Byłem i jestem przeciwnikiem tego ugrupowania. Obawiam się jego władzy nad naszym krajem. Nie ze względu na dość antypatyczny charakter samego Jarosława Kaczyńskiego. Ze względu na budzącą lęk wizję państwa. Trzeba jednak oddać Jarosławowi Kaczyńskiemu, raz jeszcze, wybitną inteligencję – błyskotliwą, a skuteczną. Być może PiS wygrałby i bez niej, ale od chwili, gdy jak w szachach zaczęła się końcówka tej partii, przemyślenia, ocena sytuacji i koncepcje dalszej gry, przede wszystkim zaś dobór ludzi, i tak samo trudny dobór obiecanek, były jego.
Z niewielu błędami. Oto gdyby dobrał ludzi wyższej klasy, mógłby się obawiać, że po krótkim czasie wybrańcy poczują zapach własnych karier i otworzą dodatkowy front rywalizacji (jak to się już zapowiadało i po drodze). Nie widać nikogo, kto by mu dorównywał. Kandydat na prezydenta był człowiekiem znikąd. Dobrze wychowany syn przyzwoitych rodziców, bez charakteru, przynajmniej poprawnie wymawiał „ę” i „ą”. I jak w szachach pionek, doszedł do przemiany w figurę, laufra bądź prostoduszną wieżę. Można więc uznać, że porażka z przeciwnikiem czy rywalem tej klasy co Kaczyński, nie kompromituje. Był też kandydatem dobrze dobranym. Czyli żadnym. Sprawdził się jako taki.
Organizatorka kampanii prezydenckiej, a potem – parlamentarnej, Beata Szydło, sprawdziła się też znakomicie. Istna królówka, hetman w języku szachistów. Jeśli rzeczywiście szkoliła się w Stanach, przynosić może tylko satysfakcję swoim tamtejszym nauczycielom. Mówi dobrze i ładnie po polsku. Kłamie równie sprawnie jak szef. Umie być czasami sympatyczna, co Kaczyńskiemu, jej szefowi, przychodzi z pewną trudnością. Trzeba jednak odnotować, że Ewa Kopacz nie miała nikogo tej klasy co ona przy sobie, a mimo to w bezpośredniej klasyfikacji sklasyfikowana została o 20 punktów wyżej, jak sądzę – za czytelną uczciwość; tyle tylko, że to nic nie dało – znam dwie starsze panie, po wyższych studiach, które uwierzyły we wszystkie obiecanki i z góry akceptowały wszelkie potrzebne nowemu rządowi, perspektywiczne represje personalne („wszystko złodzieje, wszystkich wyrzucić, żeby nie przeszkadzali”). Uwierzyły także i Kukizowi, przy którym perspektywa rządu Kaczyńskiego wydawała się pocieszającą perspektywą zdrowego rozsądku.
Pamiętam, czego z Jarosławem Kaczyńskim już doświadczyliśmy. Aresztowania chirurgów, zabieranie ich od stołów operacyjnych, z kajdankami na rękach – bez odpowiedzi, ilu pacjentów zmarło z powodu niewykonanych operacji. Śmierć Barbary Blidy – z komentarzem „to nie tak miało być”, przy niewyjaśnionych szczegółach, jak zmazanie odcisków palców, zaginięcie kurtki agentki, na rękawach, której mogły zostać ślady prochu, choć nikt dziewczyny i tak nie podejrzewał. Bojówki ordynarnych „aktywistów”, rozbijające cudze wiece, z obrzydliwymi transparentami za plecami przywódcy. Marsze z pochodniami a la hitlerowcy. Demonstracyjna wrogość wobec Unii Europejskiej, Pawłowicz depcząca flagę Unii, Polska ogłoszona kondominium rosyjsko-niemieckim. Zwolnienie paruset osób z mediów publicznych. Przywoływanie jako wzoru politycznego Karla Schmidta, nauczyciela hitlerowców. Kłamstwo jako broń polityczna – przykład: kłamstwo smoleńskie. Wreszcie – zmasowane ataki internetowe – z setkami plugawych wyzwisk. No i afera SKOK-ów, miliony, które wyparowały.
Najtrudniej może przyjdzie Kaczyńskiemu poradzić sobie z własnymi zwolennikami. Ładowani przez wiele miesięcy nastrojem zemsty i nienawiścią zawiedzionych ambicjonalnie, będą nadal przeszkadzali organizowaniu współpracy z fachowcami. Syceni kłamstwami i pretensjami o dosłownie wszystko, łykają najrozmaitsze insynuacje jako swój pokarm uczuciowy; osobiście słyszałem, jak sam Kaczyński posady ludzi delegowanych do pracy w strukturach Unii uznał za przywileje cwaniaków, łasych na pieniądze. Jeśli wzywa, by jego zwolennicy wyrzekli się zemsty, warto by wiedzieć, za co mieliby się mścić – nikt ich przecież nie skrzywdził, nie zrobił niczego takiego, co by pobudzało aż do zemsty, jak samego, tak pamiętliwego Kaczyńskiego. Spotykało ich, i to tylko niektórych, co najwyżej lekceważenie i czasem kpina, rzeczywiście niekiedy pogardliwa w swych dowcipach i niechętna. Ale sam przyjaźnię się z ludźmi, zasługującymi być może na złośliwe nawet żarty, nie kpię z nich, bo niby z czego?
