ECHA WYDARZEŃ: Jerzy Skucha, prezes PZLA ma prawo do zadowolenia.
Pierwsze starty lekkoatletów na powietrzu wykazują:
a) Że zima i sezon pod dachem zostały przepracowane jak należy;
b) W wyścigu ku olimpijskiej szansie w Rio właśnie la informuje, iż już osiągnęła przyczółek stanu gotowości.
Raduje się pewnie także Prezes (i jego podopieczni), że wprawdzie w portalach internetowych wciąż „lekka” jest traktowana po macoszemu (najczęściej w rejestrze „inne sporty”), to w wielkim świecie jest odwrotnie — rodaczki i rodacy są na tzw. czołówkach. Może i nasze media wreszcie dojrzeją wreszcie do pełni obiektywizmu ocen… Póki co jednak większą uwagę przykuwa — co, kto i za ile w futbolu, a nie lekkoatletyczne prowadzanie na listach światowych.
Ruch jest duży, wyniki znakomite. Kontynuujemy serial pt. Polska — krajem ludzi mocarnych. W młocie Paweł Fajdek i Anita Włodarczyk już mają umowne żółte koszulki liderów. Pan Paweł oswoił kiedyś barierę 80 metrów i na wstępie sezonu ani myśli spuścić z tonu. Pani Anita jest bliska „80” i tylko patrzeć, jak tę linię pokona. Dyskobol Piotr Małachowski już rzuca jak natchniony (a ma znów dzielnego partnera w Robercie Urbanku). 16 wygrana pana Piotra w Diamentowej Lidze! W kuli 19-latek (!) Konrad Bukowiecki wygrywa z przesławnym Dawidem Storlem (powrót po operacji, ale co firma, to firma), a we wcześniejszym starcie o centymetr przekracza punkt 21 metrów. Zdolny mocarz, widać, że zebranie doświadczenie wielkich imprez też go niesie. Widać odrodzenie Tomasza Majewskiego, mistrza nad mistrzami– już 20,84; dwukrotny mistrz olimpijski jeszcze coś do tego dorzuci…
Wiele innych ciekawych wydarzeń, obiecujących wyników, nazwisk, które dopiero poznajemy. Jest nastrój bojowy. Oto przykład średniodystansowca, Adama Kszczota. Od „czwartków lekkoatletycznych” do…
„Rio do Janeiro to będzie drugi olimpijski występ Kszczota. Cztery lata temu w Londynie nie dotarł do finału. — Tamte igrzyska nie poszły całkiem po mojej myśli, ale to był bardzo pozytywny moment mojej kariery, ponieważ dał mi kopa do dalszego działania. Sport — zwłaszcza indywidualny — jest bardzo wymierny i Londyn pokazał mi, jak bardzo dużo mam do zrobienia i że nie zawsze jest kolorowo. To zaowocowało m. in. na mistrzostwach Europy i świata w 2014 oraz 2015 roku, czyli złoto w Zurychu i srebro w Pekinie. W Rio również interesować mnie będzie tylko walka o medal. ” Jak kiedyś, przed Montrealem Hubert Wagner tak opisując aspiracje siatkarzy. Kto nie pamięta– przypomnę. Spełnione…
Rozpędziła się nam lekka atletyka… I bardzo dobrze! Wiem, że nie wyprzedzi w mediach wieści o tym, co piłkarskie. Że przed futbolowymi mistrzostwami Europy (nie — świata) wszyscy dbają o ptasie mleko i żaden luksus w procesie przygotowań nie jest przesadny, ale ja pamiętam — tu jeszcze wciąż sfera aspiracji i marzeń, a w lekkiej atletyce — już dokonań. Światowych.
Dalej tropem przedolimpijsko-olimpijskim. Ładnie się prezentuje nasze pływanie. Radosław Kawęcki mistrzem Europy (basen 50metrowy, olimpijski) na 200 metrów grzbietem. Już trzeci raz. Konrad Czerniak —wicemistrzem — 100 metrów „motylkiem”… Inni też widoczni.
