2015-12-14.
Byłem obecny na marszu KOD w sobotę i później oglądałem relację w telewizji. Oglądałem w telewizji marsz PiS w niedzielę. Oba marsze były naprawdę liczne i przyznam, że różnica w ich liczebności nie była duża. Uważam, że precyzyjne wyliczenie komu ile nie jest specjalnie ważne, bo racje moralne i polityczne nie są mierzalne. KOD istniej 3 tygodnie, nie ma praktycznie żadnych funduszy (kilka dni temu zaczęto zbiórkę, z której jak na razie mamy raczej śmieszną, jak na tak liczną organizacje sumę).
PiS, wcześniej pod nazwą PC, istnieje 25 lat. Dysponuje milionami, ma bardzo bogatego sponsora w postaci pewnego pana ze SKOK-ów. Demonstrantów KOD nikt nie zwoził z całej Polski autokarami. Przyjechali na własny koszt, prywatnymi samochodami, najwyżej robili między sobą zrzutki na paliwo. Demonstracje KOD odbyły się też w innych miastach, to kolejne parę tysięcy ludzi.

Demonstracja KOD z 12 grudnia. Fot. K.Łoziński
Liczenie tych demonstracji nie miałoby sensu, gdyby nie pewien niepokojący sygnał.
Podaję za portalem Onet w kolejności chronologicznej (z 13.12.2015):
1. Manifestacja PiS była dwa razy liczniejsza od tej organizowanej w sobotę przez opozycję – szacuje policja. To inne dane niż podał wiceprezydent Warszawy.
2. Jarosław Jóźwiak – powołując się na szacunki Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego – podał, że wczoraj demonstrowało 50 a dziś 15 tysięcy osób. Rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji aspirant sztabowy Mariusz Mrozek utrzymuje jednak, że demonstracja zwolenników PiS była liczniejsza.
3. Raport końcowy policji po wczorajszej demonstracji liczbę jej uczestników szacował na od 17 do 20 tysięcy osób. Natomiast w dzisiejszej manifestacji te szacunki wynoszą od 40 do 45 tysięcy osób – powiedział Mariusz Mrozek.
Skąd się bierze tak wielka rozbieżność ocen? Metoda szacowania jest przecież jedna: oblicza się na podstawie zdjęć i planu miasta powierzchnie zajmowaną przez ludzi przyjmuje się średnią ilość osób na metr kwadratowy i mamy wynik. Proste mnożenie.
No to policzmy
Nie ma powodu, by zakładać, że średnia gęstość ludzi na obu demonstracjach była inna. No to obliczmy, na podstawie planu powierzchnię.
W przypadku marszu sobotniego, KOD, gdy czoło pochodu było już pod pałacem prezydenckim, koniec zbliżał się do Sejmu. Na żywo pokazywała to telewizja i chyba nikt temu nie zaprzeczy. Według moich obliczeń na podstawie planu, pochód zajmował powierzchnię ok. 75.000 metrów kwadratowych. Patrz skan planu z zaznaczoną trasą:

Długość pochodu KOD na planie Warszawy
Wedle tego samego planu, pochód PiS zajmował powierzchnię ok. 60.000 metrów kwadratowych, a więc porównywalnie, choć nieco mniej. Patrz skan:

Długość pochodu PiS na planie Warszawy
Pozwolę sobie jeszcze zestawić powierzchnie obu pochodów w tej samej skali:

