Telewizja pokazała (470)

Print Friendly, PDF & Email

 20.10.2018

Dzieją się dziwne rzeczy w poczcie elektronicznej. Jakiś czas temu otrzymałem maila od firmy podszywającej się pod Lidla (takich maili bywa sporo, podszywają się pod różnych użytkowników, ja to od razu kasuję), ale tym razem jako nadawca obok Lidla było podane imię i nazwisko mojej przyjaciółki. Skąd wzięto te dane? Prawdopodobnie włamano się do komputera, a tam znaleziono mój adres jako jeden z wielu (ja w życiu nic w Lidlu nie kupowałem, a przyjaciółka nie przekazywała tam swoich danych).

Teraz przyjaciółka napisała:

Chciałam kupić w jednym ze sklepów internetowych buty (robiłam to już kilka razy). Przed zamówieniem poproszono mnie o zalogowanie się i kiedy miałam wpisać swój adres mailowy, to automatycznie wyświetlił mi się on oraz imię, nazwisko i data urodzenia mojej teściowej (zmarła w 1994 r.) oraz imię i nazwisko szwagierki, czyli żony mojego męża (zmarła w 2003 r.). Szwagierka naturalnie miała nazwisko po mężu, a więc inne. Co ciekawe z osobami tymi nigdy nie komunikowałam się w żaden sposób drogą elektroniczną, bo urządzeń elektronicznych tego typu jak telefon komórkowy czy komputer nigdy nie miały.

W jaki sposób znalazły się takie informacje, na stronie internetowej znanego sklepu internetowego, przy moim automatycznie wyświetlonym adresie mailowym???? 

Ktoi w jakim celu połączył te informacje z moim adresem mailowym i skąd je wyciągnął???

Kto ma dostęp do takich danych? Nie wygląda to na sklep, bo po co mu dane zmarłych członków rodziny mojej przyjaciółki. Przyjaciółka przypuszcza, że to wynik włamania do jej telefonu, kiedy poszukiwała danych swojej rodziny.

* * *

Kampania wyborcza jak wiele poprzednich. Kandydaci mówią o tym co chcą zrobić, a nic o tym co dotychczas w życiu zrobili. A wyborców bardziej kręcą obietnice.  

* * *

W jednym z opowiadań Sławomira Mrożka bohaterem jest profesor, który swoje sukcesy odniósł nie ze względu na wiedzę, ale ze względu na moce paranormalne, które rozwinął. Potrafił na przykład, nie ruszając się z miejsca podać płaszcz swemu szefowi. Debaty na tematy fachowe wygrywał nie przy pomocy argumentów, ale dokonując innych podobnych wyczynów. „Skończył się”, kiedy nie udało mu się przenieść siłą woli z kuchni do salonu półmiska z pieczoną gęsią.

Liczne przykłady mamy w polityce, gdzie partie wciągają na listy wyborcze znanych sportowców czy artystów, aby ich popularność pozwoliła przysporzyć głosów. Justyna Kowalczyk powiedziała, że otrzymała propozycje czterech ważnych partii, aby wystartować z pierwszego miejsca w wyborach. Także teraz w wyborach samorządowych startuje wielu sportowców. Czego się ludzie spodziewają, że sportowiec wygra, tak jak to robił na bieżni czy na ringu, i sprawi, że będzie nam lepiej? Taki mamy (nie tylko my) elektorat.

Mam podobne odczucia, kiedy ostatnio czytam o tym, że niektórzy z księży spełniają dobre uczynki, co ma świadczyć o tym, że Kościół nie jest zły. Jakiś ksiądz zorganizował zbiórkę starych okularów dla biednych Afrykanów. Jakaś siostra zakonna przesiedziała kilkanaście godzin z umierającą dziewczynką. Ma to świadczyć o tym, że Kościół nie jest zły, bo zdarzają się w nim ludzie dobrzy, o ludzkich odruchach.

To fajnie, że niektórzy kapłani potrafią się zachować „jak ludzie”, ale to o niczym nie świadczy poza ich charakterami. Czynienie dobra, a przede wszystkim nieczynienie zła jest nakazem wielu filozofii i religii, ale nie jest ich głównym celem. Do rabiego Hillela (I w p.n.e.- I w n.e.) zgłosił się kandydat do przejścia na judaizm, który chciał poznać całą Torę w czasie, w jakim rabi utrzyma się, stojąc na jednej nodze. Hillel powiedział mu: „Nie rób bliźniemu swemu co tobie niemiłe. Reszta to komentarze. Idź i ucz się”.

Od swoich wyznawców Jezus wymagał więcej:

Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzywas miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież igrzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeślidobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność?I grzesznicy to samo czynią. Jeślipożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dlawas wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać.  Wy natomiast miłujcie waszychnieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to niespodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego;ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.

Wydaje się, że katolicy zapamiętali z tego tylko ostatnie zdanie – że Bóg jest miłosierny, a więc (w domyśle) wybaczy im wszelkie grzechy.

