Ernest Skalski: Habemus3 min czytania

()


1.05.2024

Gdzieś tak, w pierwszych miesiącach III RP, w zestawie delegacji na jakąś konferencję, znalazłem się na ludowym festynie w Barcelonie. Centralną postacią był na nim mer. Kobiety wciągały go do tańca, mężczyźni, jeden przez drugiego, pchali się aby z nim przepić.

Jego polskim odpowiednikiem był jeszcze przewodniczący Prezydium Miejskiej Rady Narodowej i nie wszyscy mieszkańcy miast znali jego nazwisko. Pytając o zaskakującą mnie atencję w stosunku do mera, dowiedziałem się, że dla mieszkańca Barcelony jest on ważniejszy od premiera i króla, razem wziętych. Warunki życia, prowadzenie interesów zależą w przeważającym stopniu od miejscowej władzy, w której decydentem jest mer.

On wszakże wiedział, że musi zostać wybrany. Dlatego z zapałem obtańcowywał i obściskiwał panie, przepijał z facetami, jakoś zachowując trzeźwość. To chyba musiała być jedna z kwalifikacji do pełnienia urzędu.

Mamy już wybranych prezydentów miast, burmistrzów, marszałków województw, wójtów, więc niebawem zostaną oni zaprzysiężeni i rozpoczną urzędowanie. A powybieraliśmy ich, przy niskiej, niekiedy wręcz żenującej, frekwencji, bo dla wielu była to swoista projekcja polityki ogólnokrajowej, a głównie ona decyduje o naszym życiu. Dla 11 plus milionów przeciwników PiS, zmiana tej polityki została już zadowalająco ustalona w wyborach parlamentarnych, 15.10.2023, a zatem samorządy nie są już takie ważne. Można to zrozumieć, bo jesteśmy po ośmiu latach zdecydowanej centralizacji państwa i ubezwłasnowolnienia samorządów, którym skapywano co łaska. Ale to nie jedyna przyczyna polityzacji wyborów samorządowych.

PRL można było nie znać szefa MRN i WRN, ale raczej znało się pierwszego sekretarza Komitetu Miejskiego i Wojewódzkiego partii, PZPR. Bo to była prawdziwa władza w terenie. Wiele mogła, ale w granicach wyznaczanych przez Komitet Centralny, a praktycznie przez Biuro Polityczne i Sekretariat.

Wybrani w kwietniu decydenci już wiedzą, że nie będzie im skapywało co łaska, w zależności od tego czy są pro czy antyrządowi, ale nie są jeszcze gospodarzami w całej pełni. Zależni są od swojej części w podatkach, od dotacji na zadania, które samorządy w większej części mogły same sobie wyznaczać. Mogłyby też ustalać opłaty nie tylko pod psów, takoż mandaty, w zależności od ruchu drogowego i od zachowań na swoim terenie. A przede wszystkim powinny mieć prawo do lokalnej polityki gospodarczej i lokalnych podatków.

Nadal funkcjonują wojewodowie z centralnej administracji. Pod rządami PiS korzystali z prawa unieważniania postanowień samorządów, a przy rządzie Koalicji Piętnastego Października chyba tego robić nie będą. Więc po co są?

Prędzej czy później, zostanie uchwalona Konstytucja V RP. Piątej, bo sam Kaczyński już był stwierdził, że był w trakcie zmieniania ustroju. Więc nie była to już Trzecia RP, ale czwarta.

Ponieważ jesteśmy przywiązani do historycznego nazewnictwa, to niech zostaną wojewodowie i starostowie, ale niech oni będą wybierani, a rząd niech rządzi z Warszawy.

Ernest Kajetan Skalski

Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 komentarzy

  1. Krzysztof 01.05.2024
    • AnGor 03.05.2024
      • AnGor 03.05.2024
  2. AnGor 03.05.2024
  3. j.Luk 03.05.2024