Jan Pietrzak nie zastąpi Wojciecha Młynarskiego. Z tego samego powodu Wojciech Sumliński nie osiągnie literackiego kalibru Olgi Tokarczuk. Antoni Krauze nie zajmie miejsca po Andrzeju Wajdzie.
Nawet wtedy, kiedy władza zadekretuje te roszady, pokryje je lukrem i oblepi pieniędzmi. Nikt tego nie kupi.
Inwazja we wszystkie sfery życia publicznego to imperatyw autorytarnej władzy. Ale transformacji kulturowej nie można przeprowadzić środkami administracyjnymi. Chyba, że państwo polskie, za przykładem Turcji, przemorfuje w dyktaturę. Nasilający się autorytaryzm rządu wyklucza cierpliwość i dialog, a narzuca rozwiązania siłowe. Także w polityce kulturalnej. Ale takie posunięcia budzą ogromny sprzeciw narodu i krytykę demokratycznego świata.
PiS potrzebuje elit artystycznych oraz intelektualistów, którzy mogliby przekonać naród do nowych standardów estetycznych. Rząd ma środki na ten cel, ale nie ma po swojej stronie wybitnych twórców. Jako konsekwencja – nie ma też widowni. Masowy konsument nowej sztuki – pomimo że istnieją programy zachęcające do prokreacji – jeszcze się nie narodził.
Jarosławowi Kaczyńskiemu bardzo zależy, aby artyści i akademicy wsparli władzę. Gdyby do tego doszło, powstałe wrażenie konsensusu i stabilizacji rząd mógłby wykorzystać jako przyzwolenie do kontynuowania rewolucji. PiS potrzebuje zaledwie kilku znanych osobowości. Nie, że wszystkich. Oczywiście, rząd będzie wdzięczny; dla właściwych ludzi są przewidziane granty, stanowiska i ponętne role. Przynęta ta jednak od samego początku brzydko pachnie.
PiS nie doczekał się takiego hołdu. Nie ma chętnych. Ci, którzy mogliby to uczynić, albo nawet próbowali, nie mają wystarczającego prestiżu. Jerzy Zelnik i Magdalena Ogórek nie wystarczą.
Świat kultury i sztuki (również nauki) to obecnie najsilniejsza opozycja w Polsce. Być może jest tak dlatego, że słabe PO i Nowoczesna pozostawiły próżnię i wolną przestrzeń dla aktywności obywatelskiej. Marsze i pochody mają ogrome znaczenie, ale ich najsilniejszym napędem jest świat polskiej kultury i nauki. A to oznacza, że opór społeczeństwa ma charakter bardziej narodowy niż polityczny. Dla PiS to duży kłopot.
Ogromna w tym zasługa odważnych aktorów, pisarzy, publicystów, reżyserów i akademików, którzy stanowczo, i co ważne – imiennie, sprzeciwiają się nie tylko interwencyjnej polityce kulturalnej, promującej wulgaryzm, agresję i pospolitość, ale również wizji rządu. Gdy Agnieszka Holland, czy Krystyna Janda, namawiają publicznie do uczestnictwa w marszach antyrządowych, a znani aktorzy czytają fragmenty konstytucji, to obrazy takie mają głębokie znaczenie dla zwykłego obywatela. Wskazują bowiem na zagrożenia dla wspólnoty kulturowej, która dla narodu jest zawsze cenniejsza niż polityczne wizje i ideologiczne obsesje.


I „Albercik” potrafi gadać konkretniej niż politycy.
http://ksiazki.onet.pl/olgierd-lukaszewicz-politycy-nie-widza-ze-wlasnie-usmiercili-niezwykle-zjawisko/4e9wgc
>>Ale transformacji kulturowej nie można przeprowadzić środkami administracyjnymi.<<
Oczywiście że nie,
zawsze …SĄ POTRZEBNE DO TEGO PROZAICZNE PIENIĄDZE!
A te rozdziela mecenat, którym było zawsze państwo. III RP się z lekka wypięła na kulturę rodzimą, bo trzeba było odreagować przeszłość. Powiedziano, róbcie te kulturę za swoje, w myśl zasady róbta co chceta i jak chceta, jest demokracja, każdy ma wędką i niech siedzi i łowi. Co złowi to jego, więc jest jak jest. Jakaś tam ostatecznie kultura istnieje, a że się komuś nie podoba? To problem odbiorcy.
