Nowy Szperkowicza
Pasjans Polski
Hipnotyczne parcie do zmiany, przemeblowania na lewicy, niemoc rządzących sprawiły, że stała się rzecz znacznie gorsza od przekazania pełni władzy wykonawczej i ustawodawczej jednej opcji politycznej. Mianowicie większość glosujących zgodziła się oddać Dużą Zabawkę w ręce niewyżytych URWISÓW politycznych z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele.
Ci- z miejsca wzięli ją w obroty. Nie marnują ni dnia ni godziny. To potrwa i nie jest, niestety, śmieszne. Chodzi o bardzo Dużą Zabawkę. Jest nią Polska. Grzechoczemy w środku jak kostki do gry, obcej nam, złowieszczej.
W tej grze nie ma żadnej naprawy państwa. Myliłem się pisząc (Jerzy Szperkowicz: Gdzie z tą łopatą?), że Prawo i Sprawiedliwość powierzeniem ministerstwa obrony Antoniemu Macierewiczowi tylko straszy, wycofa się z tego. Teraz widzimy, kim dla prezesa Jarosławia są umiarkowani. Woli ich szokować, niż pozyskiwać.. Będą wcielane w życie wszystkie bez wyjątku wizje Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli niektóre wyprzedzają nadmiernie swój czas, to inne mogą się okazać wręcz genialne. Podobnie z fantazjami przybocznych prezesa. Spełnienie życzeń kilku jegomościów ma przynieść narodowi wyśnioną, wymarzona ojczyznę wolną.
Weźmy nagłe usunięcie unijnej flagi z tła konferencji prasowych premier Szydło. Wyglądało na dziecinadę, ale nią nie jest.
Zamiast przyjęcia kiedykolwiek euro, zobowiązaliśmy się do tego w traktacie akcesyjnym, prezes Kaczyński obiecuje uczynienie ze złotego polskiego waluty rezerwowej. KTO I DLACZEGO BĘDZIE TRZYMAŁ SWOJE REZERWY WALUTOWE W ZŁOTYCH ZAMIAST W EURO, DOLARACH, FUNTACH, OD NIEDAWNA TAKŻE W JUANACH CHIŃSKICH – NIE WIEMY. Wiemy natomiast, że próba wywindowania złotówki do walutowej elity zostanie podjęta – każdym kosztem. Lada dzień obok Brexitu i Grexitu pojawi się Plexit czyli możliwość wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Co nie znaczy, że wstaniemy i wyjdziemy. Gdzieś w tajnych kazamatach spisywane są warunki pozostania Polski we wspólnocie. Złagodzenie dla nas – krainy węglowej – pakietu klimatycznego nie byłoby złe. Zostaniemy. Z tym, że będzie to inna Polska, w innej Unii. Dlatego wśród zapewnień premier Szydło, że szaleńczo kocha biało-czerwoną i orła białego, do znaków rozpoznawczych kraju wróciły unijne gwiazdy. Miały blednąć, nie zniknąć.
Wycofanie Polski z głównego nurtu polityki europejskiej zapowiadał w swojej kampanii wyborczej prezydent Andrzej Duda. To znaczy, że zacumujemy w przybrzeżnych szuwarach, niedaleko od Węgier premiera Victora Orbana. Da to Polsce pozycję autentycznie niezależną. Z czasem możemy doczekać takiej pogodnej scenki znad Morza Azowskiego: prezydent Putin wyławia kolejne zatopione dla niego wazy greckie, premier Orban czeka na brzegu z rozpostartym ręcznikiem, nasz prezydent trzyma w pogotowiu balsam do włosów.
Jedno jest pewne – ostrzega czujny żuraw partyjny Witold Gadowski. – PiS nie może się zatrzymać. Jeśli się zatrzyma – przegra.
W sporze o nadzór nad zgodnością ustaw z konstytucją obecna władza utrąca niekorzystne dla siebie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego zwlekając z obowiązkową publikacją ich tekst w Dzienniku Urzędowym. Pan prezydent ledwo wróciwszy z Kijowa podjął na nowo oświecanie Trybunału o jego uprawnieniach i zasięgu działania. Zamiana ról wykluczona. Orzeczenia Trybunału jak gdyby dla prezydenta nie siniały. Paź pozuje na giermka.
Kolejna pisowska nowelizacja ustawy o TK nakazuje mu rozpatrywać większość spraw w pełnym 13-osobowym składzie, przy czym większością dwóch trzecich głosów. Każdy z sędziów zyskuje prawo wyłączenia z udziału w rozprawie trzech kolegów jako stronniczych w danej kwestii. Policzmy. 15 – 3 = 12. Nie ma pełnego składu. Nie ma rozstrzygnięcia. Paraliż.
