Stanisław Obirek: Diabelski bezwstyd Rydzyka

2017-07-10.

La GIF – Find & Share on GIPHY

Discover & Share this La GIF with everyone you know. GIPHY is how you search, share, discover, and create GIFs.

Wprawdzie nie wierzę ani w piekło, ani w diabła – jednak te zakorzenione w naszej kulturze metafory są użyteczna dla opisu pewnych zjawisk i to nie tylko z przeszłości, jak na przykład opętania czy procesy czarownic.

Dzisiaj „diabelskie” zjawiska przybierają mniej spektakularne formy, ale bywają równie dokuczliwe jak te z przeszłości, przynajmniej dla faktycznych czy potencjalnych ofiar diabelskich działań.

Tak, tytuł tego tekstu już wskazuje kogo i co mam na myśli. Ależ oczywiście to ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk, od 1991 roku kierujący coraz lepiej znaną rozgłośnią radiową i jak na drożdżach rozrastającym się imperium już nie tylko medialnym, ale i centrum intelektualnym, będącym ważnym zapleczem dla rządzącej dziś Polską partii. Jednak to nie wszystko: Rydzyk coraz skuteczniej przedstawia alternatywną wizję już nie tylko katolicyzmu i chrześcijaństwa, ale wręcz procesów dziejowych.

Owszem, i do tej wizji zaczyna przekonywać coraz więcej i coraz bardziej sfanatyzowanych zwolenników. Co więcej do jej propagowania zaprzągł znaczną część polskiego episkopatu, a nawet hierarchów spoza Polski jak nuncjusz Ghany i Konga. Próbuje też do niej przekonać – ni mniej ni więcej – samego papieża Franciszka, inicjując akcję zbierania podpisów do papieża z apelem popierającym jego działania.

Fakt, że papież, prymas, przewodniczący episkopatu i kardynał Nycz mówią co innego –  w ogóle mu nie przeszkadza. On po prostu tego „nie słyszy i nie widzi”.

Ogarnięty własną wizją zbawienia Polski i świata mobilizuje nowych janczarów, którzy poprzez listy prezydenta Dudy i premier Szydło zapewniają o wierności i oddaniu. Główni politycy w państwie przybywają osobiście i godzą się na protekcjonalne traktowanie; owszem, wyraźnie grzeją się w cieple i blasku promieniujących z postaci toruńskiego redemptorysty. Właśnie to nazywam diabelskim bezwstydem – jawne i na oczach całego świata kpienie z demokratycznych reguł, postponowanie i lekceważenie wszystkich, co ośmielają się mówić i myśleć inaczej niż wszechwłady dyrektor.

W studiach literaturoznawczych od kilkudziesięciu lat zadomowił się termin nowomowa będący kalką językową terminu „newspeak”, który Orwell wprowadził w swej słynnej powieści „1984”. W przypadku „zjawiska Rydzyk” mamy do czynienia już nie tylko z nowomową, ale z nowym światem. Czy przesadzam? Proszę przyjrzeć się choćby fragmentom spektaklu, jaki się rozegrał w ostatnich dniach na wzgórzu częstochowskim, o którym szeroko informowały media prawicowe i katolickie.

Lech Wałęsa w wywiadzie dla GW (8 07 2017) powiedział rzecz ważną: że bez wsparcia medialnego imperium Tadeusza Rydzyka nie byłoby zwycięstwa partii Jarosława Kaczyńskiego. Zacytujmy więc Wałęsę:

Gdyby nie ojciec Rydzyk, dawno by ich nie było. Rydzyk jest najbardziej niebezpiecznym, najsilniejszym elementem tej koalicji. To on ich podtrzymuje, podpala nastroje. Jak mnie pytają, kogo pierwszego bym rozliczył, zawsze mówię: Rydzyka!

Jak Wałęsa chciałby to zrobić, to już inna sprawa, na razie pozostaje możliwość opisu i śledzenie destrukcyjnych i polaryzujących skutków działań tego katolickiego kapłana. Moim zdaniem przybrał on funkcję znaną z innej religii, której on sam szczerze nienawidzi, być może właśnie ze względu na podobieństwo roli odgrywanej w islamie przez ajatollahów.

