31.10.2026

Zdanie odrębne
Nieżyjący od trzech lat nadredaktor Bogdan Miś swój cotygodniowy ‘upust żółci’ zwykł kończyć krótkim zdaniem: „Kaczyński jest złym człowiekiem!”. Pięknoduchy uważały to za dziwactwo, choć tego rodzaju zabieg stylistyczny to figura literacka znana jako powtórzenie (łac. repetitio). Wsławił się nią rzymski polityk Katon Starszy, który każde przemówienie kończył słowami: „A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć”[1]. I tak się w końcu stało…
Jest więc nadzieja, że podobnie będzie z prezesem, a zło jakie uruchomił, zacznie do niego powracać, jak fala w noweli Bolesława Prusa… Tam chodziło o krzywdę społeczną – tu o nieszczęścia polityczne, do jakich może dojść, ba – już dochodzi, zwłaszcza że za prezesem (jak za półbogiem) stoi armia kombatantów i jeszcze większa liczba wyznawców… Wyhodował (bo przecież nie ‘wychował’) pokolenie, może dwa, naśladowców, którym, przy – współudziale Kościoła i medialnych szczujni, wyprał mózgi, immunizował (czyli uodpornił) na myślenie i przyzwyczaił do życia wyłącznie złymi emocjami.
Umiejętnie wykorzystał naskórkową religijność Polaków, których egzystencja – od kołyski aż po grób – jest wypełniona walką z szatanem. Łatwo im go wmówić, postraszyć diabłem, potańczyć z nim, odesłać do diabła, uznać za ‘diabelskie nasienie’, czy ‘puścić w diabły’… Można też wejść w układ partnerski – jak pan Twardowski. Diabeł to wygodny symbol, zwłaszcza kiedy człowiek nie chce się przyznać do złych czynów albo zamiarów i zrzuca winę na ‘złego ducha’ – jak urok na psa… Nie przeszkadza to filozofom i teologom pytać, skąd się bierze zło?
*
Z notatek przesłanych przez maturzystę, który zamierza studiować teologię (nie w seminarium): „W szóstym dniu stworzenia żydowski i chrześcijański Bóg Jahwe postanowił: Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze (Rdz 1, 26) i tak się stało. Znaczy to, że człowiek jest lustrzanym odbiciem Boga we wszystkich atrybutach, czyli cechach. Jeśli więc czyni zło to dlatego, że ma taką możność, a sprawstwo otrzymał od Boga. Tak został pomyślany, podobnie jak cała Natura, czyli przyroda… Stwórca się cieszy – człowiek też, wpada w gniew – człowiek również, Bóg coś niszczy – człowiek idzie za jego przykładem, itd.
Jednym z najważniejszych pojęć teodycei, czyli usprawiedliwienia Boga jest ‘grzech’. Z dobrego stwórcy Trzeba było zdjąć odpowiedzialność za zło i zrzucić je – najpierw na szatana, a potem człowieka, który jest „ukoronowaniem stworzenia”. Jest to byt wyjątkowy, najbardziej rozwinięty, bo posiada rozum i świadomość; ma zdolności do tworzenia kultury, a więc i moralności. Na dodatek człowiek otrzymał polecenie by czynić sobie ziemię poddaną. Robi to skutecznie, a jego działania bezpośrednio zagrażają istnieniu planety, na której został ulokowany i znalazł schronienie”.
