wiedzę o sytuacji finansowej Polski i świata warta jest tego. Dla wątpiących przypominam, że już teraz komputer w postaci chirurgicznego robota wykonuje najbardziej skomplikowane operacje lepiej i pewniej niż nawet najbardziej doświadczony chirurg.
Tak jest już, a jak będzie za kilka lat?

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

„…w tym niezwykłym czasie zawieszenia pomiędzy prawdą a fałszem, pomiędzy prawdziwym rządem a tym istniejącym jedynie w wyobraźni Mateusza Morawieckiego…” Ten fragment zdania jest jednym z najlepiej oddających klimat okresu jakiego jesteśmy świadkami po wyborach w Polsce.
*
Rzeczywiście już obecny rozwój AI pozwoliłby zastąpić Rade POlityki Pieniężnej znacznie bardziej racjonalnymi i efektywnymi algorytmami decyzyjnymi. Na przeszkodzie stoi Konstytucja oraz interesy PiS.
*
*Może scena, w której prezes Glapiński spiera się na argumenty z komputerem, który zgromadził całą wiedzę o sytuacji finansowej Polski i świata warta jest tego. ” Założenie istnienia po stronie Glapińskiego argumentów, zwłaszcza zaś takich które umożliwiają spór z komputerem, jest założeniem śmiałym, żeby nie powiedzieć – brawurowym!
Bardzo dziękuję za wsparcie wyrażone w zdaniu, że już obecna AI mogłaby zastąpić takie ciało analityczno-decyzyjne jaką jest obecna Rada Polityki Pieniężnej.
Co do prezesa Glapińskiego – to jasne, że jego argumenty to tylko kabaret i w starciu z osobą fachową i merytoryczną nie mają żadnych szans a co dopiero z algorytmem AI.