Klub PiS owacją na stojąco przyjął wczorajsze wystąpienie prezesa Kaczyńskiego. Cynizm, bezwzględność i etniczna agresja zdominowały to przemówienie.
Przyzwyczailiśmy się, że polityk posługuje się nowomową, w której rzuca ogólne oskarżenia, sączy jad, szafuje niekonkretnymi insynuacjami. Z rozmysłem używa przy tym rozcieńczających sens kwantyfikatorów: wszędzie (zamiast powiedzieć „gdzie”), czasem (zamiast określić „kiedy”), mogą mieć (zamiast „mają”). Tego typu zabiegi chronią przed pozwami sądowymi, bo nikt personalnie nie jest wzywany, tylko jacyś „złodzieje”, jakiś „układ”, jakiś „obcy kapitał”. No i śmiertelny wróg – rząd, ale tu spór ma się toczyć w sejmie, a nie w sądzie. Ten język można nazwać „pisomową” (co zaproponował prof. Michał Głowiński).
Wystąpienie przeciwko uchodźcom było inne.
Wróg został jasno określony: cudzoziemcy.
„istnieje poważne niebezpieczeństwo, że zostanie uruchomiony proces, który będzie wyglądał tak: najpierw liczba cudzoziemców gwałtownie się zwiększa, później nie przestrzegają oni naszego prawa i obyczajów, a później narzucają swoją wrażliwość i swoje wymogi w przestrzeni publicznej, w różnych dziedzinach życia. I to w sposób bardzo agresywny i gwałtowny”.
Oczywiście modulacja musi być, ponieważ wzmacnia dramaturgię: niebezpieczeństwo, proces, a dopiero potem „liczba cudzoziemców”. I zaczyna się straszenie: obcy „nie będą przestrzegać”, „narzucą”, i zrobią to w sposób „agresywny”, i „gwałtowny”.
Gołosłowna argumentacja, że w Szwecji w ponad 50 „strefach” obowiązuje szariat i panują „obawy” (czyje?) przed wywieszaniem na szkołach flagi, bo jest tam krzyż… Chyba Kaczyński nie widział flagi szwedzkiej, bo z chrześcijańskim krzyżem niełatwo skojarzyć żółte pasy na niebieskim tle. Albo argument, że włoskie kościoły zmieniają się w „tualety” (miała to być ironizacja z francuskiego?).
Język Kaczyńskiego opiera się również na ideologizującej enumeracji. Pojawia się ona w każdym wystąpieniu. Tym razem dowiedzieliśmy się, że cudzoziemcy:
„mogą mieć negatywny wpływ na nasze życie; na naszą codzienność, na nasze życie codzienne, na naszą przestrzeń publiczną, na naszą realną sferę wolności, wreszcie (…) na nasze bezpieczeństwo”.
Znowu pustosłowie, ale celowe i użyteczne, bo podkręca społeczne lęki przed Innym. Stopniowanie służy temu, żeby nie powiedzieć wprost zdania, że „cudzoziemcy zagrażają naszemu bezpieczeństwu” (2 tysiące cudzoziemców tak, a 200 tysięcy kiboli – nie).
Osobliwość retoryki Kaczyńskiego polega również na mąceniu sensu. Najpierw słyszymy, że nie możemy przyjmować uchodźców (rząd nie może podjąć takiej decyzji bez „wyraźnie wyrażonej zgody narodu”, w jaki sposób? może referendum?), a potem, że mamy pomagać „ale metodą bezpieczną, finansową”. Czyli zawrócić ich do namiotowych obozów na pustyni w Libii, w których od lat wegetuje kilka milionów ludzi?
Slogan o Orbanie i w tym przemówieniu musiał się znaleźć: „I tutaj Orban miał rację” (kiedy mówił, że uchodźcy to jest problem Niemców). Niestety Polak-Węgier dwa bratanki…
Gorszące sceny, które urządza Orban będą ciążyły na Budapeszcie przez wiele lat. Jak kiedyś telewizje będą pokazywały rozmontowywanie muru, który Węgrzy teraz budują? Czy znowu stanie się to po długo trwającym nieszczęściu Europy?
Retoryka prezesa jest zaraźliwa, a raczej zaszczepiona w partyjnej armii PiS, od lat przemawiającej jednym głosem centrali. Ogólnikami, bez konkretów, emfatycznymi porównaniami próbuje się komunikować również „premier” Szydło.