Napisane prosto, inteligentnie, trudno się do czegoś przyczepić; wydaje się jednak, że na planowanych studiach teologicznych może mieć kłopoty z takimi poglądami. Nikt tam nie rozwieje jego wątpliwości, a tym bardziej udzieli odpowiedzi na pytania, jakie one rodzą…
*
Zły Kaczyński, odchodząc w cień, zapowiada Polexit, który będzie próbował przeprowadzić inny zły człowiek – Nawrocki, który dorastał w szkole prezesa. Pojawił się nagle i niespodziewanie, a następnie objął najwyższy urząd RP. Jego demiurg zarządzał państwem z ‘tylnej ławki’, ‘drugiego szeregu’; raz tylko dał się namówić na wicepremiera po to by (wraz z Morawieckim) zasiadać u szczytu rządowego stołu…
Nawrocki robi to z wnętrz pałacowych. Do wyborów szedł nie dla wzmocnienia państwa, pojednania skłóconych plemion czy złagodzenia wewnętrznego konfliktu. Jego pierwszorzędny cel był jasno określony: obalić rząd Tuska, nie pozwolić mu przetrwać do wyborów w roku 2027 i przywrócić rządy prawicy – nie tylko zjednoczonej, ale również tej brunatniejącej! Mówił o tym w kampanii, przypomina przy każdej okazji, na spotkaniach z Polakami, wetując kolejne ustawy, nie wykonując konstytucyjnych obowiązków. Jednak obok ‘świadomej i dobrowolnej’ złej woli, której daje wyraz w politycznych działaniach, ukazuje – za przykładem swego amerykańskiego idola tę głębszą stronę zła – moralną i społeczną zarazem, która najbardziej dotyka człowieka.
Trump ‘brutalny gwałciciel’, przyjaciel seksualnego drapieżcy Epsteina, wsparł młodego stręczyciela hotelowych dziewcząt z Gdańska i uczynił go prezydentem, tudzież przyjacielem. Ten – w podzięce – nieustannie wychwala zalety swego idola, wdzięczy się doń, naśladuje we wszystkim, szczególnie w psuciu ustroju. Jak Tump łamie konstytucję, szydzi z reguł i zasad demokratycznego państwa, które w Polsce dopiero zaczęły kiełkować. Promuje arogancję, bezczelność i prostactwo, brata się z gangsterami, kibolami i członkami mafii; patronuje rodzimym nacjonalistom i faszystom, a podczas zagranicznej wizyty prezentuje swe umiejętności… bokserskie.
Kilka dni temu była modelka przypomniała gwałt, jakiego dokonał na niej Trump, szczegółowo opisując, co z nią robił… O młodym stręczycielu Nawrockim zeznawała w sądzie, pod przysięgą młoda kobieta, która pracowała z nim w sopockim hotelu. Tam zdobył doświadczenie, które dziś nazywa „szkołą życia”. Polegała ona m.in. na sprowadzaniu prostytutek, którym następnie towarzyszył do drzwi pokoju. Patrzącej na to koleżance z pracy proponował, by spróbowała jak on, będzie z tego dodatkowa kasa…
Trump zaangażował aparat władzy i sprzyjające mu media, by się wymiksować z afery przyjaciela, który w więzieniu popełnił (?) samobójstwo, a ich wspólne zdjęcia uznaje za stare… Prawnicy „naszego” prezydenta, który ma stanąć przed sądem, sugerują zeznania pisemne albo zdalne. Nie wiadomo, co powie – może o konieczności zarabiania na życie? Argument podsuwa mu konfederata-Bosak, który nie zhańbił się żadną pracą poza polityczną. Patrząc w oczy dziennikarkom, szydzi z ich pracy, nazywając ją szczuciem. Zaskoczonym paniom tłumaczy, że „młodość prezydenta była biedna i trudna”[2]…
*
Ameryka, ustrojowy wzorzec polskiej polityki to kraj młody, zaledwie trzystuletni twór – europejskich aneksjonistów i kolonialistów; awanturników, osadników i pionierów, którzy siłą wyparli rdzenne ludy prerii, niszcząc ich cywilizację i kulturę. Pragmatyzm i przebojowość najeźdźców podobała się staremu światu, który potrzebował amerykańskiej siły, by uporać się z własnymi agresorami. Doszło do tego, że Ameryka przez dziesięciolecia była gwarantem pokoju i dobrobytu w krajach swych przodków. Europejska (i światowa) beztroska skończyła się z nadejściem Trumpa, który wywraca do góry nogami światowy porządek polityczny i moralny.