Powyższe rozwiązania są tak niekonstytucyjne, kompromitujące jako gra na sparaliżowanie pracy Trybunału przez dominującą większość, że PiS sięgnął po pożytecznych idiotów od Kukiza 15. Ci w swoim projekcie statutu TK proponują zwolnienie obecnego składu Trybunału w ciągu 60 dni od ogłoszenia ustawy i wybór nowego składu przez parlament większością dwóch trzecich głosów. Szansa przejścia paru kompromisowych kandydatur, czy dość licznych, żeby temperować wszechwładzę PiS w Trybunale? Wątpliwe.
Tak czy inaczej unieszkodliwiony Trybunał ma być zaporą przed powrotem opozycji do władzy. Jak wróci, to się odegra. Więc teraz taktyka oblężenia. Polska obywatelska, demokratyczna, proeuropejska broni swych obszarów obleganych przez pijane zwycięstwem pospolite ruszenie. Rozpoznanie zawiodło Wojciecha Maziarskiego (GW. 18.12.15). W zastępach Kaczyńskiego dopatrzył się …okupantów. Okupanci to zawsze przybysze, prawie sami mężczyźni (wyjątki: horda tatarska, szkoccy uciekinierzy, co żaglowcem „Mayflower” przybili do półwyspu Cape Code rozpoczynając rugowanie Indian), a więc Wikingowie, Konkwistadorzy, krucjaty, Polacy na Kremlu 1612, pochody Aleksandra Macedońskiego, Napoleona, Hitlera. Kontrolują tylko kluczowe punkty podbitego terytorium. Przejawy nieposłuszeństwa miażdżą szybko i okrutnie. Nie znają języka i kultury okupowanych. Ulubione zajęcia to grabież i gwałty. Odchodzą niepyszni albo zostają wchłonięci przez tubylców (Hunowie, Sarmaci).
Co z tego pasuje do legionów Kaczyńskiego? Tutejsi do szpiku kości, rodzinni, w deklarowanym patriotyzmie i praktykach religijnych – daleko przed innymi,. W przeciwieństwie do okupantów demokratycznie zdobyli mocny mandat do rządzenia. Zdobyli go po co?
Pierwsze tygodnie nowych rządów wskazują, że przewaga polityczna zostanie przede wszystkim skonsumowana na pozbawienie opozycji pola i narzędzi działania. Wyborem takiego a nie innego celu na pewno nie zachwieje noszenie oporników radiowych w klapie. Los Trybunału Konstytucyjnego stał się dzisiejszym Westerplatte demokracji polskiej.
Przejściowe złagodzenie tonu premier Szydło to poza. Wystarczy zajrzeć na posiedzenia komisji parlamentarnych. Zwycięzcy pęcznieją butą, strofują pokonanych. Pohukiwania posłanki Pawłowicz też nie pozwalają zapomnieć z kim mamy do czynienia. Zachowało się wspomnienia z kręcenia filmu „O dwóch takich co ukradli księżyc” z bliźniakami Kaczyńskimi. Lech nie broił, natomiast Jarek dał się przyłapać na sprawdzaniu palności planu zdjęciowego. To się ciągnie.
Chcieli blokować nasze ustawy dobrej zmiany – wytknął przeciwnikowi Jarosław i przeniósł spór o Trybunał Konstytucyjny z płaszczyzny organizacyjnej i prawnej na płaszczyznę odwetu czyli do rozegrania systemowego. W nowej konstytucji układanej pod Kaczyńskiego rolę TK przejmie zapewne Sąd Najwyższy.
Wszystko to zmierza do zerwania ciągłości prawnej państwa polskiego. Za parę lat w Polsce będzie wszystko inne, jeśli na to pozwolimy.
Gratuluję Krzysztofowi Łozińskiemu odwagi zainicjowania Komitetu Obrony Demokracji. Cieszą napływające zgłoszenia do KOD i innych wspólnot kontroli i sprzeciwu. Jednak nie mniej ważne od napływu zgłoszeń jest minimum programowe. Bez niego obrońcy demokracji tak cudownie zjednoczeni na sobotnich marszach 12 grudnia, mogą się podzielić, a narybek gotów paść łupem prestidigitatora lub stać się obiektem wrogiego przejęcia.
Na razie wynikł kłopot wizerunkowy – do niezwłocznej wyważonej korekty.
