27.12.2023

Nie wierzę w cudowną przemianę osła w istotę myślącą z sensem, gdyż wymaganie od durnia taktu, logiki, subtelności, lub powściągnięcia niewyparzonej gęby, sensu tego nie ma za grosz. Tak, jak oczekiwanie od prezydenta, że będzie znał prawo i postąpi zgodnie z konstytucją. I zacznie rozumieć, co to demokracja bez ściemy i na czym polega niezależność bez smyczy.
*
Wyznam w zaufaniu: nie cierpię chodzić na pasku. Lubię natomiast iść własnymi szlakami. Jestem wtedy wesół i szczęśliwy, że nie czuję się pod przymusem, nikt nie majstruje przy moich poglądach i nie wywiera na mnie presji. Jestem zadowolony, gdyż mam wówczas w sobie sporą dawkę nadziei, że głupota pójdzie wkrótce do diabła i wreszcie zasili kuwetę historii.
*
Nie było dnia, ni godziny, by z ust przegranych miłośników nieprawdy nie wydobywał się histeryczny jazgot przerażonych szczurów. Z mównicy umieszczonej pod biurkiem Hołowni, głównego tresera świętych krów, charkano na rządzących kłamliwymi kłamstwami o bezprawnej napaści na demokrację. Z ław poselskich rozlegało się pohukiwanie na odwieczny temat „ekipy niemieckiego agenta Tuska”, a ich krzyki, lamenty, tudzież złorzeczenia nasiliły się i stały się jeszcze bardziej groteskowe z chwilą wejścia tejże ekipy do TVPiS.
Dlatego, różne Czarnki i Macierewicze, smutne kreatury z pisowskiej menażerii, ruszyły do boju w obronie utraconej możliwości dalszego złodziejowania i obronie dotychczasowych łupów. Mówiono więc o zamachu na wolne media. O haniebnym napadzie odbywającym się w majestacie bezprawia. Wrzeszczano o powrocie do esbeckich sposobów rozwiązywania trudności. Lecz sprytnie i taktycznie zapominano, że ich partia robiła tak samo: znienacka i legalnie na niby.
I tu rodzi się pytanie: czy można było inaczej? Bez zaskoczenia? Powolutku, majestatycznie, w tempie poloneza? Spokojnie poczekać, aż uprzątną, dokończą grabieży, poniszczą, wyniosą, ukryją, zatrą ślady swojej działalności? Wiedząc, że obecna opozycja będzie znowu, jak za dwutygodniowych rządów, czynić wszystko, by przeszkadzać nowej władzy w powrocie Rzeczpospolitej do normalności? Jednak nie wiedząc, czy na 100% istniał lepszy sposób odzyskania TVP, wiem, że tą instytucją nie powinni kierować politycy, jeno dziennikarze. A myśląc o dziennikarzach, mówię o profesjonalistach wyłonionych za pośrednictwem konkursu. Bo tylko wówczas będzie ona obiektywna i wolna od sezonowej władzy.
Podsumowanie: być może najsampierw należałoby przekonać Dudę argumentami o namacalnych różnicach między pisowskim, a obecnym nadawaniem, ale to działanie z góry skazane na niepowodzenie, gdyż albowiem jak przekonać kurka na dachu, by się nie obracał zgodnie z pisowskimi wiatrami?
Tak sobie mniemam, że jakiekolwiek rozwiązanie (dać się oskubać lub nie pozwolić na to) jest kiepskie dla Tuska, a fatalne dla pałacowej marionetki. Politycy nie powinni wtrącać się do radia telewizji czy prasy, decydować o profilach, mieć „wpływ na wgląd w niezależność dziennikarzy”. Media tylko wtedy będą obiektywne, gdy nie wpadną w łapy polityków, a ich tworzenie zostanie powierzone fachowcom.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Utopia, Panie Marku, po obu stronach frontu. Na obu brzegach Dniepru utopia.