W wielu religiach obowiązują nakazy i zakazy. Wierni, którzy ich przestrzegają, staną się lepszymi ludźmi, ale to nie znaczy, że ktoś, kto dał jałmużnę, czy pomógł bliźniemu, osiągnie cel swojej religii – dostanie się do nieba, czy osiągnie nirwanę itd. Nieczynienie zła jest pierwszym krokiem, ale widać jak trudnym dla wielu ludzi, także kapłanów.

Nieczynienie zła i czynienie dobra jest trudne dla wielu katolików. I tu spotykamy się ze specyficznym podejściem. Niekatolik, który nawet czyni dobro, nie dostanie się do nieba. Warunkiem „zbawienia” jest wiara w to, że Jezus był Mesjaszem, że jego śmierć była ofiarą odkupienia za grzech pierworodny itd. Brak wiary w dogmaty Kościoła wyklucza dostanie się do nieba. Natomiast katolik wierzy, że Chrystus jest miłosierny i wybaczy grzesznemu wyznawcy, jeśli tylko szczerze wyrazi żal i wyzna wiarę w dogmaty. Wszystko zależy od woli Boga, który jednemu grzesznikowi wybaczy, a drugiego potępi na wieki. Czyż codziennie nie spotykamy się z przykładami, że Bóg jednego obciąża cierpieniem. a drugiego wywyższa? Bóg wszystko widzi, a kapłanom powierzył ocenę grzechów człowieka tu na Ziemi.

A co z kapłanami, którzy czynią zło? Wierni jakoś nie pamiętają, co Jezus mówił – Po owocach ich poznacie. Nie może dobre drzewo rodzić zepsutych owoców ani drzewo zagrzybione rodzić dobrych owoców.  Dali sobie wmówić, że zło i fałszywi prorocy to tylko ludzie z zewnątrz.

Do czego ludziom potrzebny jest rozum?

* * *

Pamiętają Państwo aferę taśmową? Nagrano potajemnie rozmowy polityków w restauracji „Sowa i przyjaciele”. Naród oburzył się tym, że politycy Platformy jedzą wyszukane dania (ośmiorniczki), używają często wulgarnego języka i sprawiają wrażenie, że mieli jakieś niejasne interesy. Podniósł się szum, szukano rosyjskich śladów, prowadzono śledztwo, ale ono niczego nie wykazało.  

Teraz grupa dziennikarzy poszła do prokuratury i za zgodą sądu skopiowała szereg nagrań. Między innymi są tam nagrania z udziałem obecnego premiera Morawieckiego – wtedy bankowca współpracującego z PO. Wynika z nich, że zamieszany on był w jakieś nieczyste sprawy i w ogóle nie najlepiej się tam prezentuje, a jego zachowanie i język niczym nie odbiegają od krytykowanych wypowiedzi polityków PO. Dziennikarze zapowiadają publikację dalszych materiałów, które dotyczyć będą polityków z różnych partii.

Nikt tego dotąd nie badał! Prokuratura widocznie nie kontynuowała śledztwa. PO nie sprawdzała co tam jeszcze jest w taśmach. PiS też nie sprawdzał co mają w taśmach na jego polityków. Tak wygląda polityka w Polsce.

* * *

Obejrzałem uroczystość rozdania nagród Nike i przepełniają mnie różne uczucia. Ale jedno przeważa. Otóż widzę, że zaraza, jaka opanowała polski film i telewizję, jest nie do zwalczenia. Na uroczystości przedstawiono filmiki o każdym kandydacie do nagrody, gdzie wypowiadają się oni bądź cytowane są fragmenty ich utworów I KAŻDĄ WYPOWIEDŹ ZAGŁUSZAŁA MUZYCZKA! Korzystając z rady, jakiej udzielił sędzia Sławomir Jęksa pani Jaśkowiak i innym oburzonym, powiem: Jestem tak zdenerwowany, jak pierwsza dama Poznania na demonstracji 8 marca 2017 r. w Poznaniu.

* * *

Kandydaci w wyborach na prezydentów miast obiecują dziesiątki rzeczy, jakie zrealizują po wybraniu ich na stanowisko. Gdyby podsumować te obietnice, na przykład w Warszawie, to budżet miasta powinien wzrosnąć kilkakrotnie. Niedługo okaże się, że każdy Warszawiak dojedzie do swego nowego mieszkania własną linią metra, albo – jeżeli Morawiecki spełni swoje wcześniejsze obietnice – własnym elektrycznym samochodem.

Dawno, dawno temu kandydat do walki o mistrzostwo z mistrzem świata w szachach, musiał wyłożyć pewną dość wysoką sumę pieniędzy. To m.in. uniemożliwiło Akibie Rubinsteinowi zawalczenie o mistrzostwo. Może należałoby wprowadzić przepis, aby kandydat na prezydenta miasta, który przecież obiecuje różne rzeczy, wyłożył odpowiednią sumę na pokrycie tego, co obiecuje.