Od wszelkich wspomnień można się uwolnić. Łatwiej od cudzych, choć przy pewnym wysiłku można i od własnych grzechów. Na zakończenie ostatniej kampanii wyborczej, niezależnie od skali tych grzechów, Kaczyński deklarował, że pamięć ludzką od nich uwolni. Nie wykluczone. Nigdy nie należy domniemywać, że facet tak wybitnej inteligencji zechce pozostać w tej pamięci, czyli przejść do historii – potępiany i ośmieszany. I wie, że opinię o sobie samym nie on sam ukształtuje. Przy tym wie, na czym polega zachodni model państwa…
Nie trzeba właściwie formułować, co się rozumie przez Model zachodni państwa, którym chcielibyśmy widzieć Polskę. Ale cóż, może i warto. Myślę, że większość moich Czytelniczek i Czytelników podpisze się pod poniższą listą ideałów, nie tak trudnych, bo wyznawanych przez dużą część cywilizowanych państw i kultur świata. A więc:
- Demokracja – władza z wyboru.
- Równość, zwłaszcza wobec prawa i wyróżnień z tytułu urodzenia, pochodzenia, przynależności rasowej i światopoglądowej.
- Niezależność sądownictwa.
- Ochrona praw obywatelskich.
- Rozdział między kościołem a państwem.
- Tolerancja.
- Prawdomówność.
- Gospodarność.
- Uczciwość.
- Pomoc wzajemna.
Można punkt po punkcie sprawdzić, czy dany reżim pilnuje się tych wymagań. Węgry się ich wyrzekły, ale kilka z tych ideałów jest do podjęcia przez ekipę, która już dostała władzę nad naszym krajem. Najtrudniej pójdzie jej zapewne z prawdomównością i uczciwością. Ale wszystko jest możliwe. Widziałem w życiu trochę kłamców, którym się udało, i wyszli na ludzi. Nawet z powodzeniem.
Poczucie humoru tu pomoże. Po obu stronach.
Stefan Bratkowski



Czytam: „Można więc uznać, że porażka z przeciwnikiem czy rywalem tej klasy co Kaczyński, nie kompromituje”.
Chyba chodziło o Komorowskiego?
Na Facebooku BM napisał, że tekst łagodny. Faktycznie nie jest zbyt napastliwy, ale może to i dobrze, bo hejtu mamy pod dostatkiem…
Rzeczywiście, tekst nadzwyczaj łagodny.
Jednak musimy pamiętać, że ten człowiek wszystko osiągał posługując się kłamstwem lub insynuacjami, gdy kłamstwo byłoby nie do przełknięcia nawet dla jego wyznawców.
Teraz robi to w przyśpieszonym tempie, bo ma okazję.
I zawsze korzystał z taryfy ulgowej, litości wobec wyraźnych symptomów paranoi, a od katastrofy pod Smoleńskiej – ze współczucia należnego być może jej ofiarom, ale nie współsprawcom.
Na potwierdzenie tezy o „wybitnej inteligencji” Jarosława Kaczyńskiego wskazuje chociażby znajomość języków obcych i świata poza Polską, wybitna wizja polityki zagranicznej Polski „asertywnej wobec sąsiadów”, mającego na służbie takie kryształowe postaci jak Kurski, Ziobro, czy Kamiński. No rzeczywiście „we mnie jest samo dobro”, jak raczył o sobie kiedyś powiedzieć.
Panie Redaktorze inteligencja to jest również umiejętność rozróżniania między Dobrem a Złem, a Kaczyński jest spryciarzem, skutecznym w konflikcie, destrukcji i psuciu. Człowiek do cną cyniczny. Ale czy to są cech wybitnej inteligencji to mam poważne wątpliwości.
Bardzo proszę o nie gmeranie w cechach odziedziczonych,
nabytych można.
JK jest wybitnie inteligentnym człowiekiem czego dowody mamy na każdym kroku.
Rządzi krajem i nic nie musi robić tylko wydawać polecenia!
Jak w stoliczku nakryj się, cudo!
Deprecjonowanie tej wybitnej inteligencji deprecjonuje nas samych!
Prezes jest najwybitniejszym umysłem w strefie posługującej się językiem polskim! Pomniejszanie Jego Osoby przynosi nam ujmę!
Wszak dyskutujemy wyłącznie z równymi sobie.
Howgh
ps.
Po diabła człowiekowi języki obce jeśli nie wyjeżdża Polski, no?
Że polityk? To niech się inni nauczą gadać jak ludzie, po polsku!
Migowy jest zrozumiały na całym świecie.
Zawsze można kogoś poklepać po plecach, a to już coś!
Czego my właściwe chcemy od tego Kaczyńskiego?
Suweren w swej zbiorowej mądrości powierzył mu losy państwa i narodu, a my nie powinniśmy, nie mamy moralnego prawa się obrażać na rzeczywistość.
Człowiekowi, który zgodził się nieść ten krzyż na pewno nie jest lekko. Trzeba mu pomóc, a nie rzucać kłody pod nogi.
Tym bardziej, że wiemy jak los Go doświadczył, ile musiał się wycierpieć i jak długo znosić upokorzenie w dążeniu do prawdy i zwycięstwa dobra nad złem.
Dlatego nie zazdrośćmy Mu, nie bądźmy wobec Niego nieprzyjemni, miejmy umiar w krytyce i trwajmy w nadziei, że Mu się powiedzie. Życzmy Mu tego, bo Jego sukces będzie i naszym sukcesem, a przecież On niczego nie chce dla siebie i wszystko co robi, robi dla dobra Narodu i wolnej Ojczyzny.
*
PS
Poczucie humoru na pewno pomoże.
Ironia jest gwarancją minusików drogi jmp eip.
Dałem plusika bo też tak sadzę.
Mamy demokrację, no nie?