Ten sam głos można było usłyszeć we wrocławskiej debacie przedwyborczej w wypowiedziach Mirosławy Stachowiak-Różeckiej. Na pytania o uchodźców reagowała kuriozalnie. Najpierw udawała, że nie zrozumiała pytania i grała na zwłokę, roztrząsaniem czy chodzi o uchodźców czy o emigrantów, a potem starała się mówić tylko o rządowym nieprzygotowaniu na przyjęcie kogokolwiek.
Armia mówi jednym językiem. Sens jest taki: wyrzućmy uchodźców na pierwszą granicę, której nie będą mogli przekroczyć – może być na środku Morza Śródziemnego. Jednak sens bezwzględnego przekazu tonie w pisomowie. W sloganach o „dyktatach Unii Europejskiej”, „obcym nacisku” o „suwerenności obywatelskiej”, i przysłaniany jest zdaniami „trzeba pomagać” (finansowo!). Ale za murem.
Nie mam wątpliwości, że przemówienia Jarosława Kaczyńskiego będą kiedyś analizowane tak, jak dziś czyta się mowy sejmowe Juliusza Dudzińskiego (Moich siedem grzechów głównych. Pod znakiem nacjonalizmu, 1939), czy przemówienia plenarne Władysława Gomułki. Ale dlaczego dziś musimy tego słuchać bezradnie? I oglądać cyniczne podsycanie lęku.
Osąd historii to za późno.
Urszula Glensk


W walce o władzę Kaczyński jest w stanie odwołac sie najbardziej prymitywnych, szkodliwych i groźnych fobii społecznych. Jest w stanie sfabrykować dowolne kłamstwo, w tym wypadku o krajach europejskich, byle podsycić ducha nienawiści, ksenofobii, szowinizmu, zaściankowości i lęków społecznych opartych o niewiedzę. Zupełnie ignoruje fakt, że krótko i długofalowo, obiektywnie działa na szkodę Polski. Po pierwsze dlatego, że integracja europejska jest poważnie zagrożona obiektywnie narastającym problemem uchodźców. Po drugie dlatego, że nawet kiedy UE się podzieli, to bedziemy w strefie krajów 2-giej lub 3-ciej prędkosci. Po trzecie Polska bez wyraźnej pomocy unijnej przestranie sie reformować i straci impet wzrostu gospodarczego. Po czwarte wreszcie głupota J. Kaczyńskiego nie bierze pod uwage, że osłabianie UE jest obikektywnym osłabianiem NATO, bo Amerykanie wyraźnie stracili strategiczne zaiteresowanie tą częścią świata i siła NATO = siła UE. Poska wystawiona samotnie na Rosję będzie zupełnie bezbronna.
Jarosław Kaczyński, wespół z pomagierami Dudą i Szydło, jest w tej chwili największym zagrożeniem dla Polski. Większym niż problem emigrantów plus wszystkie pozostałe problemy razem wzięte. „Nieudacznik wszystkich nieudaczników” prowadzi Polskę wprost w otchłań głupoty, ciemnoty, niepotrzebnych konfliktów i nieszczęścia. Wybory październikowe a.d.2015 powinny sie odbywać pod hasłem: „społeczeństwo przeciw szkodnikom politycznym JK i PiS”.
Kaczyński przemawia językiem zaakceptowanym i używanym przez wyborczą większość Polaków, a może nawet przez zwykłą większość Polaków. Jest najprawdziwszym z prawdziwych Polaków i najprawdziwszym z prawdziwych katolików. Nie ma sobie równych. Zniszczy ten kraj w przekonaniu, że czyni dobrze. I nie ma dzisiaj nikogo, kto mu się przeciwstawi.
To nie Orban stworzył gorszące sceny, ale kilkadziesiąt tysięcy muzułmanów, głownie młodych mężczyzn uzbrojonych w kije i kamienie. Te dziesiątki tysięcy wdarły się na terytorium Węgier. Niemcy już zaczynają zabezpieczać swoje granice.
W tej sprawie Kaczynski użył nie najrozsądniejszych argumentów, ale generalnie on ma rację, a nie lawirująca i wystraszona premier Kopacz. Polska powinna twardo odmówić przyjmowania na siłę muzułmańskich uchodźców, bowiem tu nie chodzi o owe kilkanaście tysiecy, lecz o procentowy udział wszystkich którzy do Europy dotrą. Dziś to kilkanaście tysiecy, za rok moze być 10 razy wiecej.
