nathan gurfinkiel: nieposkramialny popyt na igrzyska

natan sepia2013-11-22.

jestem panu bardzo wdzięczny, jako jedynemu dotąd czytelnikowi, zabierającemu głos w głównym temacie mego tekstu „zatrute drzewo z diabłem na gałęzi”. nie ma większego znaczenia, że jest pan moim oponentem, bo nigdy nie pretendowałem do nieomylności. każdy kto zabiera głos na forum publicznym musi z góry wkalkulować możliwość pomyłki w koszta operacji. inni komentatorzy, nawet gdy chwalili, przyprawiali mnie o zły nastrój, bo zdawali się być głusi na podstawowy temat artykułu – jak daleko może się posunąć dziennikarz w celu zdobycia materiału do publikacji. czy zatem wolno mu udawać kogoś innego niż jest, a jeżeli tak, to czym różni się od niezmordowanego tropiciela korupcji “agenta tomka” i innych funkcjonariuszy „pod przykryciem”. z lektury pańskiego komentarza wynika, że jest pan bardziej przeciwnikiem metod rycerzy IV RP, niż ich zwolennikiem. usprawiedliwia pan wysłanniczkę “GW” powołując się na to, że nie nagrywała potajemnie i nie prowokowała swych rozmówczyń do ujawniania żadnych tajemnic.

nie musiała tego robić bo fakty, które relacjonowała są ogólnie znane i były opisywane dziesiątki. wystarczy wspomnieć choćby publikacje na temat warunków pracy w “biedronce” i innych marketach.

dlaczego zatem redaktorzy GW uznali za stosowne wysłać dziewczynę do pakowania krówek?

są dwie szkoły interpretacji takiego zachowania: grójecka i biłgorajska. według zasad szkoły grójeckiej nic nie uwiarygodnia lepiej dziennikarskiej relacji, niż to, że autor zna problem z autopsji. „GW” nie jest tabloidem, ale prawa rynku są bezlitosne i mały wzrost nakładu osiągnięty nawet w sposób, który dotąd był monopolem rewolwerówek nie aż tak zeszmaca poważne tytuły jak drzewiej sądzono. trzeba tylko zrobić pierwszy krok. a potem publiczność się przyzwyczai, bo jak śpiewał wojtek młynarski: „chleba jest dość, lecz wzrasta popyt na igrzyska”. a co dalej? nie jest to trudne do przewidzenia bo apetyt na circenses rośnie wraz z podażą i ani się obejrzymy jak wszyscy znajdziemy się w colosseum – jedni jako gladiatorzy, inni w charakterze żądnych krwi widzów. gazety ulegają tej żądzy, bo presja sprzedawalności jest bardzo silna.

według szkoły biłgorajskiej inicjatywa winna wychodzić od wykonawcy, a przełożeni tylko ją akceptują.

moja koleżanka z roku dostała pracę w gazecie, ukazującej się w szczecinie. już na samym początku chciała zabłysnąć przebojowym reportażem. ubrała się więc, wymalowała i uczesała tak, by upodobnić się do bywalczyń słynnego naonczas lokalu „bajka”. już na samym wstępie zwróciła uwagę na wysoką dziewczynę. siedziała na barowym stołku, paliła papierosa i powoli sączyła jakąś tamtejszą „łzę komsomołki”.

świeżo upieczona reporterka zagadnęła ją na temat warunków pracy. dziewczyna uśmiechnęła się z politowaniem.

– pani redaktor, po co się pani tak wysila. ja tutaj też służbowo. jestem z obyczajówki i mam czuwać, żeby dziewczynki nie zrobiły pani kuku…

appendix:

w filmie billy wildera „świadek oskarżenia” marlena dietrich, grająca niemieckiego szpiega pyta charlesa laughtona, który oskarża ją w procesie czy w anglii nikt nie zostaje niewinnie skazany. staramy się, by nie było to regułą. obawiam się, że w polskich mediach to, co nie powinno stać się reguła już od dawna nią jest…

zaprzyjaźniona pani z krakowa napisała mi:

to, że środowisko dziennikarskie w polsce i pewnie gdzie indziej tez jest pod taką presją sprzedawalności prasy , że zniża się do zagrań nieetycznych , jest niestety prawdą. boli mnie darmowe oskarżanie, szkalowanie, przesadzanie, nakręcanie i prowokowanie. obniżenie jakości języka pisanego, ewidentne błędy językowe; gramatyczne i składniowe – o ortograficznych nie wspomnę, bo też bywają.

wszędzie należy zachować umiar, elegancję słowa( nawet klnąc siarczyście), i szacunek dla rozmówcy. nagrywanie bez zgody jest nieetyczne, to jasne. ale czasami przekraczanie tej granicy pozwoliło na objawienie niejednego szalbierstwa. jak przekraczać, gdzie przekraczać – to chyba też zależy od klasy i zdrowej oceny przekraczającego.

dla mnie nic nie jest białe albo czarne, czasami nieetyczne może być moralnie dopuszczalne. c’est la vie.

czytałam cię z calym zrozumieniem, no bo tak powinno być jak piszesz, gdyby byli inaczej…

b*** miła, ja też czytałem to co piszesz z całym zrozumieniem i sympatią, ale jako człowiek z branży medialnej mam więcej obaw. boję się, że presja okaże się zbyt silna, by się jej oprzeć

nathan gurfinkiel

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Pałasiński 2013-11-23
  2. nathan gurfinkiel 2013-11-23
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com