Groźne są wszelkie podżegania do starć ulicznych. Wyprowadzimy milion – odgraża się Michał Karnowski. Milion, a w milionie zadymiarze z Marszów Niepodległości, narodowcy z pałkami, kibole z maczetami i „dziewczynki z zapałkami”. Płonące wozy transmisyjne TVN wprawiły w zachwyt krytyka Krzysztofa Czabańskiego, dziś z buławą uzdrowiciela mediów. Wpadł w zachwyt, bo ten ogień jakby trawił grzesznych dziennikarzy TVN i to jak gdyby w hołdzie patronowi patriotów z pobliskiego cokołu. Uniesienie red. Czabańskiego zgłosiłem do nagrody Rewersu (odpowiednik Złotej Maliny za najgorszy film), którą należało ustanowić. Tymczasem Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich (niegdyś moje) uwieńczyło Tomasza Lisa swoją Hieną Roku – za przytoczenie rzekomego wpisu córki kandydata przed drugą turą bez sprawdzenia czy kompromitujący wpis jest autentyczny.
Zarzuty trzeba sprawdzać, wpadki uczciwie prostować czy jednak Hiena Roku nie zasługiwała na coś strawniejszego niż Redaktor „Newsweeka”?
Podejrzewam, że animatorzy marszów poparcia dla rządu nie zawahają się sprowokować krwawych starć ulicznych, Ofiary są potrzebne, żeby Antoni Macierewicz wyprowadził wojsko do zastraszania społeczeństwa do zgody na obniżenie progu frekwencyjnego w referendum, Do 30 procent a lepiej do 15 czy 13. Bez tego projekt Wielka Polska prezesa Jarosława może nie opuścić strefy rojeń.
Więc teraz jak to w oblężeniu: Polska Obywatelska patrzy, węszy, gdzie nasilą się próby przełamania obrony, którędy przyśpieszą podkopy. :
Im bardziej szalone pomysły będzie wcielać w życie prezes Kaczyński tym bardziej zewrze się wokół niego szeroki elektorat. Wyszydzany, parodiowany okazał się zwycięzcą; zasługuje na kredyt bezterminowy. Buntu przeciw prezesowi nie będzie; ewentualna sukcesja ze wskazania. Szanse Andrzeja Dudy trzymają go w ślepym posłuszeństwie, czy tylko szanse? Pojawią się natomiast wątpliwość, czy błyskotliwe polityczne zwycięstwo warto trwonić na nocne harce ministra Macierewicza z wytrychami wokół placówki Wojska Polskiego użytecznej dla NATO; chyba, że został postawiony, żeby nieodpowiedzialność ministra obrony przerażać publiczność; to by się zgadzało; sianie strachu to filar strategii rządowej..
A Zbigniew Ziobro, czy znowu musi skupiać w swoim ręku uprawnienia prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości? Bez tego nie dopadnie wszystkich nieudaczników, którzy nie potrafili go zawlec przed Trybunał Stanu? Nawiasem, Barbara Blida miała być wyprowadzana w kajdankach. Operatorka wideo namierzyła się na białą kartkę znoszoną po schodach tak, by markowała obraz skutych dłoni; działaczka SLD sięgnęła po broń osobistą.
Wreszcie niewinny Mariusz Kamiński, ułaskawiony, żeby słabych ludzi sprowadzał na złe drogi wszystkimi siłami specjalnymi, które teraz koordynuje?
Strachy na Lachy! Zastraszyć Polaków – Jarosław Kaczyński wie, że z nami nie wygra. Gra więc o zapisanie się w pamięci pokoleń jako niezłomny, nieustraszony, nieprzekupny bajkowy Rycerz (z kotem). „Przegrał, ale jak dzielnie walczył o dobro narodu”!
Odrabianie szkód obliczam na jedno pokolenie.
Tymczasem marszałek senior Kornel Morawiecki poczuł się depozytariuszem, a przynajmniej niezawodnym czytnikiem woli narodu, która u niego jest ponad prawem. Muszę Panu Marszałkowi przypomnieć wyraz woli narodu niemieckiego „Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer”; z łatwością tryumfował nad neutralnością Republiki Austrii. My doświadczyliśmy woli narodów białoruskiego i ukraińskiego, które zapragnęły – wbrew paktowi o nieagresji Polska -ZSRR – przyłączenia do nich Wileńszczyzny z Nowogródzkim, Grodzieńszczyzną i Polesiem, a z drugiej strony Lwowskiego, Wołynia i Podola. Działo się 17 września 1939 roku.
