2017-06-16.
…i tak rosło dalej… gorączka się pojawiła, jadą do MG, będzie tam kilka dni na pickline, to jest taka rurka przy obojczyku, żeby przez aortę sączyły się szybko antybiotyki, i tak trzy razy dziennie. Nie wiadomo co będzie, a zaczęło się na 25-leciu w Yale University, tańczył z Elżunią i nagle potworny ból w kolanie, ona dzwoni do ortopedy, który jej mówi:
Nie chodź na emergency, oni ci najwyżej dadzą aspirynę, a ja jutro rano zoperuje …przepuszczają mu 9 litrów solanki przez kolano, żeby te gronkowce wypłukać, miałam przyjaciółkę w Polsce, która gronkowce miała przez 25 lat, odjęli jej nogi, „nareszcie zaczęłam żyć”, mówiła…
…tymczasem nasz Bronek zasypia przy kierownicy i wali w drzewo, cała prawa strona ciała uszkodzona, żebra i od miednicy w dół, pasy się wbiły, szczęście, że założył, leży na rehabilitacji, przeszedł elektroszoki, a z wnukiem to wiesz co jest, zmienił nazwisko i przeszedł na judaizm, może to jest psychiczne, ale nie jest to najgorsze, aha, Julek ciął drzewo i pilą tarczowa naciął sobie rękę, kilkanaście szwów, ale nie traci humoru… Z Krzysiem nie jest dobrze, po dziesięciu latach odezwał się rak prostaty i dostał się do szpiku kostnego…
– Grażyna idzie na kataraktę na drugie oko – rozgęszczam atmosferę.
– To jest nic, zrobią jej i będzie cudownie widzieć.
– A ja mam aparat słuchowy.
– Mnie też by się przydał.
Marian Marzyński
Life on Marz (2007) & RISD Student Films (1972-1976)
„My name is Marian Marzynski,” I introduced myself in broken English to my film class. „It’s too long,” they said. „Can we call you Marz?” In 1972, my students at the Rhode Island School of Design were the siblings of those WHO rebelled in the 60s. This new genera