Podobno kilka dni temu narodził się Mesjasz, ale On za malutki, by cokolwiek zdziałać. A i tak nie poradzi, bo Go przedwcześnie ukrzyżują. I nawet Bóg Ojciec Mu nie pomoże w bezprawnym starciu bez-prawników.
Utopia, żeby brzydziej nie napisać w aurze szacunku dużych liter.
Słuchać, oglądać, myśleć, a i pisać się nie chce.
Ogłaszają zagrożenie powodziowe. Po takim przełomie?
Profesor Ewa Łętowska na łamach OKO Press nazwała to co zrobił PiS z mediami oraz polskim prawem sepsą konstytucyjną (por.:https://oko.press/letowska-ruch-sienkiewicza-zakotwiczony-w-konstytucji). Na straży tej sepsy stoi pan Duda, sprawujący urząd prezydenta. W takich warunkach oczekiwanie, że rząd a w jego imieniu Minister Kultury uporządkuje media metodami nie wywołujacymi awantury politycznej, było pozbawionne realizmu. Awantura była oczekiwana i do niej doszło. Najważniejsze, że szczujnie TVP i Polskiego Radia zostały przejęte przez nowe rady nadzorcze i zarządy. KOlejnym krokiem było postawienie tych instytucji w stan likwidacji w intencji przeprowadzenia zasadniczych procesów restrukturyzacji. Do wniosków o likwidację świetnego uzasadnienia dostarczył p. Duda wetując finansowanie mediów z budżetu centralnego. Na razie konieczne jest skuteczne przejęcie tych instytucji wobec odbywających się de facto strajków okupacyjnych pisowskich propagandzistów oraz posłów.
*
Mimo wszystkich ograniczeń początkowych trudno nie zauważyć, że tymi instytucjami kierują dziennikarze, oraz dziennikarze realizują programy telewizyjne. Postulat konkursów jako metody wyłaniania kadr dziennikarskich jest jak najbardziej uzasadniony. Warto naciskać na nowe władze na rzecz przestrzegania takiej zasady obsady stanowisk w mediach.
Staję w obronie godności osła. Zwierzęcia. Bez żadnej metafory.
Osioł został okrzyknięty symbolem głupoty w czasach, gdy człowiek za mądrość zwierzęcia uważał jego posłuszeństwo. Osioł głupi, bo nie słucha rozkazu; stoi, gdy człowiek każe mu iść; idzie, gdy każe się stać; skręca w lewo, gdy każe się w prawo.
Tymczasem, osioł powinien stać się symbolem niezależności, asertywności, poodejmowania decyzji po namyśle, z punktu widzenia interesu własnego, a nie poganiacza; działania niezależnego a nie wg rozkazu (chyba że zostanie przymuszony biciem).
Kot, który jest zapoznanym symbolem niezależności, rozkazów nie słucha NIGDY. A mimo to, nikt nie ośmieli się nawet pisnąć czegoś w rodzaju „głupi jak kot”.
Magdalena Ostrowska
Ciekawy punkt widzenia: osioł, jako podosoba skrzywdzona. Przywracanie osłu godności jest zabiegiem rozczulającym, a jego niezależność jak najbardziej trafna. Lecz mnie chodziło o OŚLI UPÓR W TKWIENIU W TĘPOCIE.
To czego nam brakuje to przekonanie do sprawności i bezstronności instytucji prawa. Nasza historia, gdy prawa dyktowali OBCY utrwalała poczucie politycznej deprywacji. Dlatego wszelkie potknięcia na tym polu są bardzo groźne. Trzeba zaprzeczyć poczuciu bezradności i brakowi egzekucji prawa, bo to najkrótsza droga do powrotu poczucia bezradności mimo zmiany dokonanej przez obywateli.
Dlatego dziwne zachowanie marszałka sejmu pozwalające na obecność skazanych na sali sejmowej, udział w głosowaniu (ich głosy zostały policzone?) i na komisji są złym prorokiem.