07.08.2026
To, co chodzi za mną od dłuższego już czasu to sprawa absolutnie nie związana z bieżącą polityką, tak krajową jak i tą dziejącą się gdzieś tam w bliższym czy dalszym świecie. Sprawą tą jest narastający konflikt pomiędzy pojęciem nowoczesności a zacofaniem, rosnącym napięciem pomiędzy tym co niesie postęp z postawami i normami kulturowymi, w których żyją ogromne rzesze ludzi.
To miał być temat tego tekstu, miał być, ale został odłożony na później ze względu na to, co wczoraj miało miejsce przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, gdzie w związku z rocznicą wejścia do tego pałacu Karola Nawrockiego jako prezydenta Polski odbył się wiec jego zwolenników. Po wczorajszej „uroczystości” na dziedzicu Pałacu Prezydenckiego, gdzie dobrze sformatowany tłum grzecznie siedzących gości reagował na sygnały wodzirejów, którzy niczym dyrygenci grali na emocjach albo nawet je wywoływali – to było dobrze wyreżyserowane widowisko emitowane w różnych telewizjach.
Karol Nawrocki grający role prezydenta, opowiadał różne rzeczy o tym, jak doskonale reprezentuje Polki i Polaków, jak bliski ma z nimi związek, jak wszystko co robi jest dla ich dobra.
To było długie wystąpienie, na granicy wytrzymałości widzów, widzów ale nie tej publiczności zgromadzonej przed pałacem. Wymieniając imiona siedzących, witając po nazwisku jakąś panią z południa Polski mającą małą piekarnię, Karol Nawrocki dawał świadectwo tego, jak bliski ma kontakt z Narodem , któremu, jak sam mówił, każdego dnia służy i służyć będzie.
Oceniając na zimno to widowisko mogę powiedzieć, że to było dobrze zrobiona robota ludzi od budowania wizerunku. Rzucanie konkretnymi imionami w sytuacji, gdy na widowni siedzi kilkaset osób jest bezpieczne, przy takiej ilości uczestników zawsze możemy być pewni, że są wśród nich noszący to imię, tu nie ma niebezpieczeństwa wpadki.
Karol Nawrocki musiał zapamiętać tylko jedno nazwisko – tej pani mającej piekarnię, a to potrafi nawet kibol stadionowy.
Ważniejsze, po wielokroć bardziej jest to, czego Karol Nawrocki nie powiedział w tym ponad godzinnym, długim wystąpieniu. Karol Nawrocki ani razu nie odniósł się do narastającej agresji wobec Ukraińców mieszkających w Polsce, agresji przybierającej już formę agresji fizycznej nawet wobec dzieci, których jedynym przewinieniem było to, że rozmawiały ze sobą w języku ojczystym.
Karol Nawrocki nie odniósł się też do pomysłów zredukowania pomocy walczącej Ukrainie – patrz postulaty kandydata na premiera Przemysława Czarnka.
Ale Karol Nawrocki w tym długim wystąpieniu nie wymienił też nazwiska Jarosława Kaczyńskiego, człowieka, który go wymyślił jako kandydata w wyborach prezydenckich – to bardzo znaczące.
Karol Nawrocki w tym co opowiadał przed Pałacem Prezydenckim dawał jednoznaczne i kolejne dowody na to, że chce wprowadzić w Polsce system prezydencki, temu przecież ma być poświęcony projekt zmian w Konstytucji jaki przygotowują jego ludzie w jego Kancelarii.
To było wystąpienie maksymalnie populistyczne, budujące jego jako kogoś, kto ma najmocniejszy mandat do wypowiadania się w imieniu Polek i Polaków.
To smutny obraz Polski po roku prezydentury. W Polsce, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych nie ma wyborów połówkowych, po których idol Nawrockiego, Donald Trump pewnie przestanie być prezydentem.
W Polsce musi stać się coś innego, coś co uwolni nas od tego człowieka, który jest zaprzeczeniem wszystkiego tego, co winien mieć człowiek chcący być prezydentem Polski.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
