Eugeniusz Noworyta: Argentyna4 min czytania

()


16.12.2023

Zachęcił mnie Andrzej Lubowski, aby coś napisać na temat tego kraju, który stał się znowu głośny za sprawą ostatnich prezydenckich wyborów i jego zwycięzcy Javiera Milei oraz zapaści gospodarczej.

Sylwetkę nowego prezydenta w wyrazisty sposób przedstawił na tym portalu Stanisław Obirek. Nie ma zatem potrzeby wracać do tej kwestii, wystarczy stwierdzić, że obecność ekscentrycznych postaci w argentyńskiej polityce, podobnie, jak występowanie cyklicznych kryzysów gospodarczych jest tam normą. Skoro tak, to może warto się zastanowić skąd się to bierze, gdzie są źródła tej zadziwiającej powtarzalności. Pytanie o tyle zasadne, że dotyczy kraju o drugiej w Ameryce Południowej gospodarce, należącym do ekskluzywnej grupy G20, skupiającej państwa o największym potencjale gospodarczym, do której mozolnie, z wielokrotnie deklarowanym celem, podąża Polska.

Wydaje się, że nad wszystkim dominuje peronizm, który ze swoimi podstawowymi składowymi: ideą sprawiedliwości społecznej i autorytarną formą rządzenia stał się prototypem populizmu nie tylko w Argentynie, lecz także w innych regionach świata. W Argentynie od wielu dekad rządy, przerywane tylko na krótko przez inne formacje polityczne o orientacji reformistycznej (partia radykalna) lub liberalnej (prezydent Macri, czy obecny, skrajnie liberalny Malei) sprawowali peroniści. Samego peronizmu nie cechuje jakaś jednolita struktura. Przeciwnie, przybierał on różne formy politycznej aktywności: od jakiejś postaci syndykalizmu po rządy radykalnie liberalne (prezydentura Menema inspirowana monetaryzmem Friedmana). Cechą charakterystyczną peronizmu są silne związki zawodowe (gremios), zaprawione w walce o prawa pracownicze, a równocześnie wykorzystywane przez władze w charakterze narzędzia do zwalczania tzw. elit i wszelkiej opozycji. Związkowcy są trwałym czynnikiem na firmamencie argentyńskiej polityki określającym jej ramy.

Ta konstatacja dotyczy też rządów opozycyjnych w stosunku do peronistów, również obecnego prezydenta Milei. Jego liberalny program naprawczy tonącej gospodarki (inflacja na poziomie 140 proc., zadłużenie sięgające 45 miliardów dolarów) w postaci dewaluacji argentyńskiej waluty, ograniczenia wydatków socjalnych, redukcji zatrudnienia i innych drastycznych cięć w gospodarce postawił w stan pogotowia związkowców, którzy ostrzegli już władze przed próbami przerzucenia ciężarów podjętej terapii na pracowników i emerytów. Szykowane są już protesty i akcje uliczne, które zazwyczaj prowadziły do zmiany władzy. Tak, że ramy działania każdej władzy w Argentynie, również tej obecnej, są wytyczone: nie tworzy ich groźba niewypłacalności państwa, bo to nie oznacza jego upadku i nieraz było udziałem tego kraju, natomiast punkty graniczne dla rządu wynikają z pogorszenia warunków życia i skali konfliktów społecznych. Zaostrzeniu dyscypliny finansowej musi więc towarzyszyć aktywna polityka socjalna pozwalająca utrzymać się przy władzy.

W rezultacie, każda władza w Argentynie nosi piętno ojca założyciela, generała Juana Perona i jego żony Ewity, których idee rządów sprawiedliwych, dowartościowujących klasę pracującą i zwalczających elity (jakie by nie były) weszły na trwałe do argentyńskiej polityki i stały się częścią społecznej świadomości powodując eklektyzm polityki (liberalizm – socjalizm) każdej formacji politycznej, co będzie udziałem również obecnego prezydenta, który konsultuje swoje posunięcia z centralami związkowymi i – jak się wydaje – zdaje sobie sprawę ze swoich uwarunkowań.

Ten hybrydowy charakter widoczny jest już także w polityce zagranicznej Javiera Milei, zwłaszcza w relacjach z USA. Uznany za zwolennika Trumpa i Bolsonaro, argentyński prezydent nie zrobił absurdalnych gestów (patrz gratulacje naszego prezydenta po wyborach amerykańskich), lecz podjął aktywne kontakty z administracją prezydenta Bidena w przezwyciężaniu obecnego kryzysu, deklaruje proamerykańskie podejście i krytycyzm wobec Chin, a w pewnym stopniu również Rosji w kontekście jej wojny z Ukrainą.

To sygnalizuje zdolność do trzeźwej oceny sytuacji i szanse na pragmatyczną politykę, mimo kuriozalnych okoliczności towarzyszących tej inwestyturze.


Eugeniusz Noworyta

Polski dyplomata i polityk


Ur. 25 grudnia 1935 w Krakowie. Ambasador w Chile (1971–1973), Hiszpanii (1977–1981) i Argentynie (1996–2001). 
Stały przedstawiciel PRL przy ONZ (1985–1989). 
Wykładowca stosunków międzynarodowych na uczelniach w Warszawie i Łodzi.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.