Dariusz Wiśniewski: Jerzy Zelnik nie wystarczy2 min czytania

()

2017-05-03.

Jan Pietrzak nie zastąpi Wojciecha Młynarskiego. Z tego samego powodu Wojciech Sumliński nie osiągnie literackiego kalibru Olgi Tokarczuk. Antoni Krauze nie zajmie miejsca po Andrzeju Wajdzie.

Nawet wtedy, kiedy władza zadekretuje te roszady, pokryje je lukrem i oblepi pieniędzmi. Nikt tego nie kupi.

Inwazja we wszystkie sfery życia publicznego to imperatyw autorytarnej władzy. Ale transformacji kulturowej nie można przeprowadzić środkami administracyjnymi. Chyba, że państwo polskie, za przykładem Turcji, przemorfuje w dyktaturę. Nasilający się autorytaryzm rządu wyklucza cierpliwość i dialog, a narzuca rozwiązania siłowe. Także w polityce kulturalnej. Ale takie posunięcia budzą ogromny sprzeciw narodu i krytykę demokratycznego świata.

PiS potrzebuje elit artystycznych oraz intelektualistów, którzy mogliby przekonać naród do nowych standardów estetycznych. Rząd ma środki na ten cel, ale nie ma po swojej stronie wybitnych twórców. Jako konsekwencja – nie ma też widowni. Masowy konsument nowej sztuki – pomimo że istnieją programy zachęcające do prokreacji – jeszcze się nie narodził.

Jarosławowi Kaczyńskiemu bardzo zależy, aby artyści i akademicy wsparli władzę. Gdyby do tego doszło, powstałe wrażenie konsensusu i stabilizacji rząd mógłby wykorzystać jako przyzwolenie do kontynuowania rewolucji. PiS potrzebuje zaledwie kilku znanych osobowości. Nie, że wszystkich. Oczywiście, rząd będzie wdzięczny; dla właściwych ludzi są przewidziane granty, stanowiska i ponętne role. Przynęta ta jednak od samego początku brzydko pachnie.

PiS nie doczekał się takiego hołdu. Nie ma chętnych. Ci, którzy mogliby to uczynić, albo nawet próbowali, nie mają wystarczającego prestiżu. Jerzy Zelnik i Magdalena Ogórek nie wystarczą.

Świat kultury i sztuki (również nauki) to obecnie najsilniejsza opozycja w Polsce. Być może jest tak dlatego, że słabe PO i Nowoczesna pozostawiły próżnię i wolną przestrzeń dla aktywności obywatelskiej. Marsze i pochody mają ogrome znaczenie, ale ich najsilniejszym napędem jest świat polskiej kultury i nauki. A to oznacza, że opór społeczeństwa ma charakter bardziej narodowy niż polityczny. Dla PiS to duży kłopot.

Ogromna w tym zasługa odważnych aktorów, pisarzy, publicystów, reżyserów i akademików, którzy stanowczo, i co ważne – imiennie, sprzeciwiają się nie tylko interwencyjnej polityce kulturalnej, promującej wulgaryzm, agresję i pospolitość, ale również wizji rządu. Gdy Agnieszka Holland, czy Krystyna Janda, namawiają publicznie do uczestnictwa w marszach antyrządowych, a znani aktorzy czytają fragmenty konstytucji, to obrazy takie mają głębokie znaczenie dla zwykłego obywatela. Wskazują bowiem na zagrożenia dla wspólnoty kulturowej, która dla narodu jest zawsze cenniejsza niż polityczne wizje i ideologiczne obsesje.

Dariusz Wiśniewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

15 komentarzy

  1. j.Luk 03.05.2017
  2. Magog 03.05.2017
    • BM 03.05.2017
    • j.Luk 03.05.2017
      • BM 03.05.2017
        • j.Luk 03.05.2017
  3. Magog 04.05.2017
  4. otoosh 04.05.2017
  5. Magog 04.05.2017
  6. slawek 05.05.2017
  7. Magog 05.05.2017
  8. slawek 06.05.2017
  9. andrzej Pokonos 06.05.2017
  10. andrzej Pokonos 06.05.2017
  11. slawek 07.05.2017