Andrzej Lewandowski: Futbol i reszta świata5 min czytania

()

kajetan_kajetanowicz_12015-10-18.

ECHA WYDARZEŃ: Wszystkie media ścigają się przedwyborczo (na różne głosy) oraz … zamartwiają się, że w niemieckiej lidze brutal skopał nam Pana Roberta. Boleśnie, i – jak to mówią – bez dania racji. Asa trzeba szanować, nie – kopać…

Drugie zmartwienie jest wyrażane harmonijnie przez wszystkich a ból w kostce dzielimy z liderem solidarnie Takie to jest życie, taki sport, i taka piłka nożna. Bez wątpienia na czele sportu, choć w laboratoryjnej rozbiórce obrazu raczej średnio – sprawiedliwie… O tym jednak później.

Teraz jeszcze tylko zdanie o wspólnej nutce dwóch opisanych nurtów. Jest zabawnie, a nawet śmieszne, jeśli jedna z „sił” w ramach propagandy przedwyborczej wykorzystuje w Internecie sylwetkę Pana Roberta w reprezentacyjnym ubiorze, a potem… musi publicznie robić krok do tyłu, bo się okazuje, że nie zna prawa, które wymaga zgody związku sportowego.PZPN publicznie (słusznie) uczy sfery rządowe, jaka jest norma prawna, co wydaje się…. Nie stawiam kropki nad „i”, sama się postawi…

Zresztą dziesiątki już razy podśmiewałem się z tendencji grzania się przez świat polityki przy kominku, w którym pali światek sportowy. Że niby, jeśli Naród ICH podziwia, to i nam zaklaszcze, jeśli się razem pokażemy… Nawet jeśli średnio mamy pojęcie, co ONI robią i zrobili…

Jasne, praktyka nie jest tylko rodzimą specjalnością, ale u nas wydaje mi się rozbudowana sztucznie. Zamykam wątek, nie chcę sprawiać przykrości ludziom sportu doraźnie wykorzystywanym przez „inne światy”.

Trochę inaczej sprawę widzę, patrząc, jak wielcy w sporcie przyozdabiają sobą różne listy wyborcze, bo to ich prawo oraz ich sprawa. Choć też czasem sobie myślę, ze kompozytorzy list szukają w nich nie siły wiedzy oraz argumentów, lecz mocy magnesu dla kibica – wyborcy…

Dalej – „w temacie”, czy świat sportu jest sprawiedliwy? Nie jest, choć dyskusja to akademicka.

Prawdą jest – a właśnie ten czas przeżywamy – że radość z awansu piłkarzy do puli, która dopiero zacznie „prawdziwe mistrzostwa Europy” jest głośniejsza i powszechniejsza niż np. już fakt, że „Kajetan Kajetanowicz (na zdjęciu) i Jarosław Baran z Lotos Rally Team wygrali Rajd Akropolu i zostali rajdowymi mistrzami Europy, tak jak wcześniej Sobiesław Zasada i – 18 lat temu – Krzysztof Hołowczyc…”. Albo że w torowo-kolarskich mistrzostwach Europy Katarzyna Pawłowska i Wojciech Pszczolarski JUŻ wygrali wyścigi punktowe i zdobyli tytuły; a są jeszcze inne medale!

I co – sukcesy „ tytularnie” większe gdzieś w medialnym cieniu. Głośniejsze i bardziej widowiskowe są wyczyny piłkarskie, choć dopiero „ po drodze”… Nawet obraz z szatni (piękna ta radość, jestem pod wrażeniem:

ma odbiór powszechniejszy niż w innych sportach wyczyny medalowe…

Tak to już jest w tradycyjnym podziale: futbol i reszta sportu. Że np. czterokrotna nominacja naszego kapitana do Księgi Guinnessa („Redakcja Księgi skontaktowała się z Bayernem i poinformowała, że poświęci Polakowi wpis w następnym wydaniu. Ma zostać wyróżniony za zdobycie w najkrótszym czasie trzech, czterech i pięciu bramek, a także za to, że strzelił pięć goli jako jedyny rezerwowy w historii”) żwawiej obiega świat niż… I rozumiem kolarzy, gdy się złoszczą na „Przegląd Sportowy” (nawet nawołując do bojkotu), że gazeta ich medale ledwie zauważa, zaś każdy detal futbolowy ogląda z różnych stron.

Prawda, kiedyś PS bywał bardziej obiektywny oraz sprawiedliwy i fachowy, ale to było w innych czasach. Sportu i dziennikarstwa. Teraz, gdy nie ma sportu bardziej niż piłka tworzącego przeogromny teatr; gdy nie znajdziesz zamożniejszych, a przez to bardziej wpływowych (UEFA ponoć ma 12 milionów euro dać tym, którzy awansowali!); gdy media i wspomniany świat polityki są bez przerwy podniecone, a poziom społecznej adrenaliny – tak wysoki, trudno z piłką konkurować wedle normy, którą nazwę olimpijską.

Zawsze np. wypowiedź w rodzaju tego, co zanotowała i upowszechniła UEFA: „Za cytat eliminacji uznano słowa Sebastiana Mili po historycznym zwycięstwie nad Niemcami (2 – 0): „Mam siniaka na kostce, ale nie pamiętam, kto mnie kopnął. Kiedy wygrywasz z mistrzami świata, nie czujesz bólu”, będzie w echach mocniejsza niż wypowiedź rajdowca Kajetanowicza – już mistrza Europy: „Nie mogę dojść do siebie – mówił kilka minut po ceremonii wręczania nagród. – Spełniło się moje marzenie w najtrudniejszym, najbardziej intensywnym sezonie w moim sportowym życiu…”

Tak to się porobiło, tak jest, i podejrzewam, że będzie…

Telegraficznie:

  • Siatkarze – mistrzowie świata w mistrzostwach Europy łatwo przegrali ze Słowenią, z którą „musieli wygrać”. Ale ponieważ Słowenia potem jeszcze pokonała Włoch i gra w finale, zostaje refleksja w formie potwierdzenia – poziom w świecie taki, że raz zdobyty prymat nie jest gwarancją powtórki. Wczoraj – to jedno, dziś – drugie, A – jutro? Może nadto eksploatowani odzyskają siły…
  • Bokser Andrzej Fonfara wygrał w Chicago ważną walkę; jednogłośnie, choć faworytem był raczej rywal. Zwycięstwo zbliża go do szansy pojedynku o mistrzostwo świata.„Obaj pięściarze pobili rekord w ilości zadanych ciosów w tej kategorii wagowej. W sumie zadali 2524 ciosy (1413 – Fonfara, 1111 – Cleverly). Emocji zatrzęsienie, odporność zadziwiająca; czy “samo zdrowie” – wątpię. Ale gratulacje – zasłużone. Za nieustępliwość, i za… pomysł: ”Fonfara zaskoczył jeszcze przed walką. Do ringu wchodził ubrany w zbroję i skrzydła polskiej husarii. – To byli wojownicy, przed którymi drżała cała Europa „Imiennik, jako następca Skrzetuskiego… Pomysł jest przedni.

Andrzej Lewandowski

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.