20.02.2024

Byłem bardzo ciekawy jak przebiegnie rozmowa z Ritą Vidri (lat 63). Wiedziałem, że ma jasno sprecyzowane poglądy i jest emerytowaną Kierowniczką Administracji do Spraw Studentów Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. By utrzymać kontakt z młodymi nadal pracuje na pół etatu. Chętnie godzi się na rozmowę i chce byśmy rozmawiali po angielsku i bez pośrednictwa tłumacza. W czasie luźniej rozmowy, przed zadaniem formalnych pytań, prostuje moje opinie, które jej zdaniem są niesprawdzone i nie odpowiadają rzeczywistości. Szczególnie ostro reaguje gdy krytycznie wyrażam się o premierze Benjaminie Netanyahu i domaga się jednoznacznych dowodów na zasadność kierowanych pod jego adresem oskarżeń. Gdy przywołuję opinie dziennikarzy z liberalnego dziennika Haaretz, czy wielu zachodnich i amerykańskich pism, jak New York Times, The New Yorker, czy The Guardian, lekceważąco macha ręką. Jednak i ona uważa, że po zakończeniu wojny powinien odejść, bo stał się obciążeniem dla polityki Izraela. Dodaje jednak, że żyjemy w kraju, w którym każdy obywatel ma prawo do obrony, premier również. I przypomina, że owszem, ciążą na nim różne oskarżenia, ale jak dotąd nie został skazany, więc i wobec niego należy stosować domniemanie niewinności.
Przechodzę więc do pierwszego pytania. Jak ocenia działania rządu i armii po terrorystycznym ataku 7.10.2023?
Rita – nim odpowie – zastrzega się, że nie jest ekspertem i nie chce udzielać ani rządowi, ani armii rad, ale sprawy widzi w taki oto sposób: „Jestem przekonana, że rząd i armia robi to, co jest możliwe, choć pewnie mogliby zrobić wiele rzeczy lepiej. Na przykład powinni zablokować wszelką pomoc humanitarną dla Gazy, aż do uwolnienia porwanych. Przecież ta pomoc trafia głównie do Hamasu. Doceniam i jestem pod wrażeniem tego, co robi armia i jak dobrze i szybko reagują nasi żołnierze. Nie ma innej drogi. Poza tym starają się chronić cywilów, których jednak nie postrzegam jako niewinnych obserwatorów. Szkoły i cały system edukacyjny w Gazie uczy, że Żydzi są zwierzętami, które należy zabijać. A przecież z podręczników używanych w krajach arabskich, które zawarły z Izraelem porozumienia, taki obraz Żydów zniknął. Jeśli nie zobaczę takich zmian w podręcznikach używanych w Gazie i na Zachodnim Brzegu, to w żadne zmiany w postawach Palestyńczyków nie uwierzę”.
Chcę wiedzieć, czy masakra 7.10 dotknęła w jakiś sposób ją osobiście lub członków jej rodziny. Rita odpowiada: „Na szczęście ta tragedia nie dotknęła nikogo z mojej rodziny osobiście. Naturalnie odczuliśmy i odczuwamy inne wymiary trwającej wojny, jak chociażby wymiar ekonomiczny. No ale taka jest cena wojny”.
Rozmawiamy zaraz po zakończeniu rozmowy z Saszą Ucziteilem i Judith Kalik, z którymi Rita jest zaprzyjaźniona. Dlatego odpowiadając na moje pytanie o przyszłość Izraela, nawiązuje do ich wypowiedzi: „Podobnie jak Sasza i Judith jestem za jednym państwem. Możemy żyć tylko w jednym państwie żydowskim. Nie dałabym od razu obywatelstwa Palestyńczykom, tylko prawo pobytu na 5 lat. Dopiero po upływie tego czasu przyznałabym takie obywatelstwo tym, którzy dają gwarancję, że potrafią żyć w państwie demokratycznym. Poza tym, wielu Arabów uważa, że my Żydzi nie pasujemy do Bliskiego Wschodu, bo jesteśmy zbyt słabi i za bardzo przesiąknięci kulturą europejską. Ale to nie jest prawda. Nasi młodzi dzielnie walczą i są gotowi oddać życie za państwo”.
