Zbigniew Szczypiński: Teatr absurdu w polskiej polityce4 min czytania

()


23.02.2026

Jako były członek sejmowej komisji ds. obrony, patrząc na to co wyrabia obóz PiS i jego nominat zasiadający z woli Szymona Hołowni w Pałacu Prezydenckim zapowiadający, że jego pragnieniem jest zmiana ustroju Polski z parlamentarno-gabinetowego na prezydencki, tak aby jego druga kadencja – wygrana oczywiście przez niego – dała mu władzę i premiera i prezydenta – nie mogę dłużej milczeć.

Harce wokół programu SAFE, programu umożliwiający pozyskanie dużych pieniędzy w formie długoletniej pożyczki, z karencją 10 lat na rozpoczęcie spłaty, pożyczki oprocentowanej na poziomie połowy tego, co Polska płaciła Korei gdy minister Błaszczak zamawiał tam uzbrojenie, przedstawianej obecnie przez tego byłego ministra obrony jako droga do uzależnienia się od UE i sposób na pozyskanie pieniędzy przez Niemcy a nie polskie firmy i żądanie wyrażone wprost przez prezesa Kaczyńskiego, by Nawrocki zawetował tą ustawę, przekroczyły wszystko co widzieliśmy dotychczas.

Jarosław Kaczyński mówiący publicznie, że Niemcy to jest państwo postnazistowskie, które powinno siedzieć w kącie i przepraszać za to, że istnieje – odleciał. Gdyby to był tylko jego problem zdrowotny, to inna sprawa, Kaczyński jest jednak nadal prezesem największej partii opozycyjnej, która zapowiada przejęcie rządów po wyborach, tych planowych w 2027 roku, lub przyspieszonych po ewentualnym rozpadzie rządzącej Koalicji – to są słowa, które wszystkie służby wszystkich krajów odnotowały i które będą ważyć w przyszłości.

Kłótnia wokół programu SAFE ma tylko wewnętrzne podłoże, to jest granie na emocjach elektoratu tak, by ewentualne weto nie obciążało opozycji a tylko powodowało wzrost trudności rządzących w budowie silnej armii. Okazuje się, że nawet najbardziej podstawowe problemy, problemy egzystencjalne, są niczym wobec doraźnych celów politycznych. Nie ma już niczego więcej – nawet bezpieczeństwo Polek I Polaków to „małe piwo” wobec interesów jakieś partii walczącej o władzę.

Ten Gombrowiczowski teatr absurdu trwa już od kilkunastu dni i wydawało się, że jest nie do przebicia. Nic bardziej mylnego – ostatnio Karol Nawrocki wrzucił temat jeszcze bardziej gorący – czy Polska powinna mieć własną broń atomową?

Mieć własny arsenał nuklearny w tym coraz bardziej zwariowanym świecie – kusząca perspektywa!

Nie wiem czy i jak bardzo zmieniły się procedury bezpieczeństwa od czasów mojej obecności w Komisji Obrony Narodowej. Nie wiem jakie są procedury obowiązujące obecnie w NATO. Pamiętam jednak, co mówili generałowie i wojskowi w trakcie takiego kursu jaki przeszedłem w Garmisch Parten w Niemczech i nie sądzę, by nastąpiło poluzowanie – raczej wręcz przeciwnie przy trwającej nadal agresji Rosji na Ukrainę. Wrzucanie tematu własnego arsenału nuklearnego jako tematu publicystycznego jest krańcową głupotą – takie sprawy wymagają najpierw uzgodnień politycznych, a potem prac odpowiednich instytutów wojskowych. Publiczna dyskusja może to jedynie utrudnić. Utrudnić, a nie pomóc.
Tyle i tylko tyle!

Skoro Karol Nawrocki dostarcza stale argumentów za zmianą statusu urzędu prezydenta, to powiem wprost – może trzeba przygotować zmianę w prawie, zmianę zapisów konstytucyjnych tak, by prezydent był tylko przedstawicielem polskiego państwa, by pozbawić go nawet władzy negatywnej, prawa weta z którego Karol Nawrocki zrobił swoją broń wymierzoną w rząd Tuska. Jeżeli jest tak, że jeden człowiek może negować ustalenia większości parlamentarnej, na którą głosowały miliony obywateli, która w procedurach ucierania stanowisk w Sejmie i Senacie dochodzi do zapisów ustawowych, to wcześniej czy później mamy to, co mamy – albo prezydenta Dudę z jego rozbrajającą śmiesznością i puszeniem się do kamery, albo Karola Nawrockiego z jego mentalnością ukształtowaną w środowisku kibolskim – tak źle, a tak jeszcze gorzej.

Skoro Karol Nawrocki wprost zapowiada przygotowanie referendum na temat wprowadzenia w Polsce systemu prezydenckiego, to może rząd powinien przygotować taką zmianę, by jednoosobowy urząd nie stanowił przeciwwagi dla całego Parlamentu. Taka zmiana jest potrzebna na już ale i na przyszłość – powszechne wybory zmienione w targowisko próżności rozgrywane za wielkie pieniądze są najgorszą formą wyłaniania prezydenta – pierwszą zmianą jaka się narzuca to wybory nie powszechne, a pośrednie –przez posłów i senatorów. Dawało by to szanse na uniknięcie tego, co mamy teraz – kogoś, kto pełniąc ten urząd mówi wprost, że jego głównym celem jest obalenie rządu. To jest chore i to trzeba uleczyć.

Mizeria życia politycznego w Polsce bierze się z zapisów w Konstytucji i tego wszystkiego, co nastąpiło potem, tych rządów PiS i pana Zbyszka – obecnie w Budapeszcie. Jeżeli mamy teraz możliwość naprawienie tej demolki, to trzeba to robić szybko i skuteczne, teraz a nie później.

Później może być za późno!

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. JUREG 02.03.2026