17.01.2026
W piątkowej Gazecie Wyborczej można przeczytać duży materiał o panu Mieczysławie, który od piętnastu lat mieszka w wykopanej przez siebie jamie na terenach nad Wisłą, grzeje się rozpalając ogień, żyje ze zbiórki złomu. Panu Mieczysławie który uciekł z ciepłego mieszkania, do którego zawiozło go dwoje ludzi z pomocy społecznej. Uciekł, bo zostawili go tam w pustym mieszkaniu i odeszli bez słowa. Następnego dnia, po 17, pan Mieczysław wyszedł i wrócił do swojej jamy mówiąc, że tam jest u siebie.
To pokazuje jak skomplikowany jest problem bezdomności, pokazuje że bezdomność to nie tylko brak mieszkania, to brak przynależności. Pan Mieczysław ma więcej niż 70 lat i od lat piętnastu mieszka w jamie, którą sam wykopał, malutkiej ale jego, tam czuje się siebie nawet teraz gdy zima trzyma…
Na problem bezdomności, duży problem w naszym kraju, o którym zawsze jest głośno gdy przychodzi taka zima jak ostatnio, warto spojrzeć całościowo. Ilość bezdomnych jest miarą cywilizacyjnego zacofania i słabości opieki społecznej. W Polsce jest jak jest, w krajach, o których myślimy jako o krajach bogatych, bezdomnych jest więcej niż w Polsce, patrz Stany Zjednoczone AP. Przypadek pana Mieczysława pokazuje jednak jak złożony to problem…
O bezdomności pięknie pisała poetka Urszula Kozioł kojarzona z poezją egzystencjalną w wierszu „Piosenka o bezdomnych” z tomu Horrendum z 2010 rok:
Ci co nie mają domu
gdzie mają spać
gdzie mają spać
ci co nie mają domu
Ci co nie mają domu
gdzie mają iść
gdzie mają iść
ci co nie mają domu
Co mają pić
skąd mają brać
ten podgłówek puchowy
w czym mają spać
co mają zjeść
ci co nie mają domu….
To pierwsze z siedmiu zwrotek tego pięknego wiersza. W ostatniej poetka zwraca się do tych, którzy mają swój dom z prośbą by nie budzili tych bez domu, nie trzeba ich budzić bo wtedy będą śnić o matce i domu, którego już nie ma, będą śnić o raju utraconym rodzinnych progów…
To poezja, proza życia jest brutalna, przypadek pana Mieczysława pokazuje, że danie mieszkania nie wystarcza, dom to nie mury i meble, dom to treść psychiczna i społeczna, a tych rzeczy nie można przynieść i zostawić, to wymaga pracy i empatii.
Skoro padło określenie proza życia, to opiszę własny przypadek, to co spotkało mnie ostatniej nocy. Wystąpiło u mnie migotanie przedsionków, taka przypadłość, która dopada mnie co jakiś czas – pamiętam taki fakt sprzed kilku miesięcy, gdy dokładnie przy tych samych symptomach, po wezwaniu Pogotowia Medycznego, dwóch miłych ratowników zmierzyło swoim sprzętem to co ja wcześniej własnym i widząc te same parametry zdecydowało zawieźć mnie na KOR, Kliniczny Oddział Ratunkowy Akademii Medycznej w Gdańsku. Poleżałem tam na korytarzu, potem na sali obserwacyjnej do rana, wlano we mnie jakieś kroplówki i wszystko wróciło do normy. Aż do wczoraj, gdzie przy takich samych parametrach wezwane Pogotowie w osobach dwóch ratowników, zmierzyło puls i ciśnienie i mimo, że były to wyniki takie jak poprzednio nie tylko nie zawiozło mnie na żaden SOR, czy KOR, ale pan ratownik zrugał mnie mówiąc, że to ja sam powinienem się tam udać na własnych nogach, czy własnym transportem. Pogotowie przyjechało i odjechało, a ja zostałem ze swoim problemem.
Jeżeli tak ma wyglądać opieka medyczna w Polsce, w dużym mieście, w którym jest kilka szpitali i klinik, to pytam, co dzieje się na wsi czy w małych miasteczkach.
Czy to ma być ta Polska, o którą walczyliśmy w latach Wielkiego Przełomu lat 90-tych?
Żeby było jeszcze śmieszniej, moja pani doktor kardiologiczna zajmująca się mną od lat, po wysłuchaniu opowieści powiedziała – na drugi raz musisz mówić, że masz nie tylko migotanie, ale masz duszności, ból za mostkiem, że zaraz stracisz przytomność – krótko mówiąc masz symulować zawał, bo wtedy panowie się przestraszą i zawiozą do szpitala.
Jeżeli to jest patent na empatię ratowników medycznych, to nawet nie chce mi się myśleć o tym co dzieje się za zamkniętymi drzwiami klinik i szpitali…
I to było na tyle obrazków z naszej Polski …

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