Na koniec chciałem wrócić do spraw wewnętrznych Izraela i pytam, co sądzi o premierze Benjaminie Netanyahu. Rita odpowiada zdecydowanie: „To wielki polityk i wybitny negocjator. Nie może być osobiście obwiniony za to, co się stało, bo przecież jego otoczenie również powinno zareagować”. Dodaje też, że „system sądowy powinien być zreformowany bo to rodzaj zamkniętego klubu. A poza tym rok protestów w państwie stał się pretekstem do ataku Hamasu”. A gdy przywołuję powszechnie znane argumenty krytyków Netanyahu, że jego polityka szkodzi państwu i że swój własny interes polityczny przedkłada nad dobro obywateli, to gwałtownie protestuje, że są to wyssane z palca kłamstwa. Dopytuję jeszcze o koalicjantów Ben Gvira i Smotricza, którzy są obwiniani o eskalację napięć miedzy Żydami a Palestyńczykami. Rita ripostuje, że to zdolni politycy, wybrani w demokratycznych wyborach.
Ta rozmowa to już mój ostatni obrazek z Izraela zmagającego się z kolejną wojną w krótkiej historii swojej państwowości. Dziękuję wszystkim moim rozmówcom, którzy pozwolili mi spojrzeć na obecne wydarzenia ich oczyma. Mam nadzieję, że głosy Yaacova Godo, Muhammada, Saszy i Judith oraz Rity, choć w części pomogą wyrobić sobie właściwy obraz państwa Izrael. Ich perspektywa rzadko pokrywa się z tym, co i jak piszą media. Jej zaletą jest głębokie zakorzenienie w realiach państwa, które walczy o przeżycie od początku swego powstania w 1948 roku.
Zdumiewający jest brak zrozumienia dla prawa narodu żydowskiego do posiadania własnego państwa i bezkrytyczne przyjmowanie narracji terrorystycznych organizacji takich jak Hamas i Hezbollah, które podejmują kolejną próbę zniszczenia Izraela. Robią to ze wsparciem potężnej propagandy, której źródła nie zawsze są czytelne. Jest to o tyle zdumiewające, że inne konflikty, choćby sprowokowana przez Putina na Ukrainie wojna w lutym 2022 roku, która do dzisiaj pochłonęła blisko pół miliona ofiar, nie znajdują aż takiego międzynarodowego sprzeciwu i masowych protestów. To samo dotyczy brutalnych działań reżimu w Syrii, Iranie czy w Turcji. Szczególnie reżim irański wyspecjalizował się w popieraniu grup terrorystycznych, jak Hamas w Gazie, Hezbollah w Libanie, czy ostatnio Huti w Jemenie. Można być krytykiem polityki Izraela, ale odmawianie prawa do istnienia państwu jest zwyczajnym barbarzyństwem. Dlatego trzeba taką bezczelną i antysemicką propagandę zwalczać i przeciwstawiać jej rzetelna analizę faktów. To powinno się dziać w imię praw człowieka i w imię obrony wartości cywilizacji, do której my sami należymy. Dotyczy to nie tylko wybranych grup (jak, na przykład, Palestyńczyków), ale każdego człowieka (również Żydów). W Polsce wielkie zasługi w tropieniu tych ideologii zmierzających do likwidacji państwa Izrael położył Andrzej Koraszewski, regularnie publikujący na prowadzonym wspólnie z żoną Małgorzatą portalu „Listy z naszego sadu”. Wiele z tych tekstów trafia również na portal „Studio opinii”. Koraszewski jest również autorem dwóch książek poświęconych Izraelowi: Wszystkie winy Izraela, opublikowanej przez Wydawnictwo „Błękitna Kropka” w 2016 roku i Co izraelscy żołnierze robią palestyńskim dzieciom, wydanej przez wydawnictwo Stapis w 2020. Również istotna jest w tym względzie publicystyka Andrzeja Lubowskiego, który zwraca uwagę na bezkrytyczny stosunek wielu środowisk akademickich w USA do eliminacyjnej wobec Izraela ideologii Hamasu i Hezbollah.


