20.08.2026
Ludzie z pierwszych stron gazet, aktorzy, muzycy, królowie estrady, znani od lat i znani od wczoraj, nagle, a zawsze przedwcześnie, odchodzą. Mówi się wtedy o niepowetowanej stracie, o jedynym takim talencie, przytacza jego wypowiedziane myśli i cytuje, co rzekł. Odkurza związane z nim anegdoty, czasem zabawne i pogodne, a czasem gorzkie i dające do zrozumienia, że w państwie duńskim dzieje się źle. Peroruje, jaki to był człowiek, cudowny, oddany rodzinie, powszechnie kochany, stroniący od plotek, odporny na obłudę i blichtr.
Internet huczy od wspomnień, zanosi się westchnieniami, roi od zniczy, klepsydr. graficznych wyrazów żalu. Jak spod ziemi wyłaniają się tłumy znajomych ze studiów lub z zamieszkałych po sąsiedzku. Mnożą się wielbiciele udzielający wywiadów o tym, jaki był. Są to wypowiedzi od serca, pełne szczerych, nieraz intymnych szczegółów z życia artysty.
Lecz im dalej od pogrzebu, tym detale są śmielsze, drastyczniejsze, uwolnione z balastu poprawnej delikatności i na wierzch wypełzają demony prawdy. Bezkompromisowej, rypiącej faktami opartymi o FAKTY. O wydarzenia świadczące o tym, że nieboszczyk nie był tak kryształowy, jak się go przedstawia.
Na tle uprawianej przez niego sztuki, też wypada blado. Mówi się, że przypisywana mu sława również jest przeszacowana. Słyszy się, że są przesłanki, by twierdzić, że większość jego utworów, to plagiaty. Szepcze, że są od niego lepsi, bardziej zasługujący na wieczną pamięć.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