Żeby jednak za mocno w surmy nie zadąć, lecz też stać mocno na ziemi– zimny prysznic w zapasach klasycznych. Cytat: „Tragedia. Polscy zapaśnicy klasyczni — którzy zdobyli 25 medali olimpijskich — przegrali wszystkie kwalifikacje do Rio i po raz pierwszy w dziejach w ogóle nie wystąpią na igrzyskach olimpijskich!”
Rzeczywiście, więcej niż przykrość. Do tego głos najważniejszy w tym sporcie mają dawne sławy olimpijskie. Bić rekordy i zdobywać medale to jednak czasem coś zupełnie innego niż sprawiać, by inni byli do tego gotowi… Jakoś przykro i głupio zarazem.
Bez piłki — nie może być wpisu. Trzy powody:
- Prezes Boniek jest optymistą, jeśli chodzi o EURO, ale też … zachęca trzeźwość. „ Mam w swoich żyłach za dużo piłki, żebym coś deklarował. Dam prosty przykład — możemy wyjść z grupy i od razu trafić na Francję. I po fantastycznym meczu odpaść. Jako prezes PZPN powiedziałem kiedyś, że zawiozę nas na Euro 2016 i dotrzymałem słowa… Ale sprawa najważniejsza — wygrajmy najpierw z Irlandią Północną. Wszyscy myślą, że to jakieś „ogórki”. A oni są wyżej od nas w rankingu FIFA.”
- Eksprezes i eksdziennikarz Michał Listkiewicz wciąż jest w cenie. Nadal musi mieć wiele do powiedzenia w gronie futbolowo–światowym, jeśli zaproponowano, by znalazł się wśród kandydatów do objęcia pozycji szefa sędziów… czeskich. „Faktycznie prezes federacji czeskiej na kongresie UEFA dwa tygodnie temu zwrócił się do mnie z taką propozycją. Dla mnie to wielka nobilitacja, a jednocześnie decyzja życiowa. Poprosiłem o kilka dni namysłu. Przekonsultowałem to z rodziną. Rozmawiałem też z prezesem Bońkiem i powiedziałem, że jestem skłonny podjąć wyzwanie. W tej chwili jest to na takim etapie, że zarząd Czeskiego Związku Piłki Nożnej ma rozpatrzeć moją kandydaturę, a tych jest jeszcze kilka…”
- Na koniec niejako wspólny mianownik dla EURO 2016 oraz Igrzysk Olimpijskich w Rio. Wspólny, lecz pozasportowy. Obie imprezy miał relacjonować dla Polskiego Radia red. Tomasz Zimoch. Władza radiowa odebrała mu mikrofon. Za to, że w wywiadzie prasowym powiedział to, co „władzy” nie pasowało. Niezależnie od tzw. racji obiektywnej oraz wbrew gaworzeniu, iż każdy ma prawo powiedzieć co czuje i myśli. Zimoch był już akredytowany, (bo takie są procedury) i… akredytację wycofano. Powiedział o tym „u Lisa”
http://polska.newsweek.pl/tomasz–lis–program–ogladaj–online–zimoch–migalski–kuzniar,film,386166.html
Nie komentuję, bo myślę, że to zbędne. Jednak „polityka” z polityczką pod rękę. W ramach gadania, że najważniejsze są kwalifikacje. Siedź cicho i nie podskakuj… Cieszę się, że Pan Tomek trzyma głowę w górze! A że pewnie bardzo mu żal, iż zabrali mu — w idiotycznym rewanżu — wielką zawodową szansę… Coś o tym wiem. Byłem akredytowany i miałem relacjonować Igrzyska w Los Angeles. Polityka tamtego czasu spowodowała, iż pojechał komentator międzynarodowo-polityczny, bo reprezentacji Polski nie było na starcie… Co się do dziś słusznie wytyka czasom oraz decydentom. Wchodząc samemu w kalosze krytykowanych poprzedników…
Andrzej Lewandowski



W trudnych czasach Polska miała i ma cichych bohaterów. Takim własnie jest Pan Tomasz Zimoch. Pełny szacunek i uznanie dla tego wspaniałego sprawozdawcy radiowego. Dziwię się, że konkurencja jeszcze się o niego nie upomniała – np. RMF lub Radio Zet.