Też dałam plusika a to dlatego, że jmp eip w komentarzu końcowym dał wyraźny sygnał, że to dowcip albo ironia 😉
błąd, który bardzo wielu ludzi popełnia (też nie jestem tutaj całkiem bez winy) to utożsamianie inteligencji z mądrością. cechy te często idą w parze, ale zdarza się, że inteligencja bywa całkowicie destrukcyjna i pozbawiona elementarnej mądrości. inteligencję można rozpoznać natychmiast, do oceny mądrości niezbędna jest perspektywa historyczna.
trudno mi uwierzyć, by wzorowany na dziewiętnastowiecznych autorytarnych rowiązaniach w stylu bismarcka i zbudowany w oparciu o narodowo-katolicką nostalgię, model państwa zamkniętego na świat mógł być przejawem mądrości.
tyle o nimbie genialnego stratega.
co się natomiast tyczy taktyki, to tutaj wystarcza sama tylko inteligencja, ze szczególnym uwzględnieniem sztuki motania intryg.
jestem zwolennikiem zachodniego typu demokracji nie z tego powodu, że jest wcieleniem doskonałości, lecz dlatego, że jak już zauważył churchill, dotychczas nie udało się wykoncypować nic lepszego.
Różnica między mądrością i inteligencją jest taka, że inteligentny człowiek dzięki swej inteligencji wywinie się z trudnej sytuacji… w której mądry nigdy się nie znajdzie.
Po co mu to wszystko co osiągnął? Zagarnięcie władzy dzięki cwaności, ale dla samej władzy. Mógłby wprowadzać dobre zmiany opierając się na słabości opozycji i dużej życzliwości znacznej części „suwerena”, bo wielu ludzi mówiło: no, niech pokażą jak rządzić i zrobią coś dobrego. Ale to tylko władza dla władzy, a retoryka taka jaka najlepiej się w danej chwili sprzedaje. Prymitywne rządzenie oparte na zastraszaniu i korumpowaniu i niszczeniu porządku demokratycznego. To że „suweren” nie jest zbyt mądry ani zorientowany, że ulega manipulacji, nie usprawiedliwia tego. Polityk nie powinien stosować zasady że cel uświęca środki, tym bardziej że cl mętny a środki obrzydliwe. Po owocach to widać.
Ta „dobra zmiana” przeprowadzana jest marnymi ludźmi, kłamstwem i zawłaszczaniem czego się da. Apel do najniższych cech ludzkich. Nie buduje się nic dobrego, nie współpracuje z ludźmi.
Zmarnował życie i zmarnuje jeszcze niejednemu.
A kto tego „suwerena” uformował, Panowie Publicyści?
Ja? Moje opinie nikogo nie interesują, bom jest wyłącznie Magog.
Inteligencja? można i tak. Je jednak przychylam się do określenia spryciarz, manipulator i cwaniak. (patrz ostatni wywiad Rajmunda Kaczyńskiego). To ujmuje mu parę cech należnych ludziom inteligentnym. Parę dni temu napisałem do Pana, Panie Stefanie, jak Pański miękki scenariusz dla naszej przyszłości podnosi mnie na duchu. Ja „adwokat diabła” powtórzę co wcześniej.
1.Demontaż trybunału. (prawie gotowe)
2. Zmiany w konstytucji – tu można pociągnąć „wola suwerena ponad prawem”
3. „Zakup” sektorów siłowych przez kasę. (prawie gotowe)
4. Sprowadzenie władzy sądowniczej do wykonawcy „potrzebującego”.
5.Nowa ordynacja wyborcza ze zmianą obwodów. (już się pitrasi)
6. Zmiana systemu na prezydencki (typu Francja, Stany)
7. Wydłużenie kadencji prezydenckiej do 8 a może i 10 lat
8. Wybory prezydenckie: frekwencja 98% za 98%
9. Dalej: patrz Białoruś lub Korea Północna
10. No i na koniec może coś śmiesznego: koronacja i zmiana godła.
Może kolejność trochę mi się pomyliła.
Ad.9
….jako realizacja obietnicy wyborczej: „Polska w ruinie”.
Ad.10
Zamiast białego orła – to coś, co widniało na środku boiska podczas mistrzostw szczypiornistów, wyskubany struś albinos, pasujący jak ulał do Polski w ruinie.
Prezesa na kocie też bym zaakceptował, bo od razu kojarzy mi się ze sceną z „Samych swoich”:
-Witia wierzchem jedzie!
-Nie może być! Na kocie?!
11, Życie jest krótkie i kruche, vipów tez to dotyczy..
Magog zapytał twierdząco (lub potwierdził pytająco):
„Mamy demokrację, no nie?”
*
Niby tak, a jakby nie.
Dziękuję za zrozumienie.
Ukłony.
*
Poważnie.
Nie rozumiem pana Bratkowskiego.
Może jego felieton jest doskonałym żartem a tylko ja tego nie chwytam?
Czyżbym miał zginąć od własnej broni?
HURY napisał:
„”10. No i na koniec może coś śmiesznego: koronacja i zmiana godła.
Może kolejność trochę mi się pomyliła.”
*
Nie widzę w tym nic śmiesznego.
Chyba nie ma powodów i przeszkód, żeby koronację dłużej odkładać. Trzeba tylko wybrać jakąś dobrą datę (może 14 do 16 kwietnia?).
A zmiana godła też jest ciekawą i niecierpiącą zwłok propozycją. Tylko na jakie?
No właśnie.
Trwa właśnie u nas gorąca dyskusja nt. postawienia w pobliskim miasteczku (zachodnie rubieże, duże zakłady chemiczne) pomnika pt. Marszałek na Kasztance.
Lokalny dziennikarz, chcąc załagodzić ten przedłużający się spór, zaproponował, żeby zamiast MnK postawić inny, bardziej godny monument: Prezes na Kocie.
Nowe godło z tym symbolem? Może nieco kontrowersyjne, ale jest to jakiś pomysł.
