Jerzy Dzięciołowski: Na zakręcie4 min czytania

()

dzieciol2016-07-25.

Zdobyliśmy jeszcze trochę środków i wydajemy ostatni papierowy numer ,,Nowego Życia Gospodarczego’’. Jubileuszowy. Tak się składa, że wspólnie z ,,Życiem Gospodarczym’’ (co obszernie dokumentowaliśmy w numerze) stuknęło nam 70 lat.

Kiedy rodziła się wolna Polska i przez rynek medialny przechodziło tsunami, wyrokowano, że przetrwamy dwa tygodnie. Przeżyliśmy 25 lat. ,,Dobra zmiana’’ nam się nie przysłużyła. Straciliśmy większość życzliwych nam sponsorów, zainteresowanych wspieraniem edukacji ekonomicznej niezależnie od tego, czy bezpośrednio oznaczało to dla nich profity. Wszystkim, którzy przez te lata byli z nami – dziękujemy!

Rzeczywistość jest też taka, że albo niskonakładowe pismo znajduje partnera strategicznego, który wspiera go ze względu na dobro ogólne, albo działa się w obszarze nieustannego zagrożenia i każdy niesprzyjający zbieg okoliczności (np. „dobra zmiana”) może tę działalność zakończyć. Podejmujemy próbę wydawania NŻG wspólnie z Towarzystwem Ekonomicznym. Jesteśmy „po słowie”.

W zarządzaniu gospodarką wchodzimy w okres, delikatnie mówiąc, niepewności. Po czasach, kiedy rósł PKB i dla równoważenia budżetu latami nie rosły pensje, a rosły obszary biedy, co ludzi w końcu wkurzyło i zmienili sobie władzę, wylądowaliśmy w krainie rozdawnictwa. Na razie się kręci, bo procesy ekonomiczne nie zmieniają się z dnia na dzień. Jak długo będzie trwał stan względnego spokoju w gospodarce, która przesądzać będzie w decydującym stopniu o sprawowaniu władzy przez obecną ekipę?!

Zresztą każdy rząd, jak dowodzi tego praktyka.

To ważne pytanie. Jarosław Kaczyński, skromny poseł, zarządzający faktycznie państwem, jest postrzegany jako szef rządzącej partii, którego mierzi gospodarka, a rajcuje tylko nadbudowa, czyli w jego wizji (nienowej) tworzenie instytucji dopasowanych do państwa zarządzanego z centrum. W moim przekonaniu, pogląd, że szef państwa to fanatyk, a fanatyka praktyka nie interesuje, jest nieuprawniony.

Kaczyński może i nie wie, ile co kosztuje i nie umie posługiwać się kartą płatniczą, ale ma wyostrzony słuch na nastroje społeczne. I jak tylko stan gospodarki zacznie mu odbierać wyborców, wyhamuje rozdawnictwo, co zresztą pośrednio już się dzieje poprzez odsuwanie okresów wywiązywania się z obietnic wyborczych. Niewykluczone, że da też sygnał, aby się kolegować z Brukselą, żeby przelewy wynegocjowanych już środków z UE nie zaczęły się opóźniać.

Zasadne jest pytanie, czy dynamika procesów gospodarczych nie będzie już taka, że nie da się wyhamować narastającej nierównowagi budżetowej z okresu rozdawnictwa i trzeba będzie zdecydować się na oficjalne podniesienie podatków (bo w formie ukrytej, na przykład przez wzrost opłat za energię, już to się dzieje).

Na razie nadzór nad stanem gospodarki i uprawnienie do jej rozwoju otrzymał wicepremier Mateusz Morawiecki. Ale jego dotychczasowe dokonania nie ukierunkowały gospodarki w ciąg działań prowadzących do ugruntowania stabilnego rozwoju. Bo to, co zaproponował Morawiecki, to zbiór cząstkowych projektów, niewprzęgniętych w strategię rozwojową (Leszek Balcerowicz miał taki cel – przywrócić wartość złotego).

Znamienne, że przedsiębiorcy – mając środki zgromadzone na kontach – nie inwestują ich w nowe projekty, bo są niepewni i sytuacji politycznej, i zamierzeń rozwojowych, które gwarantowałyby im zysk. Zakładając, że destrukcji w gospodarce nie uda się zahamować, kryzysowi gospodarczemu może zapobiec tylko zmiana rządu. Wobec całkowitego (prawie) zawłaszczenia instytucji państwa przez PiS, alternatywą dla rządzącej partii może być zjednoczenie trzech liczących się sił politycznych: KOD-u, PO i Nowoczesnej. Z przygotowanym projektem politycznym rangi V RP.

Ani PO, ze swoim potencjałem (ale z garbem przeszłości), ani KOD z marszami poparcia, ani Petru z Nowoczesną, która zatraca już przywilej świeżości, samodzielnie z PiS-em nie wygrają.

Kaczyński liczy się tylko z siłą. Słabych zgwałci lub zagarnie, czego nieraz dowiódł. Troje najsilniejszych obecnie graczy na politycznym rynku, tworząc jeden organizm na użytek wyborców, z nowym projektem politycznym, stanowiłoby liczącą się przeciwwagą dla PiS-u.

Czasu na podjęcie takiego przedsięwzięcia (niełatwego, prawda, bo wymagającego konszachtów z diabłem, który ukryty jest w szczegółach) wbrew pozorom jest niewiele. Bo przekonać ludzi, że nowe ma być w ich interesie (z zapewnieniem egzystencji w demokratycznym i bezpiecznym państwie) łatwo nie będzie.. Paradoksalnie, może pomóc w tym PiS, nasilając represje.

Jerzy Dzięciołowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • dzieciol: BM