Według posła Morawieckiego Starszego naród polski pragnie obsadzenia Trybunału Konstytucyjnego przez nominatów PiS. Owszem, zdobycie większości bezwzględnej daje rządowi prawo przemawiania w imieniu państwa. Większość parlamentarna, imponująca, w przeliczeniu statystycznym oznacza poparcie 16 proc aktywnego społeczeństwa. Naród to ktoś więcej. Obejmuje także mnie, a ja nie życzę sobie przechwytywania składu TK przez kogokolwiek. Nie szanuję też samozwańczych wyręczycieli. Poseł Kropiwnicki tłumaczył wybór nienależnych Platformie sędziów Trybunału chęcią ujęcia zadań następcom (mieli do obsadzenia marszałków obu izb, prezydia Sejmu i Senatu itd.); bezczelność wyręczyciela powala. Pan Prezydent wskoczył w jego buty i amnestionując niewinnego Mariusza Kamińskiego wyręczył sądy powszechne; ciężki to grzech wobec trójpodziału władzy.
Hm… skoro tacy chętni wyręczać, to może któryś spróbował by wyręczyć sanitariusza hospicjum im. św. Krzysztofa na warszawskim Ursynowie albo kierowcę TIR-a z sylwestrowego korka na wjeździe do Niemiec…
Jerzy Szperkowicz



Coraz czarniej to widzę.
Obawiam się, że bez „kryterium ulicznego” nie skończy się ten koszmar bolszewizmu z kołtuńskim rodowodem…
Za stary jestem, by się lać z kibolami JarKacza, tym bardziej, ze wspomogą ich z pewnością „harcerze” Macierewicza, nie bez powodu od lat biegający po lasach z atrapami kałaszy…
OK., ale ten Morawiecki (domagał się dla S. Walczącej w latach 80. broni, teraz strzelać chce niejaki
G. Braun – Kościół, Szkoła, Strzelnica) mówił o Dobru Narodu. Co do woli, to przewidywać mogę Triumph des Willens.
Odrabianie szkód obliczam na jedno pokolenie.
………….
Troszkę długo jak na mój pesel.
Ja obliczam że przy tak gwałtownym działaniu prezes podda się woli narodu i ogłosi wcześniejsze wybory.. w granicach dwóch lat.
Aktywistom partyjnym wystarczą niższe stanowiska administracji państwowej, ostatecznie o to chodziło, dorwać się do pieniędzy.
Prezes ma niezły wikt i opierunek więc pretorianom też coś musi spaść ze stołu.
Strachy na Lachy! Zastraszyć Polaków – Jarosław Kaczyński wie, że z nami nie wygra. Gra więc o zapisanie się w pamięci pokoleń jako niezłomny, nieustraszony, nieprzekupny bajkowy Rycerz (z kotem). „Przegrał, ale jak dzielnie walczył o dobro narodu”!
*
Przejdzie do historii jako jeden z największych szkodników w RP, z łatką, że miał 100% władzy i zamiast budować niszczył i zamiast naprawić demolował, zamiast umacniać osłabiał pozycje Polski w Europie i świecie.
Po pierwszej turze wyborów prezydenckich napisałam w jednym z komentarzy, tu w Studiu Opinii, że niemiecki filozof, działacz polityczny i społeczny Rudolf Steiner w 1919 roku mówił o Polsce, której historię znał, że Polska tyle razy ile odzyska wolność, tyle razy ją straci.
.
Ale Steiner powiedział jeszcze coś więcej: Że Polska właśnie w niewoli dochodzi do największych osiągnięć ducha. Tu podał przykład zaboru rosyjskiego, w którym ucisk i prześladowania były największe. To prawda, po latach sarmackiej gnuśności koniec XVIII wieku, czyli początek zaborów przyniósł przebudzenie świadomości narodowej, która owocowała dziełami literackimi, jakich nie było wcześniej i jakich by chyba nie było w kraju mniej czy bardziej ciepłej wody.
.
Okres II. wojny światowej okazał się dla polskiego chłopa tym czasem, w którym ów chłop uzmysłowił sobie, że nie jest „tutejszym” tylko, że jest Polakiem. To historyczne osiągnięcie. Okrutna okupacja je przyspieszyła.
.
Okres PRL-u to znowu czas rozwoju kultury. Iluż poetów i pisarzy!
.
Rządy PiSu to nowy okres opresji. To będzie czas, kiedy Polacy uświadomią sobie, czym naprawdę jest wolność i przynależność do wolnego świata. I że Polska ma w głównym nurcie tego wolnego świata niemałą rolę do odegrania.
@Therese Kosowski. Dziękuję za temat do Pasjansa. Nie kupimy. Cudzoziemcy z wyjątkiem Normana Davisa mają własną niezależną wizję historii Polski. Jak na okultystę przystało Steiner wie więcej od innych. Łagodna namowa do upadku była nie do rozważania kiedyś a cóż dopiero teraz. Bilans wychodzi na minus. Postronny podziw dla owoców opresji zostawiamy zyczliwym obserwatorom