„(…) oddać Jarosławowi Kaczyńskiemu, raz jeszcze, wybitną inteligencję”. „facet tak wybitnej inteligencji”. Z jego fobiami, urojeniami, mimiką i ripostami językowego epigona Gomułki i Moczara. „Mówi dobrze i ładnie po polsku” (to o Szydło, wzbogacającej tę monotonną mowę cierpiętniczym tonem i ruchem rąk). Nie podzielam tych, łaskawych nadmiernie, opinii Stefana Bratkowskiego. Podpisuję się za to pod niegdysiejszą (na SO) diagnozą p. Krzysztofa Łozińskiego: „Moim zdaniem jest to nieuk (ale za to wszechstronny). A tragiczne jest to, że taki wszechstronny nieuk może wkrótce rządzić Polską.”. I tak się stało.
No, chyba że to inteligent specjalnej troski. Inteligentny inaczej. Inteligent z Marymontu…
Redaktor Bratkowski jak zwykle niezawodny! Żeby dobrze zrozumieć przesłanie artykułu warto odwołać się do pewnego pojęcia – groteska. W wikipedii pod tym pojęciem znajdujemy: „…kategoria estetyczna, charakteryzująca się połączeniem w jednym dziele (literackim, plastycznym, muzycznym, tanecznym, dramatycznym itp.) jednocześnie występujących pierwiastków przeciwstawnych, takich jak m.in. tragizm i komizm, fantastyka i realizm, piękno i brzydota. Utwory groteskowe charakteryzują się najczęściej niejednorodnością stylistyczną, obecnością kategorii absurdu, elementów karnawalizacji i atmosferą dziwności. No questions.
*
Niektóre sformułowania to smaczki absurdu czy pure nonsensu nie do pobicia: „Trzeba jednak oddać Jarosławowi Kaczyńskiemu, raz jeszcze, wybitną inteligencję – błyskotliwą, a skuteczną.” Albo: „Był też kandydatem dobrze dobranym. Czyli żadnym. Sprawdził się jako taki.” (Lepsze od pierwowzoru – „Rzecz dzieje się w Polsce czyli nigdzie”).
Gdzie indziej o figurze kompletnie miałkiej i mdłej: „Mówi dobrze i ładnie po polsku. Kłamie równie sprawnie jak szef.”
Autor relacjonując prawdę pokazuje jak można w kulturalny sposób pokazać człowiekowi jego małość: „…Ewa Kopacz nie miała nikogo tej klasy co ona przy sobie, a mimo to w bezpośredniej klasyfikacji sklasyfikowana została o 20 punktów wyżej, jak sądzę – za czytelną uczciwość…”.
*
A oto przykłady następstw tej „wybitnej” inteligencji: „Najtrudniej może przyjdzie Kaczyńskiemu poradzić sobie z własnymi zwolennikami.” Jeszcze lepsze są podejrzenia, że właściciel tej błyskotliwej a skutecznej inteligencji zechce dokonać przewrotu kopernikańskiego w postrzeganiu jego samego przez suwerena: „Nigdy nie należy domniemywać, że facet tak wybitnej inteligencji zechce pozostać w tej pamięci, czyli przejść do historii – potępiany i ośmieszany. I wie, że opinię o sobie samym nie on sam ukształtuje. Przy tym wie, na czym polega zachodni model państwa…” Tutaj już samo pojęcie „wybitnej inteligencji” oznacza argument porównywalny z bombą atomową absurdu.
Co odbiera się poważnie w artykule Redaktora Bratkowskiego to zachodni „Model zachodni państwa, którym chcielibyśmy widzieć Polskę..” wraz z wyznacznikami takiego modelu. Jednak nie przesadzajmy – czysty nonsens wraca zaraz potem: „Najtrudniej pójdzie jej zapewne z prawdomównością i uczciwością. Ale wszystko jest możliwe.”
Jeżeli wszystko jest możliwe, to najbardziej nierealne życzenia dla drugiej strony, to życzenia poczucia humoru. Tu moja wiara we „wszystko” się kończy. Ale odkąd pamiętam byłem i jestem człowiekiem małej wiary – nie dostąpiłem tzw. „łaski wiary” i …. obym już nie dostąpił!
*
Nie znałem Autora od strony satyryczno-groteskowej, ale jak wcześniej w stosunku do całej twórczości i tu chylę czoła. Wszelkie komentarze nie na miejscu. To co mi cały czas chodziło po głowie w trakcie lektury i niezdarnego komentowania tego tekstu to sformułowanie Kapitana Wagnera (Z.Zapasiewicz) z filmu Janusza Majewskiego „CK Dezerterzy”, który besztając porucznika von Nogaya (W. Pokora) za barbarzyństwo nieludzkiej musztry mówił: „.. nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów które mogłyby dostatecznie obelżywie określić …postępowanie…”. Już są – „dobra zmiana” !
Zawsze twierdzę, ze nie ma nic gorszego niż psychopata o wysokiej inteligencji. Typowe przykłady to JarKacz i JKM…
Eleganckie i dyplomatyczne zasugerowanie kandydatowi na Naczelnika, że ciągle może być Kimś, że nie wyszedł jeszcze z obszarów cywilizacji i wiele da się naprawić zachowując i władzę i imię.
Nie wierzę, by miało to zostać wysłuchane. Ale jednocześnie jestem przekonany, że musi to być powiedziane. Więc wyrazy szacunku dla Autora.
Elegancko i dyplomatycznie traktowała rządząca PO sektę PIS-u przez ładnych parę lat, aż się doczekała.
Część lewicowych publicystów podle wykorzystywała to nawet przeciw PO, wietrząc układ i zmowę.
