Zbigniew Szczypiński: Obrazki z życia polskiego Sejmu6 min czytania

()


20.03.2026

Od wielu już dni toczy się w Polsce dyskusja związana z programem SAFE, takim programem który powstał w Unii Europejskiej i którego pomysłodawcą i inicjatorką była Polska. Program jest odpowiedzią na rosnące zagrożenia wojną, wojną która już jest, gorącą wojną którą wywołał Putin dążący do odbudowania dawnego imperium jakim był Związek Radziecki. Na świecie trwa też wojna którą zaczął Izrael wespół ze Stanami Zjednoczonymi, wojna która się zaczęła ale nikt nie wie kiedy się skończy, świat wpadł w turbulencje i może oznaczać to nawet konflikt światowy.

Tyle i może to wystarczy – to nie jest spokojny czas, to jest pogłębiający się chaos będący następstwem decyzji dużych polityków.

W polskim Sejmie dyskusja o programie SAFE została całkowicie zdominowana przez bieżącą politykę. PiS, który był gorącym zwolennikiem skorzystania z tych pieniędzy, a Polska która ma dostać najwięcej pieniędzy spośród tych kilkunastu krajów, które się do programu zgłosiły, jest w tej chwili jedynym krajem, w którym trwa taka wojna. Wojna na słowa, wojna, w której chodzi tylko o jedno, o przekonanie jak największej grupy Polaków, by w programie SAFE widzieli nie program umożliwiający rozwój polskiego przemysłu obronnego i dozbrojenia polskiej armii, a zamach na suwerenność, zamach który robią Niemcy, nasi odwieczni wrogowie, a nie sojusznicy i sąsiedzi, z którymi mamy ożywione stosunki gospodarcze i wspólne interesy. Słuchając tego, co mówi prezes wszystkich prezesów trudno oprzeć się wrażeniu, że prezes odleciał. To, że tak mogło się zdarzyć nie powinno dziwić. Prezes ma trudności w utrzymaniu swojej partii i nie może się pogodzić z rosnącą rolą Karola Nawrockiego jako lidera polskiej prawicy – ta są wystarczające powody do frustracji, ale nawet to nie tłumaczy tego jak prezes potraktował program SAFE i sprawę dozbrojenia polskiego wojska. Patrząc całościowo trudno nie zgodzić się z coraz częściej pojawiającym się argumentem, że to są zagrywki wstępne zmierzające do wyprowadzenia Polski z Unii. To już nie jest polityka, to czyste szaleństwo, za które należy karać anatemą i wykluczeniem z życia społecznego.

Gdzieś powinna być granica tego szaleństwa. Sprawy obronności i uzbrojenia polskiego wojska były przez lata wyjęte z bieżącej polityki. Były, ale to się skończyło – trzeba zapamiętać tych wszystkich posłów, którzy zabierają publicznie głos w sprawie programu SAFE przyznając często, że go nie czytali mimo tego, że jako posłowie mają taką możliwość.

Słuchając tych ludzi, patrząc jak się zachowują przed kamerą, widząc z jaką łatwością mówią rzeczy całkowicie sprzeczne z faktami i logiką myślałem sobie, co takiego jest w tych ludziach, że mając mandat posła wypowiadają się w tak ważnej sprawie w sposób nie dający złudzeń, oni zrobią wszystko co im prezes każe.

Polski Sejm to 460 ludzi, każdy z nich został wybrany w swoim okręgu wyborczym, uzyskał taką ilość głosów, że przełożyło się to mandat poselski.

Słuchając tych ludzi doszedłem do wniosku, że sam wynik wyborczy to mało, poseł od którego często zależy los Polski i jej mieszkańców, musi mieć taką cechę, która wyraża się w postawie potrzeby przekraczania „bieżączki politycznej”, poseł musi myśleć w długiej perspektywie, dłuższej niż jego kadencja. Dawniej mówiło się, że jest to cecha męża stanu (skoro męża to i żony jako, że w Sejmie kobiety stanowią znaczącą część tej Izby).

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.

Pierwszy pomysłem mógłby być pomysł na wprowadzenie mechanizmu odwoływania posłów za wyraźne przekraczanie etyki związane z rzetelnym wykonywaniem mandatu. Odwołać posła mogliby wyborcy, ci sami ludzie który go wybrali. To będzie czasem trudne, ale sam fakt takiej procedury może być hamulcem dla tak bezczelnego manipulowania i formułowania ocen strategicznie ważnego programu bez elementarnej wiedzy na jego temat. To, że poseł lub posłanka zabiera publicznie głos na temat programu nie znając go, co jasno wynika z faktu przyznania, że go nie przeczytali mimo możliwości jakie jako posłowie mają, musi spotkać z jakąś sankcją. Wizja głosowania nad ważnością jego mandatu w jego okręgu wyborczym jest taką sankcją, sam fakt takiego głosowania będzie dla niektórych wystarczająco mocną sankcją by przynajmniej zapoznać się ze sprawą, w której zabierają się głos i głosują.

Może tyle na początek.

Słuchając ostatniego programu „W kuluarach” wysłuchałem wielu posłów i posłanek z PiS, którzy wypowiadali się ostro przeciw programowi SAFE przyznając jednocześnie, że go nie czytali. Niektóre posłanki skarżyły się, że oczekiwanie tego, by znały każdy sejmowy dokument to za dużo, tego nie da się zrobić, poseł musi znać dokumenty związane z jego prac w określonej komisji sejmowej ale żeby wszystkie, to nie. Przypominając swoje lata pracy w Sejmie muszę się z tym zgodzić, każdy poseł pracuje w jakiś komisjach, zajmuje się jakimś sprawami jako takimi, w których będzie stanowił prawo. Znajomość wszystkich dokumentów z tym związanych jest mu konieczna.

Są jednak tematy tak ważne, że to tłumaczenie nie wystarczy, sprawy obronności w czasach „przedwojnia” jak mówi Donald Tusk ale i w czasach gorącej wojny tuż za naszymi granicami i wojny polegającej na atakach na naszą strukturę krytyczną i informacyjną jakie obserwujemy każdego dnia, wymagają od wszystkich posłów by zapoznali się z tymi dokumentami. To nie są bardzo obszerne dokumenty, każdy poseł i posłanka muszą znaleźć te dwie godziny na ich przeczytanie. A to, że mimo braku tej wiedzy mówią to co mówią i to tonem niepodlegającym dyskusji jest skandalem.

Tak dłużej być nie może, Sejm to 460 wybranych ludzi, ich wybór oznacza, że muszą oni pracować a nie tylko błyszczeć w świetle jupiterów gadając jawne bzdury i głosząc zwykłe kłamstwa. Utrzymywanie tego stanu dłużej to nieuchronna katastrofa i państwa i jego organów.

To tak wielkie zagrożenie, że każdy poseł który mimo to mówi i robi takie rzeczy musi spotkać się z karą. Niech pierwszą, ale nie ostatnią, będzie jego odwołanie dokonane przez jego wyborców. Samo zagrożenie wdrożenia takiej procedury to też sankcja.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo