09.12.2024
No i wystartowała, jeszcze nieoficjalnie, jeszcze przed ogłoszeniem przez marszałka Sejmu wyborów na urząd Prezydenta RP. Wystartowała kampania i jest jej pełno – wszędzie, we wszystkich mediach, od rana do nocy, w świątek, piątek i niedzielę.
I tak przez najbliższe pół roku.
Wybory to teatr, w teatrze występują aktorzy, na jakość spektaklu wielki wpływ ma przede wszystkim reżyser, ale i scenarzysta, specjaliści od oświetlenia i nagłośnienia, ci którzy aktora ubierają i malują. Teatr to duża firma, jej spektakle walczą o widza, o swoją markę, no i o pieniądze.
A o co walczą aktorzy w tym politycznym teatrze, jaki właśnie widzimy?
Oni walczą o więcej, oni walczą o władzę, o miejsce w historii, czasem o wszystko.
Patrząc na tych, którzy już wystartowali – mimo, że kampania jeszcze nie ruszyła, słuchając ich wystąpień, widząc co ci ludzie robią, by pokazać jak blisko są ludzkich spraw, jak kochają „prostego człowieka”, tego z małych miejscowości, biednego i zapracowanego, niemającego czasu, by zajmować się polityką, czasu ale przede wszystkim możliwości, by ją zrozumieć, wiem jedno – to jest teatr, bardzo marny teatr.
Polski teatr polityczny nie odbiega od tego co na świecie. Niedawno zakończyły się wybory w Stanach Zjednoczonych AP i wiemy też jak się zakończyły. Patrząc na rozpoczętą kampanię, mając swoich faworytów, wiedząc kto wygra te wybory, nie wiem tylko jednego – kiedy zostanie przekroczona granica w słowach, ale i czynach, niedopuszczalnych w życiu ludzi i społeczności, kiedy ci aktorzy i ich wyznawcy przekroczą granicę agresji słownej i przejdą do czynu. A mówiąc prościej – kiedy w Polsce politycy zaczną się bić po pysku, a nie tylko wyzywać i grozić sobie sądem. Widząc posłów PiS, jak przyparci do muru raportem co to nie wiadomo kto go sporządził, w którym opisano dziwne kontakty ich absolutnie „obywatelskiego” kandydata na prezydenta, jak są bezradni wobec działań prokuratury i organów ścigania (nareszcie), mając często przed sobą perspektywę karnej odpowiedzialności za te długie lata łamania prawa i zwykłej kradzieży, sięgną do argumentu siły, a nie siły argumentu.
No to kto pierwszy przekroczy ten próg ?
Stawiam na prezesa – prezes zawsze jest pierwszy.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Prezes nie przekroczy progu osobiście, bo jest tchórzem. Może co najwyżej komuś kazać. Gdyby tak sie stało ciekawe, kto byłby taki głupi aby to zrobić. To nie są bohaterowie walki o prawa obywatelskie. To ludzie zdecydowanie odważni w napadaniu na slabych i bezbronnych. W atakowaniu silniejszych nie mają żadnych doświadczeń. Jestem pewien, że na razie nie będą ich mieli.
A dzisiaj 2 wiceministrow: sprawiedliwości i MON podaje dalej fejki o kandydacie pisu pochodzące z podejrzanego konta na FB.
Gdzie my, k***, żyjemy?