Być może z dystansu ok. 10 tys. kilometrów widać to było inaczej, mniej wyraźnie, gorzej (no chyba, że ktoś jest dalekowidzem), ale my tu na miejscu nie mamy żadnych złudzeń, czy omamów.
Jak to wygląda i będzie wyglądać celnie oddaje felieton Romana Imielskiego w dzisiejszej e-GW:
„Nie rewolucja i wstawanie Polski z kolan, ale rozliczenie katastrofy smoleńskiej na własnych warunkach jest głównym celem prezesa PiS. By go osiągnąć, musiał zdemolować państwo prawa, podporządkować prokuraturę Zbigniewowi Ziobrze.”
„… najważniejsze jest postawienie przed sądem Donalda Tuska, Tomasza Arabskiego i innych osób odpowiedzialnych – zdaniem Kaczyńskiego – za posłanie prezydenta na śmierć, ale też za lata przemysłu pogardy wobec Lecha Kaczyńskiego.”
„Te igrzyska właśnie się zaczęły. Nieważne są dowody, nieważne, że tylko 22 proc. Polaków wierzy w zamach (sondaż Millward Brown dla Wyborczej z kwietnia 2015 r.). Będą trwać, aż Jarosław Kaczyński poczuje, że winni zostali odpowiednio ukarani.”
No i tak jakos wyszło, ze znowu napisałem list do posłow PiSu. Ofiarowałem wszelką pomoc, jaka zawodowy fizyk moze ofiarowac zespołowi pana Macierewicza. Moze moja pomoc się przyda. Zapraszam na moją stronę ListyDoSejmu.org, na ktorej ten list jest dostępny z datą 4 lutego.
@narciarz2.
Z podziwem przeczytałem pańską,wyrażoną w liście do Sejmu,chęć pomocy PiSowi w odkryciu całej prawdy i tylko prawdy o zamachu nad Smoleńskiem.Dałem Panu plusa i pięć gwiazdek…
Poruszony treścia Pana listu,biorę przykład z Pana i ja też ofiaruję sie za eksperta.
—
Panie Macierewicz,jestem gotów.
Nie jestem fizykiem od helu,nie odróżniam sztuczej mgły od niesztucznej,mało wiem o jakichś tam pull up,ani o japońskich kamikadze.
Za to,panie MON,mogę pomóc w sprawie brzozy.
Po przeczytaniu kłamliwego raportu Millera zadałem sobie naukowe pytanie:
-Jak taki duży samolot mógł spaść na ziemię po dotknięciu jednej gałązki brzozy?
Nie dowierzając temu,osobiście przeprowadziłem naukowy eksperyment.
W ogrodzie przy moim domu rośnie duża brzoza-właściwie to rosła.Wziąłem ci ja siekierę z piwnicy,podszedłem do tej brzozy i ciach siekierą w jedną gałąź.Gałąź spadła a na siekierze ani śladu uszkodzenia.Powtórzyłem eksperyment z drugą gałęzią, potem z kolejną,gałęzie spadały a siekera calutka,bez żadnej szczerby.Zabrałem się za pień z podobnym rezultatem…Brzozy niet a siekiera cała.
Panie MON,czyż mój naukowy eksperyment nie jest dowodem na zamach na prezydencki samolot?
Jest i to jest oczywista oczywistość.
Taka mała siekiera nie złamała się na brzozie a taki wielki samolot miałby spaść…
A ja?…
Czyż nie zasługuję na stanowisko chociaż asystenta jakiegoś komisarza w powołanej przez pana komisji?
@Marian
Z pewnym takim niedowierzaniem przeanalizowałem ten pański naukowy eksperyment z siekierką i brzozą. Bo na chłopski rozum to nie miało prawa się udać. Faktycznie, taka mała siekierka i taka duża brzoza, i żadnej szczerby?
Muszę się przyznać, że uznałem pańskie rewelacje za zwykłą konfabulację.
Nie wierzyłem i sam spróbowałem. I wie Pan co? Siekierek zużyłem trzy, brzóz – sztuk jedną i … brzoza ocalała, a siekierki szlag trafił.
I co Pan na to?
*
Przed wzięciem do ręki czwartej siekierki (kupiłem ich kilka za psi grosz) zwróciła moją uwagę niewielka nalepka na rączce, a na niej napis Made in PRC. Na brzozie nie znalazłem żadnych naklejek.
Jak Pan sądzi, czy ta naklejka mogła spowodować aż tak znaczącą różnicę w wynikach naszego eksperymentu?
*
Ewa Gruszczyńska-Ziółkowska – polska muzykolog (etnomuzykolog), profesor Uniwersytetu Warszawskiego.
Pracuje w Zakładzie Muzykologii Systematycznej Instytutu Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego od 1985 roku. Pracę doktorską pt. Kultura muzyczna metropolii inkaskiej. Rola kronik hiszpańskich XVI i XVII w. w etnomuzykologii obszaru andyjskiego obroniła na Wydziale Historycznym UW w 1992 roku. Habilitację uzyskała w 2005 roku na podstawie pracy Rytuał dźwięku. Muzyka w kulturze Nasca. Specjalizuje się w zakresie antropologii muzyki i amerykanistyki. Prowadzi badania etnomuzykologiczne i archeomuzykologiczne na terenie Peru, Ekwadoru, Boliwii. Jest również recenzentką kwartalnika Muzyka poświęconego historii i teorii muzyki, wydawanego przez Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk.
*
Jeśli pana przyjmą, w co wierzę, to ta pani będzie pańską koleżanką w komisji.
@jmp eip jeśli idzie o tę panią muzykolog, to może jej zadaniem jest odsłuchanie czarnych skrzynek z punktu widzenia interpretacji dochodzących dźwięków? Stąd te studia archeomuzykologiczne.
@Sławek
Pewnie tak.
