03.09.2026
Niedawna rocznica zakończenia strajku w Stoczni Gdańskiej skłania mnie do smutnej refleksji.
Strajk zaczął się 14 sierpnia i zakończył w ostatnim dniu miesiąca podpisaniem porozumień sierpniowych, w których władza zgodziła się na powstanie niezależnych związków zawodowych. Takie niezależne, samorządne związki zawodowe powstały i zostały zarejestrowane jako NSZZ Solidarność.
Potem było różnie, przyszedł stan wojenny i smutne lata 80 – te, ale po obradach Okrągłego Stołu i wyborach 89 roku powstała Trzecia RP. I tak jest do dziś.
Minęło już 46 lat od tamtego czasu.
Dzień 31 sierpnia jest świętem, ale nie jest dniem wolnym od pracy. W Gdańsku odbyły się dwie uroczystości, jedna organizowana przez ECS, w której uczestniczyli wszyscy najważniejsi bohaterowie tamtych wydarzeń z Bogdanem Borusewiczem, Lechem Wałęsą i wieloma, wieloma innymi ludźmi Sierpnia 80 i druga, organizowana przez Piotra Dudę, szefa istniejącego związku zawodowego noszącego nazwę Solidarność, związku będącego całkowitym zaprzeczeniem tego, o co chodziło w tamtych latach.
Ta pierwsza obfitowała w wiele wydarzeń – od uroczystości nadania imienia Olgi Krzyżanowskiej parkowi w dzielnicy Gdańska, w której Olga Krzyżanowska mieszkała, przez śniadanie międzykulturowe w Ogrodzie zimowym ECS i uroczyste otwarcie stoczniowej Drugiej Bramy, przy której gromadzili się mieszkańcy Gdańska i strajkujący stoczniowcy w dniach sierpniowego strajku, po uroczystość wręczenia oznak Solidarności i Praw Człowieka wybranym osobom i spotkanie członków Komitetu Obrony Robotników.
Wszystkie te wydarzenia miały miejsce w Europejskim Centrum Solidarności i na Placu Solidarności, na którym stoją trzy krzyże – pomnik poległych stoczniowców, którzy zginęli w grudniu 1970 roku.
Było wiele ludzi, było uroczyście i swobodnie.
W tym samym czasie, 200 metrów dalej, w dawnej stoczniowej hali BHP, która jest obecnie siedzibą związku zawodowego o nazwie Solidarność Piotra Dudy – od 16 lat przewodniczącego, odbyło się spotkanie kilkudziesięciu osób, w tym Karola Nawrockiego – prezydenta Polski, który odznaczył Krzysztofa Wyszkowskiego, kiedyś działacza Solidarności, orderem Orła Białego – najwyższym polskim odznaczeniem.
To były dwa światy, ten pierwszy zatopiony we wspomnieniach i pełen ludzi, którzy „robili” Solidarność i ten drugi, poparty przez człowieka urzędującego w pałacu Prezydenckim, który nadaje najwyższe polskie odznaczenie człowiekowi, który jest obecnie nikim.
Jeżeli jest tak, a jest, że po 46 latach takie święto, jakim jest rocznica porozumień sierpniowych podpisanych na zakończenie stoczniowego strajku, odbywa się w takiej atmosferze, to wiem jedno – to, co obecnie mamy, jest całkowitym zaprzeczeniem tego o co walczyliśmy wtedy.
Z kraju, w którym do NSZZ Solidarność należało 10 milionów ludzi, najwięcej w historii świata, staliśmy się krajem, w którym obecny poziom uzwiązkowienia w polskich przedsiębiorstwach i firmach plasuje nas na jednym z najniższych miejsc w Europie. W kraju, w którym narodziło się to symboliczne znaczenie słowa Solidarność, tej solidarności nie ma już wśród ludzi, którzy walczyli o te wartości.
To może już czas zakończyć te celebry.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
