Zbigniew Szczypiński: Co oznacza zmiana systemowa5 min czytania

()


07.01.2026

Część czy całość? Czy całość to tylko suma części, czy coś więcej – to są ważne pytania i w zależności od tego jaką wybieramy odpowiedź tak postrzegamy świat. Dla mnie od zawsze bliższe było myślenie holistyczne a redukcjonizm był tylko metodą znaną mi z pism różnych badaczy.

System to taka całość, która składa się i z części i z relacji pomiędzy tymi częściami – dla mnie jest to jedyne prawdziwe rozumienie pojęcia systemu. Piszę o tym dlatego, bo w wielkiej polityce zachodzą teraz wielkie zmiany, przestają obowiązywać prawa i wartości, na których zbudowany był światowy porządek – przynajmniej w tej naszej części, która wydawała się nam całym światem.

Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa pokazują światu, że mogą wszystko, mogą wszystko bo mają wielką armię i wielkie środki niszczenia. Decyzja o aresztowaniu dyktatora Wenezueli, wyciągnięcie go z sypialni i przewiezienie do Nowego Jorku pokazała sprawność armii i chciwość prezydenta Trumpa. Jego celem, czego nie ukrywa, było przejęcie bogactw Wenezueli, przede wszystkim złóż ropy ale i metali ziem rzadkich, krótko mówiąc przejęcia jej bogactw i bogacenie się Ameryki i Trumpa, a nie miejscowych oligarchów – bo przecież nie Wenezuelczyków, jednego z biedniejszych społeczeństw w regionie. Donald Trump mówi, że to nie jest wojna, a operacja specjalna mająca na celu aresztowanie gangstera. którym niewątpliwie był Maduro – to trafia do ludzi. To, że złamane zostały reguły prawa międzynarodowego jest niczym wobec realizacji celu jakim było aresztowanie Maduro i jego żony, przewiezienie ich do Stanów i postawienie przed sądem.

Powiem krótko – gdyby Donald Trump przeprowadził tę akcję motywowany chęcią obalenia dyktatora i chęcią przywrócenia demokracji w Wenezueli można by machnąć ręką na to łamanie prawa, prawo jest czymś tak nieprecyzyjnym, tak zależnym od jego interpretacji, od tego co powiedzą prawnicy, że taki cel, jakim byłoby przywrócenie demokracji wymagającej aresztowania dyktatora byłbym gotów zaakceptować.

Ale tylko wtedy, nigdy gdy celem jest zagarnięcie bogactw innego kraju by się wzbogacić, będąc przecież już bardzo bogatym…

Operacja specjalna sił specjalnych Stanów Zjednoczonych, którą obserwował cały świat pokazała sprawność wojska i cynizm polityków.

Przenosząc to na nasze podwórko, na to co dzieje się tuż za naszą wschodnią granicą, gdzie już od czterech lat trwa okrutna wojna, którą prowadzi car Putin przeciwko Ukrainie, chciałbym przypomnieć, że celem tego cara było też pojmanie i zabicie prezydenta Zełenskiego i osadzenie tam przyjaznego Rosji prezydenta Janukowycza. Ta operacja specjalna też miała trwać kilka dni a to, że tak się nie stało, jest tylko dowodem na słabość armii rosyjskiej, która nie może pokonać znacznie mniejszego kraju jakim jest Ukraina. Nie może pokonać, bo Ukraińcy walczą w obronie swojej Ojczyzny i niedawno wywalczonej niepodległości, a po stronie rosyjskiej walczą najemnicy za pieniądze. Ta różnica motywacji jest decydująca, pokonanie Ukrainy może nastąpić jedynie w długotrwałej wojnie na wyniszczenie, porównanie wielkości zasobów Rosji i Ukrainy wskazuje jednoznacznie, kto tą wojnę wygra gdyby ona miała trwać jeszcze kolejne cztery lata.

Wojna Putina w Ukrainie i operacja specjalna Trumpa w Wenezueli to dwa światy – tam gangstera aresztuje większy gangster a tu zbrodniarz ścigany międzynarodowym listem gończym morduje ludność cywilną w ukraińskich miastach.

Patrząc na to systemowo możemy dostrzec podobieństwa i różnice, pamiętając zaś o systemowych zależnościach, tego co składa się na system jako taki – na części, ale i relacje pomiędzy tymi częściami, możemy lepiej rozumieć tą wielką zmianę jaka staje się, tu i teraz, na naszych oczach, przy naszej biernej postawie, postawie dalekiej od akceptacji, ale dalekiej też od podjęcia jakiś działań pokazujących nasz brak zgody na to, co wyrabia prezydent Trump. A przecież Wenezuela to początek, zaraz będzie Grenlandia a potem inne kraje. Czy możemy pogodzić się z tak jawnie demonstrowaną postawą, że duży może więcej, że porządek świata ułożą wielcy tego świata, że nic nas nie nauczyły te wszystkie wydarzenia jakie zmieniały świat w XX wieku, to co wyrabiali ci „wielcy ludzie” i politycy w takich krajach jak Niemcy czy Rosja, czytaj Związek Radziecki. Oni też uważali się za bogów, którzy mogą wszystko. Jeżeli historia czegoś uczy – a to mało prawdopodobne – to powinni zrozumieć, że oni też zejdą ze sceny w aurze potępienia. Ale to chory świat chorych ludzi których wynaturzenia nie znikną nawet pod stosem wielu set miliardów dolarów na koncie -patrz Musk i jemu podobni.

Analiza systemowa i holizm jako kategoria filozoficzna leżąca u podstaw tego poznania uczy, że nie wystarczy zmiana jednej części, potrzebne są też zmiany w relacjach pomiędzy tymi częściami.

Czy stać nas na to ? Czy ludzie to zrozumieją, czy ogłupieni przez algorytmy rządzące mass mediami nadal będą żyć każdy w swojej bańce, gdzie będą klikać i przewijać rolki?

Patrząc na dotychczasową historię naszego świata szansa jest mała i coraz mniejsza, systemowe myślenie wymaga wysiłku, a życie w swojej bańce nie.

Ale jak to zrobić by nie stało się najgorsze, tego nie wiem.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. Zbigniew 08.01.2026
    • Zbigniew 08.01.2026