*
Podoba mi się jej fach.
Wyobrażam ją sobie gdzieś na pustyni w Peru jak mozolnie kopie tu, kopie tam, kopie głębiej, kopie płycej, aż tu nagle po wbiciu w twardy piach kolejnej łopatki wydobywa się z głębi jakiś dźwięk, potem drugi, trzeci, cały ciąg (seria) dźwięków, które nie układają się w żadną znaną skalę i różnią się od siebie niemierzalnymi interwałami, co nie są ani sekundą małą, ani tercją wielką, ani trytonem ani sekstą. To musi być piękne przeżycie. Kto wie, może jednak odsłuchiwanie czarnych skrzynek jest jeszcze ciekawsze?
@Sławek.
Już je odsłuchała
http://wpolityce.pl/polityka/169153-potwierdzenie-manipulacji-przy-czarnych-skrzynkach-prof-gruszczynska-na-nagraniach-nie-ma-uderzenia-w-brzoze-nie-ma-odglosu-przypominajacego-stukniecie
@jmp eip.
No to klops.
Na pniu brzozy,na której doświadczałem,właśnie znalazłem naklejkę Made in PRC taką samą jaka była na pańskich siekierkach.
Szanowny, powinien Pan dobrze wiedzieć, że Berdyczów do którego Pan wysyła swoje listy jest już od dawna poza naszymi granicami.
Szacunek.
Macierewicz ma słusznego, rozszerza komisję aby ustalić dlaczego prezydent LK przyjechał z na lotnisko z opóźnieniem około 30 minut.
Wszyscy czekali a prezydenta niet.
Zaspał, bo wieczorem przed odlotem zabalował?
Przyczyny tego zaspania!
Co jadł i pił?
Czy zbadano to jedzenie pod kontem bezpieczeństwa państwa?
Kto serwował napoje? Czy BOR sprawdzał ludzi zatrudnionych przy spotkaniu? Jacy agenci rosyjscy tam się znaleźli w przebraniu, to że byli to pewnik!
Zamach na prezydencki samolot był przygotowywany od momentu Gruzji, co obecny minister wiedział od zawsze, dlatego pojechał pociągiem bo był drugą osobą po prezydencie która znała wszystkie techniki stosowane przez służby specjalne nieprzyjaznych nam państw. Prezydent, prawdziwy Polak, przyjaciel Gruzji nie dbał o własne życie, był zawsze gotów oddać je za obcy interes ale jakże słuszny dla naszej Ojczyzny! Wiedział co mu grozi, nawet w Polsce i otaczał się ochroną o metr wyższą od niego wyposażoną w ekrany ochronne wyglądające jak zwykle aktówki.
Prezydent poległ za Ojczyznę w doborowym otoczeniu najwybitniejszych ludzi z polskiej ziemi.
Macierewicz zlikwidował polski wywiad i wie dlaczego!
Pociągniemy do odpowiedzialności za ten przygotowywany od miesięcy zamach na prezydenta, ludzi, którzy znaleźli się wraz z nim na pokładzie samolotu z podłożoną bombą halucynogenną. Tak, tak, bomba halucynogenna zaburza działanie umysłu i obniża poziom instynktu samozachowawczego. Pan minister świetnie zna środowisko w którym obraca sie od młodości, wie co to środowisko potrafi wymyślić. Rosja spadkobierczyni ZSRR prace nad bombą halucynogenną prowadzi od lat i stosuje dyskretnie jej działanie w stosunkach międzynarodowych. Badania próbne nad jej skutkami były prowadzone też w Polsce na młodych ludziach z zaufanych środowisk partyjnych.
Dowodem zastosowania tej broni psi jest zwycięstwo PiS w ostatnich wyborach.
Ta bomba działa skutecznie na każdego człowieka!
Dlatego nasz minister od obrony nie wznosi się w powietrze tylko trzeźwo stąpa po ziemi. Dopadnie winnych nie ważne kim są!
Ja też pragnę aby prawda została ujawniona, bez względu jaka ona będzie.
ps.
Andrzej Łobaczewski „Ponerologia polityczna”… czytać, czytać, czytać…
@Magog
Można się zadumać nad skutkami przypadkowych zdarzeń i zbiegów okoliczności…
Obaj bliźniacy mieli wspólną cechę: niechęć do wczesnego wstawania. Jednego doprowadziło to do śmierci w najidiotyczniejszym wypadku lotniczym, którego mógł uniknąć mając przynajmniej kwadrans na powiadomienie pilota, by „powisiał” w powietrzu, a w razie czego odszedł na zapasowe lotnisko. W nagrodę za brak decyzji ma grób na Wawelu.
Drugi z nich wcześniej nie miał szczęścia: 13 grudnia roku pamiętnego spał do południa i nawet nie zaczepiał zomowców na ulicy, żeby go przymknęli, skoro nie dał powodów do internowania.
Później było trochę lepiej. Gdy był premierem, nie zdołał przesunąć porannych wywiadów w PR3 na późniejszą porę, ale przynajmniej to Skowroński usłużnie z mikrofonem przyjeżdżał do jego sypialni.
Za to teraz może wysypiać się skolko ugodno. Sejm poczeka z obradami, głosowania nocą – nareszcie koniec z imposybilizmem.
Ale kiedyś gdzieś i on się spóźni…
„Najtrudniej może przyjdzie Kaczyńskiemu poradzić sobie z własnymi zwolennikami”-pisze Autor.
I w tym pokładam nadzieję.Złożenie nierealizowalnych obietnic przychodzi łatwo ale nie ich realizacja.