Tezę Wałęsy powtarzam od samego początku gdy PiS przejął władzę po ostatnich wyborach. Mniej czy bardziej wyraźne próby dystansowania się niektórych księży czy biskupów wobec rządzącej partii nie mają żadnego znaczenia wobec coraz bardziej bezwstydnej ofensywy, nie tylko medialnej zresztą, toruńskiego redemptorysty. Kościół katolicki w Polsce w swej masie popiera obecny rząd i tym samym bierze odpowiedzialność za jego niechrześcijańskie działania.

Przyjrzyjmy się więc nieco bliżej temu co się działo w minionym tygodniu w częstochowskim sanktuarium. 8 lipca rozpoczęła się 26. Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Polityków nie mogę wymienić, bo lista zbyt długa, poprzestańmy na biskupach: Stanisław Napierała, Ignacy Dec, Antoni Pacyfik Dydycz, Edward Frankowski no i gość specjalny, abp Jan Romeo Pawłowski, delegat ds. nuncjatury w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej, nuncjusz w Ghanie i Kongu.

Ten ostatni miał szczególnie wiele do powiedzenia na temat sytuacji w Polsce, więc pozwolę sobie go zacytować gdyż pojawia się w tym fragmencie kluczowe dla mnie pojęcie – szatan: Są siły, grupy nacisku, diabelskie knowania, które chcą prawdziwy wizerunek rodziny rozmazać, zdestabilizować, chcą wprowadzić taki relatywizm, żeby podzielić, popsuć, wmówić, że nienormalne jest normalne, a to co normalne jest staroświeckie, przestarzałe – mówił w kazaniu. – Chcą nawet wyśmiać tych, którzy pragną mieć rodzinę, więcej dzieci, co są hojni w dawaniu życia. Są, niestety, nawet tacy pseudonaukowcy, co już wyliczyli, ile dziecko kosztuje: jego narodzenie, wychowanie i wykształcenie. Ludzie! Czy myśmy naprawdę zwariowali, żeby ogromny dar Boży, jakim jest dziecko – owoc miłości dwojga ludzi – przeliczać na pieniądze? To nie jest ludzkie! To jest szatańskie!

No właśnie; to już wiemy w jakim kraju żyjemy.

Nuncjusz Jan Romeo Pawłowski jest też ekspertem od wewnątrzpolskich sporów, które jasno i zdecydowanie diagnozuje: Nie tak miało być, myśmy to popsuli. Nie patrzmy, czy to prawa strona, lewa czy środek, bo wszyscyśmy to popsuli. Oto ci, którzy jeszcze niespełna 40 lat temu stali po tej samej stronie barykady, którzy walczyli, żeby Polska była Polską, ci, którzy ryzykowali wszystko w strajkach i w stanie wojennym, teraz się pokłócili, poróżnili, zapomnieli. Braćmi byli, podnosili w górę z wiarą ręce z palcami w znaku wiktorii, śpiewali „Boże coś Polskę” i wołali „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Teraz się dali skłócić, nie czują się już braćmi? Zaufali swoim egoizmom, swoim układom, porozumieniom sztucznym, dobrym radom czy nakazom także spoza tych granic? Czy może uwierzyli, że można Polskę budować bez Boga, bez chrześcijańskich korzeni? Trzasnęli drzwiami rodzinnego domu i poszli w świat, zostawili w polskiej chacie starych rodziców, dopóki im jaśnie panowie nie każą usunąć ich jakimś zastrzykiem słodkim?

No to już wiemy: oddalenie od kraju, posługiwanie Kościołowi powszechnemu w Afryce nie osłabia ostrości widzenie. Nuncjusz Jan Romeo Pawłowski jest godnym i pojętnym uczniem innych złotoustych kaznodziejów nadwiślańskich by wspomnieć abp Sławoja Leszka Głódzia czy bpa Józefa Zawitowskiego, którzy od lat nie szczędzą gorzkich słów naszym politykom.