Polska to stary kraj o tysiącletniej historii, który szczyci się tym, że nikogo nie podbijał ani nie uciskał… Przeciwnie, zawsze stał otworem dla cudzoziemców, którym stwarzał optymalne warunki do życia! Niestety, historia była dla nas niesprawiedliwa, sąsiedzi napadali, rozbierali i gwałcili oraz wynaradawiali… Nie udało im się nas zniszczyć, bo byliśmy pod szczególną opieka bożej rodzicielki, a naszej królowej oraz Kościoła. To dzięki niemu staliśmy zawsze jako ‘przedmurze chrześcijaństwa’, ‘niewinna ofiara historii’, a w pewnym momencie byliśmy nawet ‘Chrystusem narodów’, na którego z nadzieją patrzył cały świat.
Mogło się wydawać, że nasz podniosły bagaż historyczno-religijny zobowiązuje do czynów zgodnych z tym, co nakazują Bóg, honor i wartości chrześcijańskie. Tymczasem nasze elity polityczne z prezydentem na czele zachowują się jak amerykańscy kolonialiści; liczą się dla nich władza i pieniądze, wszak terytorium jest zbyt małe, by je dzielić… Przez wieki moralni zwycięzcy – stajemy się politycznym drapieżcami, których uosabia Nawrocki, wzorując się na Trumpie.
Na tego drugiego nie mamy wpływu, ale na pierwszego tak; a skorośmy go wybrali, należy mu przypominać: co może, a czego mu nie wolno; co wypada robić, a czego nie… W przeciwnym razie czeka nas niekorzystna powtórka z historii najnowszej. By do tego nie doszło, trzeba – trawestując redaktora Misia – nieustannie powtarzać: Nawrocki to zły człowiek!
Ps.
Jak donoszą media, jesteśmy światowym potentatem (drugim po Chinach) w produkcji zniczy! Znajomy podpowiada – i sztucznych kwiatów… Efekt tego taki, że przez jeden dzień w roku najbardziej zatruwamy atmosferę okołoziemską.
- Łac. Ceterum censeo Carthaginem esse delendam! ↑
- Ktoś pisze: „Wałęsa był z bidnej wsi, nie z Gdańska i dorabiał jako elektromechanik, nie złodziej. Tusk sprzedawał pieczywo, nie snusy i wspinał się (…) po kominach, żeby zarobić niebezpieczną pracą na wysokościach” ↑
JS

Jarosław Kaczyński jest złym człowiekiem. Jego główną zasługą jako głównego psuja RP polega na wydobywania zła z ludzki, którzy się do niego zbliżą. Jego psucie odczuliśmy wszyscy po dwakroć gdy z kapelusza wyjął dwóch kandydatów na prezydenta. Jeden stał się nim i zyskał przydomek Debila (to tytuł poświęconej mu książki), a drugi Alfonsa (to też tytuł książki). Obie prezydentury, ta skończona dziesięcioletnią obecnością w przestrzeni publicznej doprowadziła do kompromitacji urzędu, ta trwająca pokazuje, że kompromitacja wcale się nie skończyła tylko postępuje. Jeden z sędziów TK Jakub Stelina w wywiadzie dla dziennika Rzeczpospolita, wskazał na źródła obecnego kryzysu. Głównym, moim zdaniem jedynym, jest Karol Nawrocki. To jeden z najbardziej pojętnych uczniów J. Kaczyńskiego w niszczeniu państwa. Zobaczymy, czym to się skończy. Perspektywy nie są najciekawsze. Nadzieja w tym, że drugi protektor Nawrockiego zmaga się z rosnącym oburzeniem Amerykanów, którzy być może już niebawem wyślą Trumpa na śmietnik historii. Oby pociągnął za sobą wszystkich, których popiera i którzy go uwielbiają.
Zły człowiek… – blisko tu do metafizyki. Odnosząca się do Kaczyńskiego diagnoza Redaktora w moim odczuciu nie jest pozbawiona racji, jest w Kaczyńskim rzeczywiście jakieś głębokie paskudztwo. Ale Nawrocki? Mówić o tym prymitywnym mięśniaku z przyklejonym uśmieszkiem że jest zły, to jednak – przepraszam – czynić mu zaszczyt.