—
Kłamczyński straci poparcie części swoich wyborców już przy okazji próby realizacji 500 +.Podzieli polskie dzieci na słuszne i zasługujące na wsparcie państwa i na gorsze,którym państwo pokaże figę.Ogłaszając-szumnie,a jakże-ten program, mówiono,że ma on służyć wzrostowi dzietności w Polsce a teraz dokonuje się selekcji.
jmp eip, czy potrafisz rozmawiać na temat, bez zaczepek osobistych i starając się zrozumieć to, co jest napisane? Nie mówiąc o tym, że niemądre i wojownicze tezy Imielskiego po prostu nie zasługują na reklamę.
Artykuł jest, w mojej ocenie, wyrazami uznania dla inteligentnego diabła. Ale ja protestuję: ten diabeł wcale nie jest taki inteligentny ani skuteczny. To, że PiS wygrał wybory jest owszem, wynikiem kłamstw i hajtu, ale przede wszystkim wygrana jest rezultatem przypadkowego zbiegu okoliczności. Gdyby nie Kukiz i gdyby nie niefortunna decyzja lewicy, która na własne życzenie znalazła się poza sejmem, o żadnej wygranej nie byłoby mowy. Więc nie demonizujmy Kaczyńskiego. Zresztą do tej pory nic mu się na dłużej nie udawało. Nawet prezydentura brata – tak się złożyło – nie została dokończona.
„wyrazami uznania dla inteligentnego diabła” — a jaki cel miałby znany z rzetelności i uczciwości dziennikarz, by stawiać przed diabłem kadzidło? Czy sztuka czytania naprawdę jest tak trudna czy też zacietrzewienie utrudnia zrozumienie, że adwersarzowi zawsze trzeba zostawić sposób na wyjście z honorem, bo dużo to lepsze niż prowokować go do walki na śmierć i życie (innych ludzi, bo on sam będzie broniony)?
@andsol napisał:
„… czy potrafisz rozmawiać na temat, bez zaczepek osobistych i starając się zrozumieć to, co jest napisane? Nie mówiąc o tym, że niemądre i wojownicze tezy Imielskiego po prostu nie zasługują na reklamę”.
*
W tym przypadku nie można mówić o zaczepkach osobistych. Ja bym to nazwał raczej niebywałym atakiem mającym swe korzenie w stalinizmie.
Sztuka rozumienia tekstu (i w ogóle świata) jest, jak sam widzisz, coraz mniej popularna. Szczęście, że są jeszcze gdzieś za siedmioma górami, za siedmioma rzekami i siedmioma lasami jakieś niedobitki inteligencji. A ja bardzo sobie cenię inteligencję, szczególnie w połączeniu z umiejętnością trafnej analizy sytuacji i niebanalnym poczuciem honoru/humoru („… adwersarzowi zawsze trzeba zostawić sposób na wyjście z honorem”).
*
PS
Nic mi nie wiadomo, żeby „adwersarz” gdzieś się wybierał. Wprost przeciwnie, jest domatorem i szczerze deklarował, że zostanie tu gdzie jest na dłużej (min. 20 lat).
Tezy Imielskiego sa oczywiste. Ja to napisze mniej dyplomatycznie. Paranoik podpali caly swiat, zeby zniszczyc paru wrogow, ktorzy mu zagrazaja w jego chorym umysle.
.
Kaczynski dzieli ludzi na niewolnikow i wrogow. Wrogiem jest kazdy, kto mu sie przeciwstawi. Wrog nie jest po prostu wrogiem. Jest wrogiem smiertelnym. Slownictwo Kaczynskiego oddaje to myslenie: zbrodniarze, gorszy sort, gestapo, knajacki atak, i tak dalej. Wrog w zasadzie nie jest czlowiekiem. Jest czlowiekiem „gorszego sortu”, ktoremu nie przysluguja zadne prawa.
.
Program polityczny Kaczynskiego nie tyle do czegos dazy, ile raczej sankcjonuje stan rzeczy istniejacy w jego umysle. Skoro wrogowie nie maja zadnych praw, to nalezy ten stan rzeczy formalnie usankcjonowac. I tyle. W swoim mniemaniu Kaczynski nie odbiera nikomu praw obywatelskich, bo wedlug niego wrogowie nigdy takich praw nie mieli. On teraz ma mozliwosc wdrozyc w zycie swoj poglad, no to go wdraza.
.
Trzeba sobie jasno zdawac sprawe, z kim mamy do czynienia. To jest chory czlowiek, ktory w swoim zdeformowanym widzeniu swiata nie ma zadnych hamulcow. Tacy, jak on, posylali ludzi do obozow albo na egzekucje. Kaczynski tez to zrobi, gdy tylko bedzie mogl. On kaze strzelac do demonstracji, jesli bedzie mial taka mozliwosc. W jego umysle nie ma empatii i nie ma hamulcow. Liczenie na jakiekolwiek hamulce u tego czlowieka to pomylka. On nie ma hamulcow, bo na tym polega jego uposledzenie.
@narciarz2 Dziw bierze ze Tusk z PO, przez 8 lat ( !!! ) nie zdali sobie sprawy z kim maja do czynienia….
@HURY:
Szanowny, powinien Pan dobrze wiedzieć, że Berdyczów do którego Pan wysyła swoje listy jest już od dawna poza naszymi granicami.
.
Wiem. Ale pisanie tych listow ma wiecej praktycznego sensu niz pisanie komentarzy na SO.
Zgoda. Zakończyłem wpis słowem „Szacunek”.
Być może powinienem na koniec zacytować Pana Stefana, bo już chyba ustaliliśmy TU, że to jest kluczem.
„Poczucie humoru tu pomoże. Po obu stronach”.
Pozdrawiam
Wielu komentatorów próbuje zgłębić tajemnice artykułu. Odpowiedź jest w samym tekście na końcu – poczucie humoru!