Tę zasadę powinien też zastosować Kościół. Teraz Kościół mówi, że nie odpowiada za przewinienia swoich funkcjonariuszy. Ale oni nie mają nic innego poza pieniędzmi z posługi. Niech więc każdy kandydat na księdza wykaże się odpowiednim majątkiem. Wtedy w przypadku, gdy okaże się pedofilem czy spłodzi na boku dziecko, będzie można z niego ściągnąć odpowiednie pieniądze dla ofiar czy na alimenty.

* * *

Odbyła się debata kandydatów na prezydenta Warszawy. Każdy miał 45 sekund na odpowiedź na pytanie. Szkoda, że nie pytano o sens życia – można by wypowiedzieć parę banałów. Pasowałby tu rabi Hillel, który wyłożył główną myśl Tory, stojąc na jednej nodze.

Ponieważ chodziło o widowisko dla publiki (bo kto się zorientuje czy kandydat będzie mógł i umiał zrealizować to, co obiecuje), może ciekawiej byłoby, gdyby pozwolono każdemu obrzucić „mięsem” konkurentów. To też świadczyłoby o inwencji i zdolnościach kandydatów.

* * *

Kościół, nawet w Polsce, ożywił się i zareagował na problem pedofilii. Prawdopodobnie bodźcem był fakt, że papież zdymisjonował hierarchów Kościoła w Chile za ukrywanie pedofilii. Wcześniej papież nawoływał do nieobnoszenia się z bogactwem, do skromności, ale że tylko służył własnym przykładem, a nie pogonił mieszkających w pałacach kardynałów i biskupów, więc nie odniosło to żadnego skutku. Więcej – został nawet surowo skrytykowany przez niektórych hierarchów oraz publicystów.

Papież zareagował, bo skandal był wielki i jego lekceważenie przyniosłoby wielkie szkody dla Kościoła – ludzie byli oburzeni. Podsuwam hierarchom inne grzechy, które wymienia katechizm:

  • pycha
  • chciwość
  • nieczystość
  • łakomstwo
  • zazdrość
  • gniew
  • lenistwo

Ale że te cechy podziela większość wiernych, więc nie będą tak surowo oceniać kleru, jak w przypadku pedofilii. Trzeba będzie poczekać na nowego Mesjasza, który porozrzuca stragany w świątyniach.

* * *

Pragnienia elektoratu można wyrazić hasłem, jakie widziałem jakieś 30 lat temu, wymalowane na ścianie stacji benzynowej: – Chcemy benzyny i igrzysk.

Politycy wychodzą naprzeciw tym pragnieniom, co jest o tyle łatwe, że wyborcy szybko zapominają o obietnicach i łapią się na nowe. Ktoś pamięta jeszcze te obiecane 3 miliony mieszkań, milion samochodów elektrycznych? Tylko zmiany w programach nauczania, jakie wprowadza każdy niemal kolejny minister edukacji, pamiętane są dłużej.

Mieliśmy budować drugą Japonię. Nawet nie zaczęliśmy. Potem miała tu być druga Irlandia. Nawet nie wprowadzono pięknych irlandzkich tańców. Teraz nie wiadomo, dlaczego hasłem jest budowa drugiej Bawarii.

Jak już budować to wolałbym Bhutan. Piękny krajobraz, główną religią jest buddyzm tybetański, a głównym celem nie jest rozwój ekonomiczny, ale szczęście ludności. I nie jest to jakieś pisowskie gadanie – oni są szczęśliwi.   

Jest to monarchia konstytucyjna, królem jest Jigme Khesar Dorji Wangchuck i mógłby być także królem Polski. Zresztą ma on sporo rodzeństwa.

Jak podaje Wikipedia:  

Nauka jest bezpłatna. Studenci wysyłani są na studia do Stanów Zjednoczonych, Japonii i Anglii. Po ukończeniu ich mają obowiązek wrócić do kraju i najpierw przejść kurs przystosowawczy w jednym z klasztorów, a następnie przepracować pięć lat na rzecz państwa.

Na początek wprowadziłbym zwyczaje takie, jak panowały za ojca obecnego króla. Nie byłoby telewizji ani internetu, ani partii politycznych. Obecny król powoli wprowadza niezbędne zmiany, są już partie polityczne i, jak się zdaje, dostęp do internetu.

Może dałoby się coś zacząć w tym kierunku, jako że 6 listopada wypadnie dziesiąta rocznica koronowania króla. Taką datę wybrało trzech wybitnych astrologów. Można by się ich poradzić jak zbudować tutaj drugi Bhutan. Mamy piękne góry i w ogóle przyrodę, a nie ma obok nas Chin, które próbują mącić w Bhutanie (pojawili się maoistowscy uzbrojeni bojownicy – Tygrysy Bhutanu). Obroną Bhutanu zajmują się Indie i u nas mogłoby być identycznie.

Na początek można by wprowadzić unię polsko-bhutańską, podobną jak kiedyś polsko-litewska. Udał się Władysław Jagiełło, na pewno też uda się Jigme Khesar Dorji Wangchuck.


Król Bhutanu

PIRS

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.6/10 (21 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +29 (from 29 votes)
Telewizja pokazała (470), 9.6 out of 10 based on 21 ratings

Odpowiedz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com