04.03.2021

W naszych dziejach nie raz otaczali nas wrogowie z Zachodu i Wschodu, a nawet Północy, gdy to Szwedzi złupili nas dotkliwie, bo o tych z Zachodu i Wschodu lepiej nie mówić.
Ale oto jeszcze nigdy nie mieliśmy tylu przyjaciół co obecnie, oczywiście wyłączając Wschód. I jeszcze nigdy nie prowadziliśmy tak głupiej polityki co obecnie.
Tych najbliższych nam traktujemy nie tyle zachowując się buńczucznie, ile bezdennie głupio i wbrew rodzimych korzyści. I tu nie chodzi o niewinne podskoki dyplomatyczne, lecz o kopanie sobie grobu.
Miałeś chamie złoty róg, został ci się ino sznur — pisał przy innej okazji, ale proroczo poeta. Nasi górą. Bzdura. Polityczne samobójstwo zbliża się milowymi krokami.


„…jeszcze nigdy nie prowadziliśmy tak głupiej polityki co obecnie”. Przy całym szacunku i sympatii dla Autora obawiam się, że to wyraz historycznego optymizmu. Drogi polskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej prowadziły przez Himalaje głupoty, prywaty, samobójczego egoizmu i odrzucenia praktycznie każdego, kto wskazywał na możliwość bardziej rozsądnego i moralnego wyboru. Żadna Konfederacja Warszawska, żaden Stanisław Leszczyński, Jędrzej Zamojski, Tadeusz Kościuszko czy Narutowicz nie miał w tym kraju szans.
Ja jedynie mam wrażenie, że polska polityka zagraniczna stała się już dawno zakładnikiem tzw. polityki domowej (po francusku, politique de la maison) a właściwie czegoś co od dawna jest tu grane lecz niestety w czymś co od dawna już domu nie przypomina, być może przez to. Wieszcza bym jednak nie wywlekał – na weselu to trza w butach być a wy gospodarzu macie co posialiście. Może ktoś tu faktycznie w coś dmucha lecz to nawet nie po lesie. W każdym razie odgłosy przypominają kozę, no może trąbę, niestety nie mam słuchu i nie wiem od której to strony. Choć może i dobrze, że słuchu nie mam bo jeszcze bym strony rozpoznał.