07.12.2025
Kiedy Donald Trump odbiera „pokojową” nagrodę od Gianniego Infantino, jakby właśnie rozbroił Bliski Wschód i załatał dziury w ozonie, a Marco Rubio grozi Europie za ukaranie Elona Muska, trudno nie odnieść wrażenia, że weszliśmy w nową epokę: erę satyrycznej geopolityki. Taką, w której polityczne manifesty wyglądają jak pisane przez scenarzystów kreskówki o superbohaterach. Z tym że superbohaterowie zamienili peleryny na czerwone czapki z napisem „Make America Great Again”, a tarcze – na platformy społecznościowe.
Ale żarty się kończą, gdy do gry wchodzi amerykańska strategia bezpieczeństwa. Nowa. Ideologiczna. Zimna jak lufa kałasznikowa i równie niebezpieczna.
NOWA DOKTRYNA: EUROPA, WYNOCHA
5 grudnia 2025 roku, administracja Donalda Trumpa ujawnia nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. To nie jest biurokratyczny dokument z nudnymi akapitami o wartościach demokratycznych, prawach człowieka i wsparciu dla sojuszników. To polityczny manifest. Antyglobalistyczny bełkot przetykany kultem jednostki, podszyty imperialnym sentymentem, który każe Ameryce znów „rządzić” bez wychodzenia z domu.
Stany Zjednoczone – w nowej wersji Trumpa – nie mają być już strażnikiem globalnego ładu. Mają być twierdzą. Bastionem konserwatywnych wartości, zbrojnym w technologie, broń jądrową i retorykę z lat 50. XX wieku. Globalizm to herezja. Sojusznicy? Zbyt roszczeniowi. NATO? Może być, jeśli kupicie więcej amerykańskiej broni i nie zawracacie głowy.
Europa? Trzeci rozdział. Trzeci priorytet. A i tak pisany z niesmakiem.
STARY KONTYNENT W OCZACH AMERYKI: SŁABY, ZDEGENEROWANY I BEZ DZIECI
Unia Europejska? Nadmiar regulacji. Demokracja? Mniejszościowe rządy tłumiące wolność słowa. Polityka społeczna? Cenzura, imigracja i spadek dzietności. Europa w wersji trumpowskiej to nie partner, ale niegrzeczne dziecko, które nie chce jeść brokułów i za dużo mówi o klimacie.
Według strategii, to „patriotyczne partie” mają przywrócić „prawdziwą demokrację” i narodową tożsamość. Jeśli czujecie tu zapach Orbána, Le Pen i ich klonów – bardzo dobrze. Dokument wręcz podkreśla „rosnący wpływ patriotycznych partii jako źródło optymizmu”.
Rosja? Nie zagrożenie. Partner do rozmowy. Ukraina? Nie istnieje.
WENEZUELA, KOKAINA I NAFTA – STREFA WPŁYWÓW 2.0
Najwięcej miejsca w nowej strategii zajmuje nie Europa, nie Rosja, nie Bliski Wschód. Tylko Ameryka Łacińska. Powrót do doktryny Monroe z efektem Trumpa, czyli gospodarcze przejęcie regionu. Surowce, kontrakty, wpływy. Maduro drży – i słusznie – bo Trump przebąkuje o możliwych „działaniach wojskowych przeciwko kartelom”. Przypadek, że naftowe interesy Wenezueli są w stanie przedzawałowym, a ceny baryłek na nowojorskiej giełdzie szaleją? Nie sądzę.
Do tego dodajmy poluzowanie sankcji na rosyjską ropę. Solidarność? Tylko, jeśli płynie rurociągiem i przynosi profity.
AMERYKA „FIRST”, EUROPA „MAYBE”, UKRAINA „NEVER”
Europa ma sobie radzić sama, jeśli nie jest rządzona przez odpowiednie „patriotyczne” rządy. Ma się zbroić, płacić 5% PKB na obronność i grzecznie kupować amerykański sprzęt. USA nie będą już gwarantem bezpieczeństwa, tylko partnerem handlowym. W razie wojny z Rosją – sorry, może wyślemy kilka tweetów wsparcia.
Na Pacyfiku tymczasem rośnie napięcie – Tajwan, Morze Południowochińskie, Japonia. Tam trafia sprzęt, tam idą pieniądze, tam będzie przyszłość amerykańskiego militarnego teatru. Europa została zdegradowana do statysty. W najlepszym razie.
EUROPA KONTRA BIG TECH – I WŚCIEKŁY RUBIO
Tymczasem w Brukseli – bomba. Komisja Europejska ukarała Elona Muska i jego platformę X grzywną w wysokości 120 milionów euro za brak przejrzystości, manipulacje i „niebieski znaczek kłamstwa”. Amerykańska reakcja? Oczywiście, że histeria.
Senator Marco Rubio ogłosił, że to „atak na amerykański naród”. J.D. Vance z kolei zagroził zemstą. Nie wiadomo tylko, czy będzie ona polegać na wysłaniu noty dyplomatycznej, czy może odcięciu Europy od aktualizacji Tesli.
I NA KONIEC – TRUMPOWY LAUREAT POKOJU
Żeby dzień był kompletny, Gianni Infantino – prezydent FIFA i ambasador cynizmu – postanowił wręczyć Donaldowi Trumpowi Pokojową Nagrodę FIFA. Za co? Oficjalnie za działania na rzecz pokoju. Nieoficjalnie – za bycie „bliskim przyjacielem”.
Światowe media nie zostawiły na tym spektaklu suchej nitki. „Marca” pisała o upiornej ciszy po ogłoszeniu, „Guardian” wyśmiał przemówienie Trumpa, a „USA Today” uznał to za „nagrodę pocieszenia” po tym, jak Trump przegrał walkę o prawdziwego Nobla z opozycjonistką z Wenezueli.
Nie wiadomo tylko, co bardziej przeraża – to, że Trump sam w siebie wierzy, czy to, że miliony ludzi wierzą jemu.
WNIOSKI? MROŻĄCE
Europa powinna dziś poczuć się jak nastolatek, którego rodzic wyrzuca z domu z okrzykiem: „Radź sobie sam, ale pamiętaj, że jak chcesz pieniędzy – to kupuj moje produkty”.
Nowa strategia USA nie zostawia złudzeń. Jeśli Trump utrzyma władzę, Europa zostanie zmuszona do budowania własnej architektury bezpieczeństwa – bez amerykańskiego parasola. I może się okazać, że Putin tylko na to czekał.
Bo w tej geopolitycznej farsie, jedynym, który nie żartuje, jest właśnie on.
Krzysztof Bielejewski