Ten kto daje pieniądze stawia warunki co ma być tworzone, w jakim celu i kto ma to robić.
Zawsze tak było! Koniec kropka.
W PRL-u istniała cenzura co stawiała szlaban polityczny i obyczajowy, więc bluzgi nie przechodziły przez usta artystów na estradzie a poza nią… lepiej nie wspominać, bo nasłuchałem się wystarczająco, a po kilonku to było zwyczajne. Polityka zawsze była oczkiem w głowie władzy. O czym tu gadać?
W PRL-u wyrastali artyści, pisarze, poeci i jak chcieli żyć, to tworzyli tę "ludową kulturę" zgodną z cenzurą i chodzili w glorii sławy. Niektórzy po transformacji tę sławę zachowali i dalej mieli mecenasów z kasą państwową, innym się nie udało.
A kultura? Chciałbym usłyszeć jaka powinna być w dniu dzisiejszym… Słucham…
Inna niż ta, która lubi jego Piscelencja. Wystarczy.
Prawdą jest, że zawsze mecenas ma swoje warunki, ale nie zawsze są to warunki paraliżujące rozwój. Ostatnio czytałem o żądaniach „narodu” pod adresem kultury i pusty śmiech mnie brał. Politycy z Ministerstwa Niszczenia Kultury powołując się na odpowiednie badania wśród „narodu” twierdzili, że : teatry mają grac przede wszystkim klasykę polską, w drugiej kolejności światową, noblistów itd.
Jakoś nikomu z nich nie przyszło do głowy pytanie: w jaki sposób np. Fredro stałby się „klasykiem” gdyby nie wpuszczał go na sceny ówczesny minister?
Jak dostać Nobla nie pokazując swej twórczości nikomu?
Tak skonstruowane żądania wobec kultury spowodują jej stagnację, a chyba nic tak na nią źle nie działa jak to właśnie.
W PRL ten margines swobody twórczej był jednak większy niż to co proponuje PiS.
Pamięta Pan Dykiel na motocyklu w spektaklu jak najbardziej klasycznym? Do dziś można dyskutować czy to było potrzebne, czy stworzyło jakąś nową jakość, ale najważniejsze jest to, że pozwolono zaryzykować reżyserowi i aktorom.
Obawiam się, że ustalający repertuar teatralny obywatel Gliński mógłby tego nie zaaprobować.
Już w „Rejsie” wszak mówiona, że najbardziej lubimy te filmy (czy może piosenki), które już znamy…
Tak, tylko wtedy wszyscy się z tego śmiali. A dziś przestaje być śmieszne.
Minister Niszczenia Kultury… dobre
Warszawska Opera Kameralna, ewenement na skalę europejską a nawet światową.
Przyszła nowa dyrektor i reformuje.
W efekcie 130 muzyków zatrudnionych w WOK otrzymało wypowiedzenie .
Jest protest środowiskowy co przyniesie zobaczymy.
Apel..
„Natychmiast odwołać Alicję Węgorzewską – Whiskerd z funkcji p.o. Dyrektora Naczelnego Warszawskiej Opery Kameralnej !!! REFORMA WOK -TAK!!! GRUPOWE ZWOLNIENIA ARTYSTÓW WOK i LIKWIDACJA CAŁYCH JEJ ZESPOŁÓW-NIE!!! Nie pozwolimy!!! To brak odpowiedzialności i nierozwaga, aby niszczyć WOK, unikalną instytucję muzyczną, znaną na całym świecie wizytówkę polskich środowisk muzycznych i wyrzucać na bruk 134 profesjonalnych, świetnych artystów muzyków, wokalistów i dyrygentów, którzy przez lata budowali międzynarodową pozycję WOK w blisko 60.letniej sztafecie kolejnych pokoleń”.
………………
To jest ta dobra zmiana… od lat przygotowana.
Dawno widać było że coś się zaczyna dziać.
Kombinowano już kilka lat temu, jak żył Stefan Sutkowski wieloletni Dyrektor i Animator tej placówki, jak rozwalić ten unikalny teatr operowy. Pan Stefan odszedł na emeryturę i rozpoczęto burzenie tego co stworzył i trwało od zawsze.