@Sławek
No właśnie. Ja też nie znałem Autora od strony satyryczno-groteskowej i stąd moje zdziwienie.
Chociaż w moim wpisie o 19:55 miałem pewne wątpliwości: „Może jego felieton jest doskonałym żartem a tylko ja tego nie chwytam?”
Rzeczywiście, nie chwyciłem.
Ukłony.
@jmp eip – artykuł jest tak napisany, że możemy go rozmaicie interpretować. Dzięki temu jak mawiał klasyk: „i wilk syty i owca …syta”.
A powiedzcie mi moi kochani co ma robić facet któremu lat przybywa?
Widać już po nim upływ czasu.
Nie założył rodziny, jego sprawa, ale jest rozumiany przez urzędników KK będących w podobnej sytuacji, to łączy.
Można kota cały dzień głaskać, ale do cholery trzeba też coś robić.
Zostaje mu wyłącznie polityka i hobby polegające na rządzeniu ludźmi.
Aby rządzić trzeba mieć wizję, nawet kilkumiesięczną i uparcie ją realizować.
Ja wyłażę w plener i robię fotki, muzyka mi zbrzydła na tyle, że jej często nie słucham, to co klasyczne rozpoznaję po kilku dźwiękach, mało tego pamiętam te najlepsze wykonania więc porównuję a to jest śmierć dla odbiorcy. Na koncerty chodzę rzadko bo słyszę co ktoś „skopał” taki jest los zawodowca, obrzydliwość na starość.
Więc biorę aparat, psa i na spacer.
A co ma robić prezes który może nie mieć zastępczego hobby?
Na spacer nie pójdzie bo go rozpoznają, nie podejrzewam też go o umiejętności kucharskie, jak wieść głosi lubi pospać a na starość tego snu wystarcza mało.
Dzień za długi.. Brat poległ, została bratanica, ale to namiastka tego co było. Otaczają go przygłupy co nigdy nie staną okoniem bo rodzin nie utrzymają, on to wie, prawdopodobnie ma do nich obrzydzenie, ale służba ma być spolegliwa.
Gra prezes jakąś rolę wiedząc, że jest tylko marionetką na scenie międzynarodowej. Z nikim ze świata nie pogada bez tłumacza.
Więc co? Ma odejść na polityczną emeryturę? Jak imiennik jego brata? Jak to zrobi zostanie zupełnie sam. Ludzie zapomną go natychmiast! Będzie martwy choć będzie sie poruszał, nikt z nim poważnie nie porozmawia bo odchodząc z polityki przestanie mieć wpływ na cokolwiek. Takich się omija. Pionki!
Więc co ma zrobić? Brnie dalej bo nie ma wyjścia..
Jeśli idzie o mnie to jest mi go żal, ale sam wybrał taki los.
Magog napisał:
„A co ma robić prezes, który może nie mieć zastępczego hobby?”
*
Na pewno nie ma.
A gdyby mu podstępnie podsunąć jakieś nowe hobby?
Może np. filatelistyka?
Albo modelarstwo kolejowe?
Działkarstwo?
Haft towarzyski?
Gra na harfie?
Kobieciarstwo?
Cokolwiek, byleby z dala od polityki.
*
Ale to chyba też nie jest remedium.
Bo co (kto) po prezesie?
Lista następców – przeraża.
Mam podać kilka nazwisk? No właśnie, lepiej nie.
*
Musielibyśmy go potem wszyscy prosić: prezesie rzuć te znaczki, te lokomotywki, te obrusy i serwetki, te kobity, ew. zostaw sobie harfę i wróć.
Ale czyby jeszcze raz zechciał na uratować/zbawić?
Harfa odpada, bo ze słuchem nietęgo. Nie zostanie Neronem.
Oby nie zamarzył mu się Kaligula.
jacekm pisze: 2016/02/05 o 17:30
@narciarz2 Dziw bierze ze Tusk z PO, przez 8 lat ( !!! ) nie zdali sobie sprawy z kim maja do czynienia….
.
Bedzie za to siedział. I słusznie. Nalezy mu sie odsiadka za głupote i za bład. Bo to gorzej, niz zbrodnia.
Lista następców – przeraża.
.
Mnie nie przeraża. To sa liżydupy. Zaden z nich nie jest nawiedzonym paranoikiem. (Poza Macierewiczem, ale on budzi raczej smiech niz grozę.) Paranoja zaraża umysły. Liżydupstwo jest obrzydliwe, ale stosunkowo niegrozne.
Dziw bierze ze Tusk z PO, przez 8 lat ( !!! ) nie zdali sobie sprawy z kim maja do czynienia….
……………
Mnie to nie dziwi, toż to ta sama oszukańcza moneta z minionej epoki.
Wystarczy cofnąć się do 1990 roku i popatrzeć gdzie kto był, co robił, gdzie się przeniósł i jak odbijał się od własnej biedy za pieniądze publiczne.
Szkoda gadać. Zięć Moczulskiego, Król, w jednym z wywiadów zapomniał się i powiedział, że u nich w domu nigdy nie było takich pieniędzy do momentu kiedy z teściem zasiadł w sejmie.
To był początek III RP, dziady odbijały się od dna.
Potem szybkie pieniądze i chwilowe odejście na drugi plan aby kolega przeciwnik też się odkuł. Z trudem dopuszczano do żłobu nowych, vide A.Lepper.
Cztery lata w sejmie lub senacie dawały (dają) taką szansę na pieniądze i dalej emeryturę.
Jedynym który odszedł z politykiz własnej woli bo miał dość tego zakłamania był Krzysztof Cugowski, muzyk – piosenkarz.
Jesteśmy wszyscy jako ludzie rasą drapieżców, pożeramy słabszych.
.