@ autor
” …Chyba Kaczyński nie widział flagi szwedzkiej, bo z chrześcijańskim krzyżem niełatwo skojarzyć żółte pasy na niebieskim tle…”
Cytat z Wikipedii
” Krzyż skandynawski (Krzyż nordycki) – krzyż którego ramiona pionowe oraz lewe są równe, a prawe jest dwa razy dłuższe od pozostałych. Symbol używany w weksylologii, reprezentujący chrześcijaństwo. Bardzo częsty motyw flag państw skandynawskich (nordyckich) oraz zależnych od nich terytoriów. Po raz pierwszy użyty na fladze Danii.”
Niezależnie jak i kto ocenia uchodźców, to UE okazała się być nieprzygotowaną na to co się dzieje. Tyle się mówi o wspólnocie, a państwa na południu Europy zostały zostawione same sobie. Nie było i nie ma żadnej pomocy dla Włoch, Grecji, Węgier, Chorwacji, nie wspominając o Serbii, która jest poza UE.
Uchodźcy idą już od miesięcy, jak nie roku, ale UE nie dopracowała się wspólnego działania w przypadku kiedy będzie „najazd” migracyjny. Te wszystkie targi są rozpaczliwym działaniem, dość chaotycznym i nieskutecznym.
.
A jednak „NOcne Wilki” udało się zatrzymać w Europie! 🙂
.
Problem uchodźców zaskoczył UE, choć należało się spodziewać podobnego scenariusza. To nie Kaczyński ani eurosceptycy mają rację. Rację mają ci politycy, intelektualiści, którzy widzą i mówią, że problem musi byc rozwiązany. Tylko ci sposród nich którzy to rozumieją będa mogli postawić twarde warunki blokujące masowy exodus uchodzców do UE. (Kaczyński i zagraniczni szowiniści w istocie proponują syndrom kelnera – to nie ja to kolega. Polska nie, niech ich przyjmą NIemcy, Francja , Anglia, Holandia, etc. To najbardziej idiotyczny i szkodliwy scenariusz. Odmawiając solidarności w rozwiązaniu problemu, skazujemy sie na brak solidarności UE z nami wobec Rosji.
@ Sławek.
Pisząc o uchodźcach należy zapomnieć to czego się Pan nauczył o Putinie. Trzeba też ignorować sprzeczne czy niedojrzałe opinie o imigrantach. Problem imigrantów dopiero się zaczyna i nie będzie miał szybkiego końca, albo nie będzie miał końca w ogole.
To nie jest grypa, która jest sezonowa. Imigranci są i zostaną, wcześniej czy później Polska też to odczuje.
Imigranci idą i będą szli z Afganistanu, Pakistanu, Iraku, Syrii i z państw Afrykańskich. Kto to zatrzyma i jak?
.
Polska się zadłuża. Proszę popatrzeć na Grecję: z jednej strony zadłużenia i spłacanie długów, a z drugiej strony tłumy imigrantów. Grecja jest państwem upadłym dla UE. Nikt Grecji dziś ręki nie poda oprócz Chin czy Rosji. Czy to samo czeka Włochy i inne państwa?
.
Aby uruchomić energię produkcyjną Europy i zatrudnić przybyszów, trzeba gazu, stali, drzewa i to wszystko jest w Rosji. Widzi Pan inne wyjście?
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/arab5.jpg
Powiedz mi o „uchodźcach”, a powiem ci… 🙂
Oczywistą oczywistością jest, że Jarosław Kaczyński wykorzystuje światowy problem „uchodźcowy” w sposób przedszkolny, układa się z nim w polskiej piaskownicy politycznej…
Smutne jest to, że nie tylko politycy postępują podobnie; prof. Środa dywaguje nie o kwestii, lecz o socjologicznie pojętych postawach, artyści wkładają na przyjęcia modną kamizelkę ratunkową dla „ludzi w potrzebie”, o stosunku do „uchodźców” dyskutuje się w „gremiach”… 🙂
Urszula Glensk, jak Ją znam angażuje się w myśl starożytnej doktryny altruistycznej – tego chce serce i dusza, dopóki człek się rusza… 🙂