Nowej demokratycznej waadzy ten odcinek działalności kulturalnej był zbędny.
Opera? A po cholerę to komu? Poprzednicy też mają brudne ręce.
WOK.. a popatrzcie na Operę Narodową. Skończą się pieniądze będzie podobnie. Mizeria finansowa polskich muzyków zawodowych jest już przysłowiowa, i my mamy dbać o jakąś kulturę?
Za rozwalanie edukacji i kultury odpowiedzialni ludzie z wszystkich rządów powinni iść do kazamatów.
A pozostają i pozostaną bezkarni. To tylko jakaś tam rozrywka dla wykształciuchów, w czym problem?.
Ponoć to są prawa wolnego rynku a politycy którzy ten rynek tworzyli cały czas rżną głupa.
Za stan obecny kultury odpowiadają wszystkie rządy i KK. Bo milczał kiedy powstawała III RP.
Polska kultura to ta poetycka papuga,. co pozostanie wkrótce z gołym zadkiem.
Kultura
RIP
Stefan Sutkowski nie żyje R I P
Pięć lat temu, jeszcze jako dyrektor WOK, powiedział w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”: „W czasach komuny trzeba było się porządnie nachodzić i starać, żeby uzyskać coś dla kultury, ale jednak coś można było uzyskać. Rządzący nie znali się na niej i nie czuli jej, ale mieli wobec niej respekt. Teraz nikt się z kulturą nie liczy, pogarda i wrogie nastawienie jest na porządku dziennym”. Było to tuż przed tym, jak Adam Struzik (PSL), marszałek województwa mazowieckiego, usunął go ze stanowiska.
http://wyborcza.pl/7,113768,21673200,stefan-sutkowski-nie-zyje-byl-zalozycielem-warszawskiej-opery.html
Wybitne postaci kultury nie dadzą się nabrać na popieranie niszczenia polskiego dorobku w wielu dziedzinach. Dorobku nie tylko po 1989 r. ale także wcześniejszego. Ludzie kultury tworzyli rzeczy duże i wielkie także przed 1989 r. Wajda nie narodził się po upadku komunizmu, podobnie jak wielu innych. Prymitywizm urzędników niszczenia kultury przez PiS budzi protest szerokich kregów społecznych a na ich czele zawsze są twórcy. Na czele ministerstwa stoją urzędnicy, którzy swoją hipokryzją, ignorancją czy wreszcie – złą wolą, obrażają inteligencję przeciętnego Polaka. Jak zatem muszą sie czuć twórcy, których inteligencja, z natury rzeczy, do przecietnych nie należy?
@SLAWEK
„Wybitne postaci kultury nie dadzą się nabrać na popieranie niszczenia polskiego dorobku w wielu dziedzinach”
Na początku ci wybitni dobrze sie zapowiadają, są lansowani przez starsze pokolenie i …
Od tego momentu zaczyna się zwykłe życie muszą dokonywać wyborów wszelkiego typu jak wszyscy dookoła.
Są to delikatne sprawy jeśli dotyczą szerokiej działalności w tworzeniu kultury, każdy twórca czy odtwórca sam decyduje o swoim postępowaniu. Wynikają z tego sukcesy zawodowe jak i tragedie życiowe.
Całe bogactwo życia w społeczeństwie znajduje się w pracy twórczej. Tej własnej, praca na zamówienie to inny świat. Praca w kulturze jest zawsze ryzykiem związanym z odbiorcą którego należy wychować od dziecka.
Kariery powstawały obok mnie i znam ten proces okupiony zdrowiem, często psychicznym, alkoholizmem i Bóg jeden wie czym jeszcze.
Czy ci wielcy dadzą się nabrać?
Ależ to też jest wybór. w pewnym wieku świadomy do bólu…
Cenę za wybór płaci się do końca życia.
Pozdrawiam
@ MAGOG podzielam tę opinię. Wydawało sie w 1989 r. że ani twórcy ani zwykli zjadacze chleba nie staną szybko przed podobnymi dylematami jak w PRL. A tu historia sprawiła gorzką niespodziankę. Nie wszyscy tak myśleli: https://www.youtube.com/watch?v=EBnBNHdqggM
@ Sławek:
Litania „Ile jeszcze?”
