13.03.2024
Tuz przed wyborami nowego prezydium episkopatu byłem wielokrotnie pytany, co o nich sądzę. Sam też o to pytałem różnych znajomych. W przeddzień decyzji wyborczej przyszedł mi do głowy wiersz wieszcza, a zwłaszcza jego ostatnie wersy:
W takiej ciszy – tak ucho natężam ciekawie,
Że słyszałbym głos z Litwy. – Jedźmy, nikt nie woła
Adam Mickiewicz tęsknił za Litwą, pewnie zwłaszcza za Wilnem, gdzie spędził najszczęśliwsze lata swego życia. Nie doczekał się. Ja tęsknię za normalnością w kościele, który już nie jest moim i właściwie nie powinno mnie obchodzić, kogo sobie biskupi wybiorą.
A jednak natężam ucho ciekawie, może da się słyszeć głos ludzki. Przedwyborczą wrzawę medialną trudno nazwać ciszą, ale to, co się dzieje wśród biskupów, to i owszem. Żaden pary nie puścił. Cicho sza.


Ciekawe, choć coraz mniej istotne nie tylko dla Polski, ale także, jak sądzę, dla wiernych.
Wierni to chyba nigdy nie byli specjalnie zainteresowani, przecież nijakiego wpływu nigdy nie mieli na te wybory. Kler sobie. Lud boży sobie. Tak to od lat funkcjonuje.
Jedyne czego nie wiemy przed tymi wyborami to skala zagubienia się hierarchów we współczesności. Ciekawe czy jakiś bukmacher przyjmowałby zakłady?
„skala zagubienia się hierarchów we współczesności”. Ależ skąd. Wcale nie są zagubieni. Są wyobcowani. Specjalnością tej sekty jest stałe patrzenie w przeszłość i próby, niestety skuteczne, przerabiania współczesności na jej modłę i podobieństwo. Ciągle próbują, niestety całkiem skutecznie, przerobić teraźniejszość na feudalizm, a przyszłości na totalitaryzm. Oni współczesności nie gubią. Oni chcą ją zniszczyć. Są w tym mentalnie podobni do Putina. Na szczęście nie mają granatników. W XiX wieku je mieli, a teraz już nie. To duży postęp, chociaż nie ich zasługa. Granatniki mają ich sprzymierzeńcy, więc oni sami już nie muszą. I dlatego robią wrażenie zagubionych niewiniątek.
Zgadzam się, oni doskonale wiedzą jakuego świata chcą. Problem w tym, że coraz to mnuej ludzi też chce takiego świata.
Macie rację, wyraziłem się co najmniej nieprecyzyjnie. Chodziło mi o to, że są coraz bardziej oderwani od tej rzeczywistości, w której żyją tzw. wierni. Nie akceptują jej, nie potrafią się w niej znaleźć, sądzą, że mogą wyłącznie stracić to co dotąd było ich czystym zyskiem choć niekoniecznie zgodnym z duchem ewangelii.
Usiłują więc tworzyć własną, ale to iluzja, bo niewielu wiernych znajdzie tam swoje miejsce.
Panie Stanisławie, jakie to wybory? Wybory to są wtedy, gdy jest jakaś komisja wyborcza, karty do głosowania, prowadzi się jakąś sensowną kampanię wyborczą i last but not least – jest rzeczywista, reprezentatywna grupa wyborców. A tutaj? Przecież sam Pan wie. Czym ciszej, tym lepiej.
Jako od dziecka szczęśliwy bezbożnik, może niezbyt uważnie nadstawiałem ucha. Toteż jedyny „ludzki” głos episkopatu, jaki udało mi się zarejestrować, to był ten list do biskupów niemieckich. A i tu nie przemawiali do wiernych, tylko do kolegów po fachu. Pamiętam jednak poszczególnych biskupów głosy nieludzko głupie. W tym gronie na czele Prymas Tysiąclecia, z jego wypowiedzią po „pogromie kieleckim”.
