Fundamentem demokratycznego państwa jest wolność słowa. Bez swobodnego dostępu obywateli do informacji i opinii kiepska albo mająca ukryte, złe zamiary władza może dowolnie manipulować nastrojami i opiniami obywateli, fałszować obraz świata, budować mury wokół państwa, wreszcie – skutecznie dzielić społeczeństwo. Wszystko dla utrwalenia swojej omnipotencji.
Wolny dostęp do informacji zapewniają wolne media. Takie, na które władza nie ma wpływu i z którymi musi się liczyć.
W Polsce od roku władza systematycznie demontuje państwo prawa. Wyposażyła służby w nielegalne narzędzia śledzenia obywateli. Prokuratorzy stali się instrumentami w rękach potężnego ministra. Edukacja wylatuje właśnie w powietrze. Polityka ochrony środowiska jest jej zaprzeczeniem. Stosunki zagraniczne i zewnętrzna pozycja Polski legły w gruzach. Jedna z nienaruszalnych na pozór zapór ochronnych – Trybunał Konstytucyjny – został sparaliżowany. Minister obrony tworzy partyjną armię, niepodlegającą wojskowemu dowództwu. Minister sprawiedliwości planuje uzależnić od rządu (i od siebie) niezależne dotychczas sądownictwo. Rząd dobiera się do samorządów i organizacji pozarządowych. Władze mają możliwość dowolnie zaglądać do kieszeni obywateli. Gospodarka słabnie, ale rządowe media ukazują wyłącznie poróżowany wizerunek trupa.
Tylko wolne media mogą zdemistyfikować obłudę, fałsz i złą wolę władzy. O czym ona wie doskonale i stara się je zadusić. Nie, nie nacjonalizuje ich, nie zakazuje, nie cenzuruje – ona odbiera im pieniądze. Administracja państwowa rezygnuje z prenumeraty Gazety Wyborczej, Polityki i Newsweeka. W skali kraju są to tysiące egzemplarzy dziennie. Spółki skarbu państwa, dysponujące ogromnymi funduszami reklamowymi, wycofują swoje reklamy z wolnych mediów nie związanych z władzą.
To dobry sposób, by je pognębić, a może i zwasalizować.
Pamiętam, jak w 1981 roku mimo półmilionowego nakładu tygodnik Solidarność sprzedawano na bazarach, bo ten nakład nie wystarczał. A milion egzemplarzy w czasie I Krajowego Zjazdu NSZZ „S” – znikał jak kamfora. Zwrotów nie było. Stan wojenny – obchodzić będziemy 35 rocznicę jego wprowadzenia – usunął z obiegu wolną prasę związkową i pisma, starające wybić się na niezależność. Komunistyczna władza wiedziała, że dostęp do niezależnej informacji o stanie państwa jest warunkiem budowy i istnienia społeczeństwa obywatelskiego, które nie mieściło się w ciasnych ramach państwa demokracji socjalistycznej.
I wtedy, i dziś tylko wolne media były i są platformą swobodnej wymiany informacji i otwartej debaty o przyczynach kryzysu społecznego, tożsamościowego i politycznego kraju oraz sposobach wyjścia z niego.
Tak wtedy, jak i dziś taka szeroka i publiczna debata jest śmiertelnym zagrożeniem dla obozu rządzącego. Prawda jest największym wrogiem kłamstwa, które obecna władza nieustannie tłoczy w przestrzeń publiczną. I to jest główny motyw jej walki z mediami.
Szanowne KOD-erki i Szanowni KOD-erzy.
Tworzące się wasze własne media – platforma internetowa, grupy na FB czy internetowa telewizja to dobre uzupełnienie legalnych, profesjonalnych mediów, dzięki którym przecież tak szybko mogliście się zmobilizować. Informowała o was telewizja prywatna, szeroko opisywały narodziny KOD i jego aktywność prywatne gazety, one udostępniały Wam swoje łamy.
Czas na rewanż.
Jestem tylko skromnym sympatykiem waszego ruchu, ale też, jako zawodowy dziennikarz, jestem konsumentem informacji i zarazem autorem publikującym w różnych mediach. Jeszcze – wolnych. Apeluję do was o udzielenie pomocy gazetom, których sprzedaż spada! Kupujcie je w kioskach, prenumerujcie, opłacajcie internetowe abonamenty dostępu. Dla wielu z was może to być duży wydatek. Możecie jednak łączyć się w zespoły abonentów czy prenumeratorów, kupować egzemplarz tygodnika wspólnie, albo na zmianę.
Jeśli jesteście przedsiębiorcami, wykupujcie, nawet niewielkie, reklamy w gazetach, o których wiecie, że są waszymi sojusznikami. To one krytykują władze za nieudolną politykę gospodarczą, fiskalizm i chorobliwą nieufność do autentycznej, wolnej przedsiębiorczości. Wolna prasa to wasz puklerz.
Celem KOD jest obrona demokracji. Demokracja bez wolnych mediów jest pustą wydmuszką. Wiedzcie – powtarzam to z naciskiem, – że walka o wolne media będzie walką o demokratyczną Polskę, o przetrwanie i rozwój społeczeństwa obywatelskiego.
Także o przyszłość samego Komitetu Obrony Demokracji.
Pomagając wolnym mediom, pomagacie Polsce!
Piotr Rachtan



Popieram ten apel — ale z bardzo mieszanymi uczuciami.
Byłyby mniej mieszane, gdybym w reakcji na kłopoty finansowe określonych tytułów przeczytał komunikat, że w pierwszej kolejności pensje zarządu i rady nadzorczej zostały obniżone o 50% czy 75%, a dywidendy nie będzie w ogóle — zamiast informacji o zwolnieniach szeregowych dziennikarzy. Także gdyby w tym komunikacie było napisane, że przy konieczności zwolnień w pierwszej kolejności zwalnia się administrację, marketing i dział handlowy — a potem dopiero piszących i technikę, z tym, że najpierw najmniej zarabiających i mających najkrótszy staż dziennikarski.
Kupuję od pierwszego numeru „GW”, „Politykę” i „Newsweeka”, żadnych innych — i nie przestanę. Ale wolałbym też, bym w „Gazecie” dostawał codziennie co najmniej 16 kolumn informacji i opinii nie mieszanych z reklamą i tekstami sponsorowanymi, co powinno być całkowicie wydzielone z grzbietu głównego – tak, bym mógł to z miejsca wyrzucić.
Myślę sobie, że wydawanie dziennika, zwłaszcza opozycyjnego — to przede wszystkim misja, a dopiero potem biznes. Ta misja powinna być finansowana z zewnątrz — nie wiem, może przez jakieś fundacje? Zarabianie na tym to ostatnia rzecz, o jakiej należy dzisiaj myśleć.