Marek Jastrząb: Wygrani, przegrani, bęc3 min czytania

()


06.03.2024

Agitacja odbywa się z rozmachem. To ci, to tamci przez chwilę szczytują. To ci, to tamci podnoszą głowę i ustami Czarnka, lub Nowackiej obwieszczają swój żałosny triumf. Przez chwilę Rządem, czy Parlamentem, targają optymizmy, wstrząsają dreszcze, a gdzie nie spojrzysz, tam widzisz, jak odbywa się gorączkowe przebieranie nóżek, zacieranie rączek i wywijanie partyjnym ozorkiem na sejmowej ambonie. Tylko Prezydent dyszy godnością, tryska humorem i zapowiada, że choć miłuje konstytucję, to ma ją gdzieś.

Ogólnie panuje atmosfera euforii. Euforii wszakże opuchłej od narodowych obiekcji. Wzdętej od wątpliwości, gdyż, w rejwachu wygórowanych oczekiwań, umocniło się w ludziach przekonanie, że wzmiankowany entuzjazm całkowity nie jest i nigdy takowym nie będzie. W żadnym wypadku, ponieważ nie istnieje wola polityczna: o ugodach i o pójściu w stronę zbratania, nie ma co marzyć! Stąd ogólna frustracja i bezsilne potrząsanie złorzeczącą piąstką.

Konkluzja: wygrani, przegrani, obojętnie kto, powinni spuścić sobie adrenalinowe powietrze z opon mózgowych i przyjąć do aprobującej wiadomości, że nie można skoczyć wyżej własnych nerek.

Wielki kurdupel

Jeżeliś, czytelniku, pomyślał, że będzie to gadka leśnego dziadka o naszym kultowym prezesie, toś spudłował, bo tym razem nagłówek tej leguminy odnosi się do Witolda Gombrowicza, którego niektóre patałachy potraktowały z buta.

Długo by ględzić, co mu zarzucają. Nie fakt, że wielkim pisarzem był, ale intensywne i daremne krytykowanie narodowej zaściankowości. Pod gołosłownym twierdzeniem o czasach, które się zmieniły (według patałachów na lepsze), znalazł się pomysł okrzyknięcia poglądów pisarza – nudziarstwem. Niby, że kiedyś tam może biły po oczach słusznością, ale teraz są do kitu. Polska wyszła z cienia i jest krajem z najpierwszej ekstraklasy. Inne liczą się z jej zdaniem i tak dalej i temu podobne. Nie po to piszę o takiej postawie, która po raz kolejny udowadnia, że Gombrowicz ma nadal rację, lecz dlatego, by uzmysłowić sympatykom PiS-u, jak wmawianie dziecka w brzuch rozlewa się i anektuje wszystkie dziedziny człowieczego życia.

Transformacyjne tabu

Zaraz po zmianie z 89 roku wyroił się pogląd, że aby nowy ustrój różnił się od komuszego, wymrzeć muszą pamiętające go pokolenia przyzwyczajone do trzymania za mordę. Było to przekonanie ze wszech miar trafne. Lecz miało żywot krótki, gdyż, jak wszystko, co słuszne, zostało skwapliwie zagadane, gremialnie wyszydzone, prędziutko zapomniane i znalazło się w kręgu spraw mało ważnych. Ponieważ albowiem pochopnie dokonano uproszczonego podziału na komuchów cacy i komuchów be, a nikomu z nich nie spieszyło się do piachu.. Pierwsi byli społecznie dopuszczalni, nieszkodliwi, a nawet tolerowani. Natomiast kreatury numer dwa, zasiliły kadry szubrawców, czyli między innymi obsiadły PiS i pochodne speluny.

Jednakże w toku dzielenia komuszego narodu na pijawki dobre i złe, nastąpiło wymieszanie grup i kanalie wtopiły się w tłum osobników posądzanych o uczciwość. Poskutkowało to tym, że w tej chwili nie sposób rzec, kto jest kim, tak się zamazał krajobraz po bitwie. To znaczy rzec można, lecz przy tej okazji można też się pomylić i wyjść na oszczercę. A to grozi pyskówką, gdyż każdy posądzony o łajdackie parantele, utrzymuje, że jest z niego kryształowy Wąsik.

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Niektóre publikacje Autora są do pobrania w Bibliotece Studia Opinii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • jastrzab: BM

4 komentarze

  1. Asc 06.03.2024
  2. WaszeR Londyński 07.03.2024
  3. Marek Jastrząb 07.03.2024
    • WaszeR Londyński 09.03.2024