21.11.2025
Zgodziliśmy się, że statystyka jest wykorzystywana do manipulacji i uzasadniania bzdur. Ale też musimy przyznać, że niekiedy pełni rolę otrzeźwiającą i sprowadza dyskusję na ziemię. Porównanie czegoś z czymś, na przykład kosztów pobytu więźnia w więzieniu z kosztem utrzymania pacjenta w szpitalu powoduje, że na problem życia za murami spozieramy mniej obłokowo. Podobnie wkurzającą kwestią jest zapewnienie miejsca w DPS osobom potrzebującym opieki.
*
W 2025 roku miesięczny koszt pobytu w Domu Pomocy Społecznej (DPS) w Polsce wynosi średnio od ok. 4 500 zł do nawet 12 000 zł, w zależności od lokalizacji i standardu placówki.
Średnia emerytura w Polsce w 2025 roku wynosi około 4255 zł brutto miesięcznie, według danych ZUS.
Od 1 marca 2025 r. najniższa renta w Polsce wynosi 1878,91 zł dla osób całkowicie niezdolnych do pracy, a 1409,18 zł dla osób częściowo niezdolnych do pracy.
NFZ nie refunduje pobytu w DPS. Z czego wynika, że człowiek nie posiadający emerytury, a skazany na całodobową opiekę rodziny (o ile ją ma), szanse na państwową troskę ma zerowe.
*
Koszt utrzymania więźnia w RP wynosi obecnie od ok. 3150 zł do nawet 4930 zł miesięcznie, czyli ponad 100–160 zł dziennie. To kwota wyższa niż minimalna emerytura i znaczące obciążenie dla budżetu państwa
Kara z elektroniczną bransoletką kosztuje budżet państwa ok. 841 zł miesięcznie, czyli 5 razy mniej niż pobyt w zakładzie karnym.
Polska ma ok. 85 tys. więźniów, co stawia nas w czołówce Europy pod względem liczby osób pozbawionych wolności.
Wszystkie koszty pokrywane są z budżetu państwa, czyli z podatków obywateli.
Aż 80% osób opuszczających więzienie w Polsce, wraca do niego ponownie.
*
Eksperci od spraw penitencjarnych mówią, że wysokie koszty więziennictwa mogłyby być ograniczone przez szersze stosowanie alternatywnych kar (np. prace społeczne, dozór elektroniczny).

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Tak, tak, pan Jastrząb znów wyciągnął nas na krótki spacer po polskich absurdach socjalno-penitencjarnych, czyli po miejscu, gdzie logika umiera z głodu, a ekonomia pakuje walizki i emigruje do Czech. Jego felieton to taki lekko zgorzkniały toast wygłoszony na pogrzebie zdrowego rozsądku – ale z wdziękiem, bo przecież nawet katastrofę da się opowiedzieć z wdziękiem.
Najpierw o meritum: więzienia drogie, DPS-y jeszcze droższe, a człowiek bez emerytury może co najwyżej zamieszkać pod mostem, o ile nie ma tam już kogoś z bransoletką.
Teraz pytanie za sto punktów i mój ulubiony dźwięk kasy fiskalnej: czy nie taniej byłoby oddać więzienia w ręce prywatne?
Oczywiście że tak – pod warunkiem, że:
Nie zależy ci na etyce.
Lubisz jak wszystko wygląda jak reklama Lidla, ale z kratami.
Jesteś gotów na to, że najtańsza opcja obiadowa dla więźnia to „cień rosołu i wspomnienie ziemniaka”.
W końcu prywatny sektor to taki magiczny świat, w którym koszt można obniżyć do zera, jeśli przestaniesz udawać, że ludzie to ludzie. Więźnia można przecież zakwaterować w magazynie, karmić energetycznymi batonami z błonnika przemysłowego i wciągnąć do „programu resocjalizacji przez niewolniczą pracę”, co brzmi lepiej niż „obóz roboczy”, a przecież chodzi o to samo. Kapitalizm to taka sztuczka językowa.
Ale uważajmy. Amerykanie już próbowali tej bajki o prywatnych więzieniach i dostali nie tyle system, co logistycznie zorganizowany koszmar, w którym opłacało się więcej więźniów, bo wtedy rosły zyski. Bo jak powiedział kiedyś pewien cyniczny staruszek w garniturze: „jeśli nie możesz zarobić na ludzkiej tragedii, to po co w ogóle zakładać firmę?”
Więc, jeśli państwo nie potrafi tanio i sensownie prowadzić więzień, to nie znaczy, że ktoś prywatny zrobi to lepiej – tylko że zrobi to bardziej bezwzględnie. Taniej? Może. Ale jak w tanich hotelach – nie pytaj, co pływa w zupie.
Felieton Jastrzębia to taki rachunek sumienia, który kończy się paragonem – i, jak zwykle, płacimy my wszyscy. Więc może faktycznie lepiej byłoby wysyłać przestępców do DPS-ów, a staruszków do więzień? W obu przypadkach przynajmniej dostaliby ciepły posiłek i łóżko. Tylko niech sobie nie zamieniają opasek, bo się system zawiesi.
Dlaczego „zgorzkniały” skoro prawdziwy, czyli nieprzesadny? Pocieszam się. że tylko „lekko”. Poza tym dziękuję za świetny komentarz i pozdrawiam uniżenie.