Jerzy Dzięciołowski: Starać się trzeba5 min czytania

()

dzieciol2013-11-30.

Człowiek się budzi i przychodzi mu do głowy, że mógłby zrobić coś dla ludzkości.  Nie każdy jest gigantem jak Jurek Owsiak, ale starać się trzeba, jak w rosyjskim porzekadle: wsiech diewuszek nie pier*sz, no stremitsa nada.

We własnym zakresie wymyśliłem, jak radzić sobie z facetami, którzy narzekają na pracę kasjerek w supermarketach, że mogłyby się bardziej przyłożyć, chociaż padają na twarz. Należy zauważyć: – rozpiął się panu rozporek. Trzeba to powiedzieć głośno i z przyjaznym wyrazem twarzy. Trudno facetowi odpowiedzieć: – nie pana interes!

Miałem kolegę w akademiku, z którym dzieliłem piętrowe łóżko. On na  górze,  ja na dole. Kolega był żywą reklamą skutecznej diety. Spożywał wszystko, co mu trafiało pod rękę i był chudy. Taki metabolizm. Miał ksywkę „kościotrupek”. Wiercił się na tym wspólnym łóżku nieprzytomnie. Przemawiałem do niego na zmianę pieszczotliwie i że mu przyłożę. Nie skutkowało. Wpadłem w końcu na pomysł, że będę puszczał bąka. Jakąś chwilę działało. Kolega zamarł w bezruchu. Po czym wychylił głowę za krawędź łóżka i oświadczył: – Panie Boże, spuść nogi i kopnij tego faceta, bo nie wie co czyni. Wyszło, że kolega jest także leniwy.

Po referendum warszawskim, gdzie lud Warszawy rozprawił się z opozycją, społeczeństwo, w liczbie miliona podpisów obywateli, wniosło na wokandę sejmową, że trzeba obalić aktualny system edukowania młodzieży oraz nie upychać sześciolatków w szkołach. Nie wiem po co ten wysiłek, skoro jesteśmy w stanie porozumiewać się za pomocą czterech słów, a nawet jednego. Na przykład powszechnie używane słowo „k…a”. Możemy wyrazić nim ból, wściekłość, zdziwienie, a nawet miłość.

Znawca przedmiotu, dr Piotr Fąka z Uniwersytetu Łódzkiego, preferuje taki związek frazeologiczny: „pier..l Barbi, aż się zgarbi”, co znaczy „nie przejmuj się”. Michał Rusinek, sekretarz Wisławy Szymborskiej, opowiada, jak kiedyś pewna krakowska dama, po herbatce i ciasteczkach, zaproponowała, że odwiezie go na dworzec. W pewnej chwili ktoś zajechał jej drogę: – ty, k…o, ch..u w d..ę je..y – oznajmiła dama. Po czym zamknęła okno, przeprosiła, i wyjaśniła Rusinkowi, że za kierownicą wyłazi z niej mężczyzna.

Prezes Kaczyński, przyszły twórca świetlanej przyszłości, zaraz po tym jak premier Tusk znowu nie przegrał, bo upadł wniosek o referendum dla ratowania maluchów, poinformował, że PiS po swojej linii wniosek złoży. Poseł Rozenek w dzień  potem zauważył, że jest to podczepianie się partii politycznej pod ruch obywatelski i że Twój Ruch tego nie poprze. Politycy sobie, a maluchy sobie. Pięciolatka zapytana „skąd się biorą dzieci?” – odpowiedziała: – dzieci biorą się z uprzejmości taty. Po tym oświadczeniu dyskusja o tym, że sześciolatki nie nadają się jeszcze do szkoły – jest nieporozumieniem.

Krzysztof Kąkolewski, który dawno temu pisał świetne reportaże, zauważył kiedyś, że jak się chce wiedzieć, czego brakuje ludzkości, to należy pogadać z szaleńcami. Zwłaszcza nie zaszkodzi posiadaczom tajnej wiedzy, jak rozwiązywać wszystkie problemy ze służbą zdrowia, bezrobociem, deficytem budżetu, demografią i w ogóle egzystencją Rzeczypospolitej.

Prof. Marek Belka, szef NBP, na kongresie Ryzyka Bankowego, jak już się uporał z prezentacją wskaźników, szczerze wyznał, że trochę szczęścia też trzeba mieć, bo to, że Polska nie popadła w recesję i się rozwijaliśmy cały czas od początku kryzysu, to dlatego, że z powodu zapóźnienia nie dobrnęliśmy do urwiska. Miło się słucha faceta, który ma zdrowy ogląd rzeczywistości i dystans do siebie. Nadymanie się prędzej czy później źle się kończy. Pochwaliłem się kiedyś w geriatrycznym otoczeniu, że  dźwigałem 110 kg i mi się zrobiła  przepuklina. Na to kolega z tej samej wiekowej półki: – a ja ostatnio kichnąłem i też mam przepuklinę. Starać się trzeba, ale nie aż tak, żeby odbiło się to na zdrowiu i ogólnej witalności.

Piotr Gabryel w felietonie w tygodniku „Do Rzeczy” przypomina, że w Traktacie z Maastricht zapisano, iż deficyt finansów publicznych nie może przekroczyć 3 proc. PBK, a maksymalne zadłużenie 60 proc. PBK. Najważniejsze państwo Eurolandu te zasady olewają: Niemcy mają dług publiczny przekraczający 81 proc. PKB, Francja ma dług publiczny na poziomie 92 proc. PKB, a Włochy dorobiły się długu w wysokości 130 proc. PKB. W tej sytuacji Piotr Gabryel uważa, że najważniejszą zaletą UE jest to, że jest niepoważna.

Może i jest, ale nie zamieniłbym Unii Europejskiej na związek niepodległych państw: Rosja–Białoruś–Azerbejdżan–Kazachstan.

Rzeczywistość zmienia się szalenie trudno. Mimo starań Janusz Głowacki, mój ulubiony autor, w „Przyszłem”, opowieści o tym, jak pisał  scenariusz o Lechu Wałęsie, we wprowadzeniu opisuje taką scenkę: „kiedy się mój parkingowy dowiedział, że piszę scenariusz o Lechu Wałęsie, zapytał: – Panie Januszu, Bolek czy nie Bolek?

Więcej pytań nie miał. Skoro dotarliśmy do Gdańska, to odbył się tam w okolicach Dnia Niepodległości protest związkowców  pod hasłem „Dość lekceważenia społeczeństwa”. Najbardziej przebojowy był Tadeusz Chwałka. Ogłosił program: „Odetniemy tę bandę od koryta”. Patrząc na Tadeusza Chwałkę, którego głowa  tylko nieco wystawała nad brzuchem, pomyślałem, że pan przywódca koryta już nie potrzebuje.

Jerzy Dzięciołowski

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • dzieciol: BM

7 komentarzy

  1. Alina Kwapisz-Kulińska 30.11.2013
  2. Kot Mordechaj 30.11.2013
    • Alina Kwapisz-Kulińska 30.11.2013
    • BM 30.11.2013
  3. ikka133 30.11.2013
  4. nathan gurfinkiel 30.11.2013
  5. Jerzy Łukaszewski 30.11.2013