Nasi polscy hierarchowie też mieli wiele ciekawych spostrzeżeń na temat aktualnej sytuacji w kraju, no ale proponuję samodzielną lekturę lub odsłuchanie, a może nawet obejrzenie. Wszak wszystkie te media transmitowały mądrości zaproszonych gości. Inny kaznodzieja, Stanisław Napierała dostrzegał diabła walczącego z mediami Rydzyka: szatan walczy z prawdą, jaką Radio Maryja od ponad 25 lat głosi o Bogu, Ewangelii, Kościele, Polsce, życiu, małżeństwie, rodzinie. Ojciec kłamstwa nie może tego znieść, nie może znieść eklezjalno-twórczej działalności Radia Maryja, dzięki której zgromadzają się tysiące Polaków na modlitwie, słuchaniu Słowa Bożego. Ale wszystkich przebił jednak gospodarz (tak, Tadeusz Rydzyk to prawdziwy gospodarz wydarzeń częstochowskich!), który jasno i dobitnie wypowiedział się o stanie naszego kraju.

Czyż Rydzyk nie ma racji gdy wcale nie retorycznie pyta:

Co by było w Polsce bez Radia Maryja? Już byśmy byli wszyscy zaczadzeni tymi mediami liberalno-lewicowymi! Jak oglądacie te wszystkie TVN-y i inne (nie będę wymieniał, żeby im reklamy nie robić), te wszystkie media, w których tylko nienawiść sączą do Polaków, do Polski, do Kościoła, do Radia Maryja też, to oglądajcie też Telewizję Trwam. I czytajcie porządną prasę.

Wiadomo: jest tylko jeden tytuł godny tego miana – „Nasz Dziennik”.

I wreszcie Rydzyk stawia kropkę nad „i”:

Nie byłoby tego wszystkiego i nie byłoby takiej wolności w Polsce, gdyby nie mądre wybory Polaków. Co by się mogło stać, gdyby nie cud ostatnich wyborów.

No i sprawa najważniejsza! Dzięki niezłomnej postawie naszych polityków (którzy, przypomnijmy, wygrali wybory dzięki Radiu Maryja) już byśmy dziś żyli w kraju islamskim. Jednak, zdaniem Rydzyka:

Na szczęście to nam nie grozi. Ale gdyby tak dalej poszło i nie stał się ten cud, już byśmy w Polsce muzułmanów mieli. Pamiętajmy.

No tak; pamiętamy i będziemy pamiętać. Napisałem te uwagi przygotowując referat na temat stosunku Kościoła katolickiego w Polsce do Holocaustu. Nie jest to zajęcie miłe. Materiał jaki przeglądam nie wystawia tej instytucji dobrego świadectwa. I to zarówno przed II wojną światową, jak i w czasie jej trwania.

Nie wygląda też dobrze bilans stosunku katolicyzmu do Zagłady również po wojnie. Nie tylko zresztą w Polsce. Owszem, pojawiają się humanitarne głosy jednostek, które jednak giną w zdecydowanym unisono uprzedzeń i zwykłego antysemityzmu. Fakt, że tej lekcji polski katolicyzm nie odrobił, owocuje triumfem diabelskiej teologii ojca Tadeusza Rydzyka, który za nic ma fakty, i w żywe oczy kpi z tego, co mówi papież Franciszek i rozsądna część polskiego episkopatu. On swoje wie, tak jak swoje wiedział ks. Stanisław Trzeciak i medialne imperium ojca Maksymiliana Kolbe. To oni narzucili polskim katolikom wizję Żydów i judaizmu, która do dzisiaj trzyma się mocno.

Dzisiaj ich rolę przejął Rydzyk, który określa, co należy myśleć o polskiej demokracji, uchodźcach i tylu innych sprawach.

Nie wygląda to dobrze. Przeciwnie: wygląda całkiem źle.

Stanisław Obirek

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.3/10 (51 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +56 (from 60 votes)
Stanisław Obirek: Diabelski bezwstyd Rydzyka, 9.3 out of 10 based on 51 ratings

41 komentarzy

  1. Michal z Chicago 2017-07-10
  2. andrzej Pokonos 2017-07-11
        • j.Luk 2017-07-11
        • wb40 2017-07-12
  3. A. Goryński 2017-07-12

Odpowiedz