Z lewej marsz KOD, z prawej marsz PiS
Ponieważ nie lubię, gdy ktoś mnie robi w wała, przypomnę, że 9 lat temu miał miejsce Błękitny Marsz zorganizowany przez PO, który zajmował powierzchnię 16.000 metrów kwadratowych, od Karowej do Placu Zamkowego, a policja podawała wówczas jego liczebność na 12 tysięcy ludzi. Jeśli 16.000 m. kw. to 12.000 ludzi, to by znaczyło, że na marszu KOD było 56 tys. ludzi, a na marszu PiS 45 tys. ludzi. Taka proporcja wydaje mi się prawdopodobna na podstawie tego, co widzę.
Skąd zatem takie rozbieżności? Podejrzewam, ze obie „strony”, miasto zarządzane prze PO i policja już zarządzana przez PiS, manipulują liczbami, by „moje było na wierzchu”. Niczemu dobremu to nie służy. A jest szczególnie niepokojące, gdy robi to policja, bo jeśli już dziś policja służy interesom partyjnym, to wkrótce, zamiast ochraniać demonstracje, może zacząć je bić. Jarosław Kaczyński w stanie wojennym na demonstracje nie chodził i może dlatego dziś chce stanąć tam, gdzie stało ZOMO. Zaczyna od podporządkowania informacji podawanych przez policję propagandzie. Nie zmienia to faktu, że miasto też nie powinno tego robić. Ani nie było takiej proporcji, że marsz KOD liczył 50 tys. a marsz PiS 15tys., Ani nie było tak, że Marsz KOD miał 17-20 tys. a marsz PiS 40 – 45 tys. Wygląda na to, że obie strony podają prawdziwą liczbę „swoich” i zaniżoną „tamtych”.
Na poziom manipulacji PiS-u nie ma wpływu, ale bardzo proszę, żeby ci, co chcą być z nami, nie stosowali takich gierek, bo wszyscy pogrążymy się w oparach absurdu.
Krzysztof Łoziński


Ja w ogóle nie rozumiem, co to za upodobanie do liczenia. Drażnił mnie Marcin Meller, który siedząc w studio usiłował policzyć w sobotę ludzi na ulicy co do sztuki. Jakiś absurd.
To nie gra towarzyska, gdzie wygrywa ten, który ma więcej punktów.
Ale skoro to już kogoś tak bierze, to ma pan rację, rzetelność przede wszystkim, a np. policja o swoim sposobie liczenia mówiła dość enigmatycznie opowiadając coś o „doświadczeniu w takich sprawach”.
Wraca nowe? Nie zdziwiłbym się mając partię typu gomułkowskiego u władzy.
w krajach demokratycznych, to policja podaje liczbe uczetnikow roznych manifestacji, ale policja nie jest ani rzadowa ani polityczna.
Cieszę się, że zrobił Pan to porównanie. Jest ważne i niepodważalne.
Kto był, ten wie i jego „krąg” też wie jak było.
Chcą wierzyć, że było nas mniej? Dla nas lepiej. Przed marszem monitorowałam narodowców na FB. Próbowali się skrzyknąć, ale niewielu wierzyło, że jest sens jechać do Warszawy, skoro najprawdopodobniej znowu będzie nas tylko garstka.
I zgadzam się, zaniżanie liczby osób w drugiej grupie niczemu nie służy, a nawet szkodzi. I jest niefajne. Kto nie ma sobie nic do zarzucenia, ten jest nie do pokonania.
Mogę tylko potwierdzić te szacunki. Byłem tam 12 XII i ja. Kiedy doszliśmy na Wiejską (przyjazny i uśmiechnięty, mimo chłodu i niepogody, tłum), szukał mnie telefonicznie ktoś maszerujący obok Bristolu. O frekwencji świadczyć może i filmik na FB zrobiony z drona.
Zgadzam się z metodą szacunku Autora. Też byłem i moim zdaniem wielkość 50 tysięcy nie była zawyżona. Zaniżanie jest manipulacją, która wprowadza w błąd manipulatorów.
Kiedy na placu Zamkowym „zapalano” choinkę, plac wraz z okolicznymi ulicami i międzymurzem Starego Miasta był „wybrukowany” ludźmi. Obraz z góry pokazywał wielotysięczne zgromadzenie.
A przygłupia speakerka TVN mówiła, że „zebrały się setki, a może nawet tysiąc ludzi”…
Na tym placu, z przyległościami mieści się 7-8 tysięcy …
Czy ktoś może wyjaśnić, po co ta idiotka tak zaniżała to, co wszyscy i tak widzieli na ekranie?
Teraz sterowana przez PiS policja udaje głąba podając wzięte z d-4 dane… Czy jest tak samo wiarygodna, jak ta speakerka?