12.11.2020

Kolejne szczyty pisowska dramaturgia osiągnęła nazajutrz po wydarzeniach 11 Listopada. Podczas kiedy w nie rządowym TVN informacje do znudzenia pokazywały okno, w które trafiła zapalona petarda i czerwień unoszącą się nad miastem, info rządowe powtarzały w kółko o składaniu wieńców i przemówieniach z placu Piłsudskiego.
Nic nie było, gramy dalej. My starzy pamiętamy dobrze, jak faktów niesłusznych politycznie nie należało zauważać. Nie mamy też złudzeń co do obiektywizmu rządowych przekazów, ale gdzie oni żyją? Czy myślą, że da się w dzisiejszych czasach przemilczeć takie drobiazgi z życia bieżącego jak rozróby w samym centrum stolicy w dniu największego narodowego święta?
Nie wiem, czy to jest wyjątkowa wpadka – rzadko oglądam info, ale może właśnie dzięki świeżemu spojrzeniu na przepaść, jaka dzieli partyjną propagandę od życia dogoniła mnie refleksja, że chyba zbliża się kres tej władzy, skoro tak lękliwie ucieka przed faktami. Upadanie władzy, to specjalność moich pokoleń. Pamiętam, że im bardziej mono-partyjna władza zakłamywała rzeczywistość, żeby ją udekorować, tym bliżej jej było do kresu.
Czasy są inne, reżim na miarę epoki, ale pewne nawyki zostają. Należy do nich osładzanie rzeczywistości. Im mniej demokratyczna jest władza, tym łatwiej słodkie kłamstwa przechodzą jej przez usta. I tym niżej ceni świadomość własnych obywateli. Widać, za głupków PiS uważa widzów swoich telewizji, skoro ukrywa przed nimi prawdę. Albo jeszcze gorzej – uważa, że nie są tacy głupi i lepiej prawdę trzymać pod kluczem. Wszystko to znamy i z własnych doświadczeń i z przekazów jakie płyną z krajów trwającej dyktatury.
W tym wypadku nie mam na myśli nawet przedstawicieli rządowej władzy, zwłaszcza kiedy są odpytywani przez opozycyjnych dziennikarzy. Myślę o propagandzie, którą ta władza serwuje obywatelom. Nie wiem, czy tak nisko ludzi ceni, czy tak dalece się zakłamuje. Z zawodowej perspektywy mogę tylko współczuć kolegom dziennikarzom, że służą podobnym standardom, jakim myśmy musieli służyć i z jakich musieliśmy się wymigiwać nim PRL nie skapitulowała.
Pomyślałam, że stosując dzisiaj rządową propagandę z epoki w Polsce minionej a ciągle uprawianej w światowych dyktaturach, brakuje obecnie panującym wyobraźni, w którą stronę świat zmierza. W środku Europy da się być może jeszcze przez parę lat utrzymać ludzi w przekonaniu, że tu jest wszystko normalnie, ale prawda, jak woda po powodzi, nieubłaganie wciska się obywatelom do świadomości. Warto czasem pomyśleć, w jakim przebraniu zapiszą się na kartach historii.
Rządowa telewizja nie pokazała jak kibole się zachowują. Czy to znaczy, że im pobłaża? A jeśli tak, to czy znaczy, że ci, co ciskają petardami w spokojnie demonstrujących są władzy kulturowo bardziej bliscy, bo może przy okazji pogonią przeciwników obecnej władzy?
Ludzie są różni, ale nie dlatego lepsi czy gorsi, że różnie demonstrują. Jednak kryterium szkodliwości demonstrowania jest tu na rzeczy. Nie ma wątpliwości, że rzucanie ogniem jest bardziej naganne niż rzucanie t.zw. mięsem, czyli wulgarnymi nawet słowami wypisanymi na tekturowych tablicach. Rozgorączkowany przeciwnik społeczeństwa stabilnego wyładowuje swoją frustrację słowami. Kiedy mu się w zwyczajnym życiu słabo wiedzie, to odbija sobie frustrację na zadymie i fizycznie krzywdzi innych.
Ludzie, jak wiadomo, dzielą się na mniej i bardziej zdolnych, lepiej i gorzej wychowanych, inaczej ambitnych. Po cichu dzielimy ich na tych, co należą do lepszych członków społeczeństwa i gorszych. Głośno się tego nie mówi, zresztą ludzie nie są tacy sami przez całe życie. Coś nie coś można jednak powiedzieć o władzy, która przemilcza przed swoim społeczeństwem fakty. Dość istotne dla życia społecznego — zakłóciły przecież narodowe święto, które ta władza czci tak, jakby jej zasługą było odzyskanie tamtej niepodległości.
I na tyle istotne, żeby przemilczeć prawdę o burdach i stratach w czasie pochodu, zatykając usta rządowej telewizji w głównym wydaniu, kiedy przekazywała co musiała — samą radość i modlitwę.

Myślę, że może być prostsze wytłumaczenie milczenia TVP. Oni po prostu jeszcze nie dostali obowiązującego „przekazu dnia”. Nie relacjonują marszu, bo nie mają wytycznych, jak go relacjonować.
Wydaje się, że Kaczyński stracił kontrolę i są tarcia w partii. Dlatego wiceprezes PiS mówi o dorodnych patriotach, do których, o zgrozo, strzelała policja, którą to zbrodnie służb mundurowych trzeba wyjaśnić. A w tym samym czasie rzeczniczka partii obwinia opozycję, precyzując, że to Konfederacja jest odpowiedzialna za zamieszki.
.
A może nie ma przekazu i jednomyślności, bo sam Kaczyński nie wie, co ma powiedzieć? Skrytykować prze-patriotów, prze-katolików, prze-Polaków, których dopiero co sam wzywał na ulice? Czy skrytykować działania służb mundurowych – czyli przyznać, że nawet nad taką hierarchiczną strukturą nie jest w stanie panować, a co dopiero nad całym krajem?
https://uploads.disquscdn.com/images/8783b83f846e1464db9b7f2b27263e5828a7a558a8efddbb0fae4f9b114ecae6.png