Odchodzą mnie głosy, ze walka toczy się miedzy liberalnym abp Polakiem, a homofobem abp Wojda. Obu Franek utrze nosa i będą posłusznie otwarci, a nuncjusz dopilnuje by nie podskakiwali bo będzie kolejnym groził Vos estis…
No to już wiemy Wojda, do którego na tych łamach pisałem list otwarty, nic się nie zmieniło, a będzie gorzej bo to tak jakby Jedraszewski zamienił się miejscem z Gadeckim…
Czy biskupi nie mieli odwagę? Przepraszam, ale moje pytanie jest pozytywne.Inne było, są tycy jacy są, daleko od rzeczywistości i przede wszystkim dalecy od zasad chrześcijanskich
Bardzo mi się podoba zdjęcie otwierające ten artykuł. Grupa facetów w dużych czapach. To są takie małpy, które stroszą czapy, żeby się wydawać większymi. To częste u samców. Paw oraz indyk stroszą ogony. A biskup nakłada wielką czapę i od tego robi się ważniejszy. Innych zalet biskupów jak na razie nie zauważyłem. A poza tym polecam wywiad z profesorem Ireneuszem Ziemińskim. Cytuje: „uzmysłowiłem sobie własną naiwność, że Kościół w czasach komunizmu bronił naszej wolności. Tymczasem głównym celem ówczesnych hierarchów nie było wolne społeczeństwo obywatelskie, tylko doczesne interesy Kościoła.”
https://weekend.gazeta.pl/weekend/7,177333,30795779,papiez-stosuje-strategie-jezusa-moralna-ale-rowniez-polityczna.html
Panie Stanisławie tęskni Pan za normalnością w kościele. Za normalnością którego stulecia z 2000 lat historii chrześcijaństwa? Było takie?
Przepraszam A co miało się zmieniać.Prawie 100 lat temu Boy pisał
„A biskupi szaleją. Niedługo czekaliśmy na skutki konkordatu, owego niepoczytalnego konkordatu, dającego biskupom przywileje, jakich nie mieli w Polsce nawet w średniowieczu, konkordatu, który czyni z nich wyłącznie przedstawicieli Rzymu, luźnie związanych z naszym społeczeństwem, czujących się ponad naszym prawem.”
No i co ?
Przestrzegał ..
„każdy rząd w Polsce, chce czy nie chce, będzie się uginał pod naciskiem kleru, dopóki ciemnota i bierność ogółu będzie czyniła ten kler realną lub fikcyjną potęgą. Dopóki w Polsce będzie można wykrzykiwać wzniośle: „Bóg i religia”, tam gdzie w gruncie chodzi o władzę i pieniądze, dopóty kasta wyodrębnionych z życia dzikusów będzie regulatorem najdonioślejszych spraw społeczeństwa, z jego największą szkodą. Są bakterie, które zabija się światłem.
No i co ?
„
Rozumiem sceptycyzm komentatorów, który zresztą podzielam. Pisząc o nostalgii za normalnością miałem na myśli marginalizację instytuji religijnych w społeczeństwach demokratycznych i pluralistycznych. Nie widzę żadnego powodu by tracić energię na polemikę czy walkę z kościołem bo to nie jest ani partner, ani przeciwnik. To malejąca grupa osób, która uważa, że dla nich religia, zwłaszcza katolicyzm jest ważny. No to niech sobie tak uważają. Jako społeczeństwo obywatelskie powinniśmy natomiast zrobić wszystko, by ta grupa nie niszczyła struktur demokratycznych. Myślę, że ten postulat wybrzmiał wyraznie w rozmowie Artura Nowaka ze mną i prof. Tomaszem Polakiem, którą z nami przeprowadział wieczorem po ogłoszeniu wyników wyborów do władz episkopatu. Zachęcam do jej spokojnego obejrzenia: https://www.youtube.com/watch?app=desktop&si=kV67A9F_Qp_Gs9_9&v=036AHnFiv44&feature=youtu.be
Sądzę, że powinni ją zobaczyć i wyciągnąć z niej wnioski dzisiaj rządzący Polską politycy opozycji demokratycznej, którzy ciągle lękają się kleru, a zwłaszcza biskupów. Zupełnie niesłusznie.
Jak przywódcy Związku Radzieckiego nie byli żadnymi prawdziwymi komunistami tak przywódcy kościoła nie są żadnymi wierzącymi w tego czy innego Boga. W obu przypadkach chodzi tylko o ekspresję swego ego która przejawia się w umiejscowieniu swojej osoby na szczycie określonej struktury władzy, prestiżu i posiadania. Powyższe systemy pełnią jedynie rolę środowiska i drabiny społecznej w której przyszło im żyć. Taki Jędraszewski mógłby być w równym stopniu spełniony i szczęśliwy gdyby zamiast hierarchą kościoła katolickiego był jakimś ministrem rolnictwa w ZSRR