glossa dla BM
bogdanie, to dzięki tobie dowiedziałem się o partii in spe „razem” i zlajkowałem ją na twarzoksiągu zgodnie z twoją sugestią. większość założeń programowych, to rzeczy zgodne z moimi odczuciami. nie hasła są jednak najważniejsze, lecz ich implementacja. oglądałem już różne ruchy obywatelskie i partie z dobrymi intencjami, którymi można było potem wybrukować niejedno piekło.
to, co kryje się pod nazwą „razem” brzmi sensownie, nie mam więc trudności z ulokowaniem swych politycznych sympatii.
demokracja bez lewej strony spektrum politycznego zaczyna szybko więdnąć, a w polsce, jeżeli nie liczyć rozproszonych i wzajemnie skłóconych grupek ludzi o lewicowych poglądach, nie ma alternatywy dla prawicy – tej ogarniętej paranoją i narodowo-religijnym fanatyzmem i tej bardziej umiarkowanej.
jak dotąd jedyną lewicą na forum sejmowym jest związek zawodowy niegdysiejszych udziałowców firmy PRL, który z braku innego wyboru po lewej stronie został kiedyś wyniesiony do władzy. jak się ona skończyła wszyscy wiemy.
wystarczy wspomnieć sprawę więzień CIA, na temat których liderzy tej formacji po dziś dzień idą w zaparte, zasłaniając się racją stanu i tajemnicą państwową. z ukrywaniem korupcji i nepotyzmu było trudniej, dzięki czemu partia mająca pionierskie zasługi w walce o prawo bez sprawiedliwości otrzymała władzę podaną na tacy.
oprócz śmierci polityków (tej najbardziej dosłownej i fizycznej) nie ma w polityce rzeczy nieodwracalnych, łatwo można więc sobie wyobrazić koalicję LSD-PiS, gdyby taka opcja okazała się wygodna. obydwie partie łączy bowiem całkowity brak zasad. widzieliśmy już kiedyś łagodną twarz prezesa. ten tygrys prawicy zaczął się nagle łasić i przymilać do kogo się tylko dało, nazwał więc swego niegdysiejszego śmiertelnego wroga lewicowym politykiem średniego pokolenia.
nie byłaby to pierwsza perwersyjna koalicja na scenie politycznej. mogę też sobie łatwo wyobrazić uzasadnienie dla takiego nagłego pojednania. kiedy w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych jeździłem do frankistowskiej jeszcze naonczas hiszpanii. wszędzie w przestrzeni publicznej widziałem hasło „todo por la patria”. wyobrażam sobie, że nowi „koledzy z SLD” zostaliby awansowani na polaków. co było – to było, byli więc komunistami (już nie komuchami), ale jednak są polakami, a racja stanu wymaga, by jeszcze polska itd…
należy się chyba cieszyć, że boss jedynej dotąd lewicy w parlamencie został ugodzony ogórkiem w głowę i może już nie odzyskać dawnego wigoru, bo przynajmniej taka koalicja nie ma perspektyw. teoretycznie więc sytuacja sprzyja „razemowi”, bo gdyby odniósł sukces, wejdzie na ciepłe jeszcze miejsce w sejmie.
jedna rzecz nie daje mi wszelako spokoju: obok obiecujących i rozsądnie brzmiących haseł znalazłem slogan „żadnych komunistycznych złogów”. jest on żywcem zaczerpnięty z wokabularium nienawiści IV RP. już jeden z szefów PR (polskiego radia) mówił o usuwaniu złogów gomułkowsko-gierkowskich…
życzę moim (młodszym przeważnie) kolegom bardziej zniuansowanego stosunku do PRL-owskiej przeszłości. zbyt doisłowne potraktowanie tego hasła oznaczałoby, że nawet tacy ludzie jak kołakowski lub kuroń mieliby zamkniętą drogę do nowej partii, gdyby jeszcze żyli i zapałali do niej sympatią.
to hasło – w odróżnieniu od wielu, które popieram, jest łyżką dziegciu w beczce miodu.
natan gurfinkiel


@ autor
Ten tak przez pana pogardzany Jaroslaw Kaczynski jednak w pewnym momencie zdecydowal sie na zerwanie zgnilego kompromisu z Samoobrona, co kosztowalo go utrate wladzy. Moze jednak wiecej uczciwosci w ocenie naszej politycznej sceny. POPSL trawi wszystko.
No cóż, obrotny Leszek stracił spin na ogórkach. On, jak by nie było jest już takim złogiem z PRL. Może to właśnie o niego chodziło a nie o idee? Jego flirty z Samoobroną a obecnie nawet z PiS już nic nie wróżą.
Przyda się nowa lewica, oby bez Palikotów. Są tam jeszcze nieliczne nazwiska, ale może zawita trochę młodzieży. Zobaczymy. A ten Bujak… Jak zwykle bez formy i jak zwykle kulą w płot!
Ej Bujak, Bujak, pamięć nie dopisujak? Przypomnij sobie mechanizm tego zrywania, i na co liczył J.K. A Gurfinkla przecież nie gra w te karty, więc nie potrzeba jej żadnej uczciwości. Bez niej też wszyscy wiedzą, że óna nie oszukujak.