„Zdumiewający jest brak zrozumienia dla prawa narodu żydowskiego do posiadania własnego państwa i bezkrytyczne przyjmowanie narracji terrorystycznych organizacji …”
Zdumiewający tym bardziej, że pamiętamy czasy, w których porozumienie wydawało się być na wyciągnięcie ręki. W końcówce funkcjonowania Al Fatah, zanim jej miejsce zajął Hamas wzajemne zrozumienie „już niemal było”.
Co się stało, że nastąpiła tak dramatyczna zmiana? Nie jestem specem od Bliskiego Wschodu, jak już mówiłem, ale trzeba by tu poszukać „trzeciej ręki” i jej interesów. To niestety model działający w wielu miejscach świata.
Kluczem do zrozumienia heroicznej walki Izraela o przetrwanie państwa, a w jego ramach przetrwanie narodu żydowskiego, jest otoczenie i wojujacy islam. Islam zakładający likwidację fizyczną Żydów jako innowierców oraz Iran i niektóre państwa i organizacje arabskie popierające taką ideologię i politykę. HAmas, Hezbollach, OWP zakładają zniszczenie Żydów, odmawiając narodowi i państwu Izrael prawa do istnienia. POnieważ Izrael się broni przed taka eksterminacją cierpia na tym cywilni Palestyńczycy. Cierpią zresztą bardziej od swoich, islamskich terrorystów niz od żołnierzy i władz Izraela. Opinia publiczna na świecie, zdominowana przez źle rozumianą „poprawność polityczną” popiera uciśnionych .Palestyńczyków a potepia Izrael. Występowanie przeciw Hamasowi, Hezbollachowi, OWP oraz radykalnemu islamowi zakładajacemu holocaust Żydów jest, zwłaszcza w lewicujących uczelniach i mediach amerykańskich, przejawem „islamofobii”. W ten sposób swiat zachodni stara sie przeciwdziałac objawom nieszczęscia Palestyńczyków, zamiast ich przyczynom. Tę kwadraturę koła od ponad 50 lat próbują rozwiązać politycy USA i władze Izraela.. Na razie się nie udaje, niestety. A bez takiego rozwiązania konflikt Izraela z radykalnym islamem będzie trwał nadal.
Francuski think-tank „Fondation pour l’innovation politique” (fondapol.org) podaje, że od czasu powstania państwa Izrael, gwałtowną śmiercią zeszło z tego świata na Bliskim Wschodzie 11 milionów muzułmanów, a w licznych wojnach arabsko-izraelskich, mających na celu anihilację państwa żydowskiego, śmierć poniosło 35 tysięcy Arabów, co stanowi 0,3 procenta ogólnej liczby ofiar, Ponad 90 procent wymordowali sami muzułmanie, plus niewielki procent inne nacje. Dla porządku można tu dodać jeszcze ofiary ostatniej wojny, także rozpoczętej przez Arabów i jeśli przyjmiemy, że podawane przez Hamas dane dotyczące tej wolny są prawdziwe, to liczba arabskich ofiar w wojnach z Izraelem wzrośnie do około pół procenta. A reszta? 99,5 procenta ofiar krwawych bliskowschodnich jatek nie interesuje szerokiej publiczności. Żydów się nie da nimi obciążyć.
Na liście osób do których wysłałem ten ostatni felieton toczy się ciekawa debata związana z różnimi aspektami konfliktu W Izraelu i Gazie. Zachęciłem jej uczestników by przekleili swoje głosy w formie komentarza pod tym tekstem. Mam nadzieję, że to zrobią.