Ile jeszcze będzie nowych Rzeczypospolitych
wyniesionych z pęt niewoli na wolności szczyty?
Ile razy zmowa zmiecie nas rusko-teutońska,
wymazując z mapy świata dumne słowo Polska?
Ile jeszcze będzie krwawych powstań narodowych
i tych z głową, ale również tych całkiem bez głowy?
Ile groźnych fal represji i pacyfikacji
i samobójstw rozpaczliwych hen na emigracji?
Ile razy na obczyźnie będą armie polskie
czekające, żeby z ziemi obcej iść do polskiej?
Ilu wodzów fantastycznych i wielkich herosów?
Ile jeszcze zarzynanych bezkarnie etosów?
Ile jeszcze zmarnowanych bez sensu okazji?
Ile chamstwa i prostactwa rodem z dzikiej Azji?
Ile wściekłej nienawiści, pychy i głupoty?
Ile przez wyborczą urnę przepchanej miernoty?
Ile nowych gabinetów jeszcze się przekręci
z racji nieprawdopodobnej ich niekompetencji?
Ilu głupców się wywyższy nad autorytety?
Ilu się złodziei schowa za immunitety?
Tę litanię wciąż będziemy śpiewać gromkim głosem,
a w niedoli cicho mruczeć sobie ją pod nosem,
boć to polska jest litania i to jedno wiemy,
że niestety nie ma końca, póki my żyjemy!
@Sławek – cytuję:„Na czele ministerstwa stoją urzędnicy, którzy swoją hipokryzją, ignorancją czy wreszcie – złą wolą, obrażają inteligencję przeciętnego Polaka. Jak zatem muszą sie czuć twórcy, których inteligencja, z natury rzeczy, do przeciętnych nie należy?”
To jest już sztanca PiSowskiego postępowania. Oni nie potrafią inaczej. Napędza ich arogancja głupoty i zła wola wynikająca ze zwykłej zawiści. Nie są zdolni do budowy, mogą tylko rozwalać. To rosyjska szkoła. Zamiast tworzyć, należy napadać i kraść aby mieć. Tylko że to ma krótkie nogi. A ten tekst nalezałoby wydłużyć nie tylko do sfery kultury. Oni tak traktują wszystkie dziedziny polskiego życia. Zatem to celne stwierdzenie rozwijam poniżej: to pytania do PiS
Na czele ministerstw stoją urzędnicy, którzy swoją hipokryzją, ignorancją czy wreszcie – złą wolą, obrażają inteligencję przeciętnego Polaka.
– Jak zatem muszą sie czuć twórcy, których inteligencja, z natury rzeczy, do przeciętnych nie należy?
– Jak zatem muszą sie czuć dowódcy służb mundurowych, których inteligencja, z natury rzeczy, do przeciętnych nie należy?
– Jak zatem muszą sie czuć luminarze polskiej nauki, których inteligencja, z natury rzeczy, do przeciętnych nie należy?
– Jak zatem muszą sie czuć polscy sędziowie wszystkich szczebli, których inteligencja, z natury rzeczy, do przeciętnych nie należy?
– Jak zatem muszą sie czuć wybitni dziennikarze, których inteligencja, z natury rzeczy, do przeciętnych nie należy?
– Jak zatem muszą sie czuć nauczyciele, których inteligencja, z natury rzeczy, do przeciętnych nie należy?
– Jak zatem muszą sie czuć lekarze, inżynierowie, architekci, których inteligencja, z natury rzeczy, do przeciętnych nie należy?
– Jak zatem muszą sie czuć najzwyklejsi Kowalscy, których inteligencja, z natury rzeczy, do przeciętnych nie należy ponieważ wiedzą ile jest 2×2 i potrafią odróżnić czarne od białego?
…
@ ANDRZEJ POKONOS – pełna zgoda, PiS jest właśnie takim bezlitosnym wewnetrznym najeźdzcą, który dla władzy skłonny jest zrobic ojczyźnie każde świństwo.
Drugim, oprócz Litanii, wzruszającym elmentem testamentu artystycznego Jana Kaczmarka jest https://www.youtube.com/watch?v=p3jgIyqXT80