Andrzej Lewandowski: Przedmecz4 min czytania

()

20.02.2023

ECHA WYDARZEŃ:

Przed rozważaniami olimpijskimi – gratulacje. Dla pań – Igi Świątek oraz Adrianny Sułek. Pierwsza – wygrała kolejny turniej, druga – znów pobiła rekord w lekkoatletycznym wieloboju.

Obie wciąż atakują z pasją przeogromną. Głód sukcesu, pragnienie „pokazania się” widać w każdym ruchu. A równocześnie – wdzięk niewieści; nawet kokieterię.

Wielbimy Was – Szanowne Panie; to więcej niż TYLKO – podziwiamy! Bądźcie – jak jesteście, arcymistrzyniami sportu w takim właśnie stylu. Że jest w obrazie impet, pragnienie, ale też urok, uśmiech, refleksja, naturalność… Takie – „JA W SPORCIE” ma wartość większą niż nawet sam wyczyn bilansowany w światowych tabelach i rankingach.

Paryż 2024, mają być igrzyska olimpijskie. Obiekty w budowie i modernizacji, federacje sportów dały programy rywalizacji o prawo miana olimpijczyka – z grona aspirujących do tego tytułu. Podobno nawet maskotka została zatwierdzona…

Niby wszystko – jak każą reguły oraz tradycja, a jednak – niezupełnie tak. I tym razem nie covid, jak było z Tokio, postawił znak zapytania, a tradycja zetknięta ze współczesnością.

W grubym zarysie:

MKOl dał sygnał, iż rozważany być może udział wszystkich, którzy mają pragnienie startu – na tych samych prawach. Czyli – takie same eliminacje, hymn, sztandar itp.

Odpowiedziały rządy, ustami ministrów sportu, że nie może być zgody na udział Rosji oraz Białorusi, bo… nie rozwijam, wiadomo.

Ministrowie, w tym nasz – kategorycznie – powiedzieli NIE, i dali do zrozumienia, że jeśli MKOl ich nie posłucha, może wejść w rachubę bojkot udziału…

Jeśli ONI – TAK, to MY – być może NIE.

Zupełnie nowa „jakość”. Wcześniej, nawet jeśli w tle decyzji zdarzały się nurty wymuszania „na sporcie” jakiegoś postanowienia, to jednak zawsze regułę ustanawiała organizacja olimpijska, a o akredytacji stanowił podpis narodowego komitetu olimpijskiego.

Dziś jasne – stara norma nie dogmat, rządy nie w tle; a ponieważ zazwyczaj za przygotowania sportowców w lwiej części odpowiada podatnik, więc i głos administracji brzmi inaczej…

MKOl odrzekł – w apelu do tych, którzy mają inne niż on zdanie:

W końcu rządy nie powinny decydować o tym, kto może brać udział w imprezach sportowych, bo to oznaczałoby koniec międzynarodowych imprez sportowych, mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich, jakie znamy. Wszystko to bierzemy pod uwagę. Szukamy rozwiązania zgodnego z misją sportu, która ma łączyć, a nie sprzyjać wzmaganiu konfrontacji czy eskalacji.

I tak to się sprawy teraz mają. Dziś. Dyskurs ostry – o filozofii sportu, programie, reagowaniu; znaki zapytania mocno eksponowane.

Będzie – sądzę – kompromis, ale prawda pozostaje prawdą – życie ujawniło nowy obraz, i podważyło układ tzw. współdecydentów uważany wcześniej za nienaruszalny… A czy to zapowiada kryzys przyszłości ruchu olimpijskiego (sygnał w sformułowaniu Apelu) ? Myślę, że nie. Dogadają się. Tyle, że znów nad głowami sportowców…

Cytowane – w zarysie – stanowiska rządowe i MKOl-u doktryna budowania mostów, uruchomiły pamięć osobistą.

Przeżyłem trzy bojkoty w związku z Igrzyskami. Montrealski pominę, bo nas to średnio dotknęło, jako że reagowały kraje afrykańskie, dwa żywo pamiętam.

Moskwa – 1980. Ponieważ najazd na Afganistan, to i bojkot jako wyraz protestu. Ale , dobrze zauważyć, że wtedy obraz skutków, czyli też ocen był jakby inny. Widać po tabeli medalowej; Włochy, Francja, W. Brytania, Szwajcaria, Hiszpania, Brazylia, Szwecja, Finlandia itd. Czyli gest protestu nie miał tak powszechnego poparcia – rządów i regionalnych komitetów olimpijskich….

Los Angeles 1984. Argumenty bzdurne, sedno oczywiste – rewanż na Amerykanach za Moskwę. Decyzje pozasportowe, na sporcie wymuszone; na sferach rządowych – zresztą też. Tyle, że tzw. „barak” nie okazał się jednomyślny. Rumuni startowali – miejsce medalowe, Chińczycy – trzecie…

No, i to „leczenia zapalenia płuc pudrem”. Jako świadectwo współczucie dla sportowców, którzy mogli, chcieli, a nie było im dane… Emerytury sportowe za medale w „imprezach zastępczych”… To przypominam jako gest szacunki dla przez politykę pokrzywdzonych oraz jako coś z recenzji obrazu.

Mam i swoją osobistą zadrę. Prawie miałem legitymację akredytacyjną sprawozdawcy. Pojechał do LA… Zygmunt B. Świetny kolega, przyjaciel. Nie pchał się, więc raczej mu współczułem niż zazdrościłem. Na sporcie znał się mniej niż ja na polityce międzynarodowej…

Tyle, że ja nie straciłem – jak wielu zapracowanych latami treningu sportowców medalowej szansy. Mogłem relacjonować kolejne igrzyska, ICH metryki i możliwości fizyczne już wykluczyły…

Kończę wątek, nie próbując zamykać otwartego problemu. Po prostu – sygnalizując, że jest… I my w nim – także… Ot, co – jak mawiał pan Onufry…

Co jeszcze? Ano uśmiech politowania na adres futbolowy. Z jednej strony – zamożność i mocarstwowość; z drugiej – trwanie w jakimś głębokim prowincjonalizmie. Teraz objawionym w publicznie malowanym obrazie mającym „portretować” sztab nowego selekcjonera. Kto asystentem –pierwszym, drugim i dziesiątym? Trener by chciał, ale prezes by wolał… I tak dalej, jak na podwórku, a chodzi przecież o boisko. I o tzw. jakość, jak chętnie mawiają komentatorzy.

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.