21.12.2025
Jak wiadomo, ten popularny film uczynił z księżyca centralny punkt dobroczynnego wpływu na ludzkie postawy i działania. W prozaicznych kategoriach rolę księżyca pełnią wielkie mocarstwa, a nawet poszczególne państwa. Czynią dobro lub rozsiewają zło.
W Europie sprawdzianem prawdziwych intencji były spory na temat pomocy finansowej dla walczącej z rosyjską agresją Ukrainy. Nie udało się uzgodnić przeznaczenia na ten cel rosyjskich pieniędzy zgromadzonych w europejskich bankach. Zdecydował sprzeciw małej Belgii, w której zdeponowana jest lwia część rosyjskich zasobów, a państwa unijne nie zdobyły się na wspólne zabezpieczenie Brukseli przed ewentualnymi roszczeniami Rosji z powodu przejęcia jej aktywów. Ucieszył się zwłaszcza Orban i jego sojusznicy z Czech i Słowacji ( Grupa Wyszehradzka?). Uzgodniono pożyczkę z zaciągniętych przez Unię kredytów, która ma być spłacana przez Ukrainę z rosyjskich reparacji, jeśli takie będą, a gdy ich nie będzie, a powtórka z wykorzystaniem blokowanych rosyjskich kont znowu się nie powiedzie, obowiązek spłaty spadnie na Unię, czyli jej państwa członkowskie, o czym nie mówi się jasno, tworząc, dla uspokojenia nastrojów, miraż operacji wolnej od ryzyka. W cieniu całej sprawy widać chęć pomocy, ale też sporo narodowych obaw i egoizmów.
Na świecie widoczny jest wielokierunkowy wpływ amerykańskiego prezydenta, Donalda Trumpa. Odbitym od niego światłem promienieje Orban i kilku jego politycznych przyjaciół.
W Ameryce Łacińskiej w tej konstelacji od pewnego czasu porusza się prezydent Argentyny, Milei, a teraz dołączył do tego układu, dopiero co wybrany na prezydenta Chile senator Kast, reprezentant radykalnej prawicy i zwolennik byłego dyktatora Pinocheta. Przeciwnicy nowego prezydenta próbowali go zdyskredytować obciążeniami rodzinnymi (ojciec w Wermachcie i NSDAP), ale prawdziwy problem tkwi w zauroczeniu tego polityka Pinochetem, który korzystał w represjonowaniu przeciwników politycznych z pomocy osiedlonych po wojnie w Ameryce Łacińskiej, również w Chile, nazistów. Kast wygrał wybory naśladując kampanię Trumpa: eksploatował lęk przed emigrantami i wzrostem przestępczości. Czy skopiuje też Pinocheta? W zakresie polityki gospodarczej z pewnością tak: w Chile, podobnie, jak w Argentynie, zapanuje radykalny liberalizm wespół z dotkliwymi cięciami wydatków socjalnych. Uda się jednak uniknąć represji w skali dawnej wojskowej dyktatury; to jednak inne czasy i inne okoliczności.
Z okazji wyborczej wiktorii sekretarz stanu Marco Rubio przesłał Kastowi znamienną depeszę gratulacyjną: z akcentem na rozwój wzajemnego handlu (surowce i transakcje!) oraz współpracę w umacnianiu regionalnego bezpieczeństwa (to był zawsze ważny zwornik amerykańskich relacji z prawicowymi rządami w regionie). Zwiększona aktywność w Ameryce Łacińskiej wpisuje się w nową strategię bezpieczeństwa narodowego USA, w której wśród priorytetów, ten region, wraz Ameryką północną umieszczono na pierwszym miejscu, przed Chinami i Azją Południowo-Wschodnią oraz, relegowaną na dalsze pozycje Europą. Zarysowały się kontury XIX –wiecznej Doktryny Monroe, Ameryki dla Amerykanów, z wpisanym do niej prawem do wojskowej interwencji .
To już wiadomo, potrzebny będzie duży wysiłek, aby bezpiecznie odnaleźć się w tym rozregulowanym świecie.


Noworyta pisze felieton, ale brzmi, jakby komentował prognozę pogody w geopolitycznym lunaparku: „Dziś nów w Brukseli, częściowe zaćmienie rozsądku w Budapeszcie, a w Ameryce Łacińskiej pełnia Trumpa”.
To urocze, jak księżyc jest tu metaforą, bo rzeczywiście – wiele z tych politycznych decyzji wygląda, jakby zapadła po bezsennej nocy i z pomocą wilkołaka. Belgia gra tu rolę księżycowego krateru: malutka, ale wszystko się o nią rozbija. UE z kolei przypomina lunatyka – chodzi, macha rękami, ale nie do końca wiadomo, dokąd zmierza.
Najlepsze jednak zostawił na koniec: powrót Doktryny Monroe, czyli geopolityczny retro styl – klasyk z XIX wieku w nowym, plastikowym opakowaniu. Ameryka dla Amerykanów, a reszta świata? Może się schować w cieniu tego metaforycznego księżyca i liczyć, że nie zostanie przejechana przez konwój z surowcami i “współpracą w zakresie bezpieczeństwa”.
Mądrze? Owszem. Dowcipnie? Cóż, jak na standardy geopolitycznego felietonu – to wręcz kabaret w fazie przypływu.