06.09.2026
Byłoby mi trudno wytypować polityka najbardziej szkodzącego Polsce. Konkurencja jest silna i różnorakie parametry – zmienne wymagają wzięcia ich pod uwagę. Nie mam natomiast trudności z wytypowaniem polityka, który budzi moje osobiste największe obrzydzenie. Szymon Hołownia. Choć szkodnikiem jest też.
Podpadł mi pierwszy raz wiele lat temu. Akurat trafiłem w TV na audycję „Mam talent”. Na scenie pojawił się nieśmiały zabiedzony staruszek. Nie pamiętam co konkretnie prezentował, ale to było równie żałosne jak on. A w jury zasiadał Szymon Hołownia, znany podówczas i popularny jako katolicki publicysta. Młody, zdrowy, widać, że chyba niebiedny, dobrze odżywiony, pewny siebie i wygadany. I ten programowy katolik zaczął się znęcać, wręcz pastwić nad owym staruszkiem.
Zadawał podchwytliwe pytania, na które nie mógł spodziewać się odpowiedzi. Szydził z jego pomysłu, ośmieszał go, bawił publikę coraz większą bezradnością i rosnącym zacukaniem bezbronnego psychicznie. Poniżał bliźniego swego.
Po latach, Hołownia pojawił się w polityce.
Pies ogrodnika Wybory prezydenckie 2020. Startował, uzyskał trzecie miejsce w pierwszej turze, z około 13,9 % głosów i zapowiedział, że nikogo nie popiera. W drugiej turze Duda uzyskał poparcie w wysokości 51.03 % a Trzaskowski 48,97 %. Różnica w głosach – 422 385. Gdyby zawistny Hołownia wezwał swoich wyborców do poparcia Trzaskowskiego, byłaby wielka szansa na demokratycznego prezydenta od sześciu lat.
Wybory prezydenta 2025. Największe szanse mieli; Nawrocki i Trzaskowski. Mieli zaplanowaną debatę w Końskiem. Być może Trzask ze swoją wiedzą, kulturą, elokwencją zdobyłby większe poparcie niż Batyr, którego charakteryzować nie trzeba. Ale debaty nie było bo wwalił się nieproszony Szymuś, a za nim wielka ferajna, trzynaście osób, w tym Braun – wiadomo, zgrywus Stanowski, który wcale nie chciał być prezydentem, jawny apologeta Rosji i Putina, niejaki Maciak.
Wybory Pana Prezydenta RP i debata prezydencka to ważny konstytucyjny akt, zamieniony z inicjatywy Hołowni w gorszące widowisko, cyrk! Przy tej nawale Trzaskowski nie miał już szans.
Hołownia ponownie kandydował na urząd prezydenta, a w pierwszej turze zajął piąte miejsce z około 4,99 % głosów i nie przeszedł do drugiej.
W wyborach do Sejmu i Senatu w 2023 r. startował z ramienia koalicji Trzecia Droga (Polska 2050 + PSL). Przed wyborami Tusk wzywał do stworzenie koalicji wyborczej, która miałaby zdecydowaną większość z premią przelicznika D’Hondta. Tego chciała większość członków i zwolenników demokratycznych partii, lecz sprzeciwili się Hołownia i Kosiniak-Kamysz. Tusk prosił swoich by głosowali na tych dwóch i z jego łaski znaleźli się w parlamencie.
Hołownia trafił do Sejmu i został wybrany na jego marszałka. Sejmflix to było jego apogeum.
Gdy po dwóch latach musiał, zgodnie z umową, ustąpić, szukał bez powodzenia różnych stanowisk i zadowolił się funkcją wicemarszałka. Jego partia Polska 2050 Szymona Hołowni rozpadła się i ma ledwo śladowe poparcie. Kariera Szymusia była de facto skończona. I oto nagle kryguje się on; o nic nie zabiega, lecz gdyby tylko był potrzebny…
I znajdują się durnie, którzy przymierzają go do roli wicepremiera i szefa resortu.
Dla takiego polityka jakim jest Tusk ważne jest ile głosów przysporzy rządzącej koalicji ten osobnik.

Ernest Kajetan Skalski
Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.

Nic dodać nic ująć. Podpisuje się oburącz pod zwięzła ocena osobnika Sz. H. szkodnika demokracji nr 1.