04.10.2026
Są daty, które na zawsze zmieniają bieg historii, bezpowrotnie niszcząc wiarę w elementarną ludzką przyzwoitość. 7 października stał się dla narodu żydowskiego dniem najczarniejszego koszmaru – bezprzykładną, barbarzyńską rzezią dokonaną przez terrorystów z Hamasu na niewinnych cywilach.
Skala okrucieństwa, masowe mordy na kobietach, dzieciach i starcach oraz dramatyczne porwania setek zakładników do Strefy Gazy zrodziły traumę, jakiej świat nie widział od czasu Holokaustu. Wydawać by się mogło, że w obliczu tak skrajnego bestialstwa jedyną naturalną, ludzką reakcją będzie głębokie współczucie i solidarność z ofiarami.
Stało się jednak inaczej, a irracjonalna i absurdalna reakcja świata, która nastąpiła później, napawa głębokim bólem.
Zamiast powszechnej empatii wobec zamordowanych i uprowadzonych, na całym świecie – ze szczególną siłą na zachodnich kampusach uniwersyteckich – eksplodowała fala agresywnego, nowofalowego antysemityzmu.
Pod płaszczykiem tzw. „antysyjonizmu” i haseł wolnościowych odżyły demony nienawiści, które bez trudu odnalazły wspólny język z retoryką wziętą żywcem z komunistycznego, moczarowskiego katalogu pojęć z lat sześćdziesiątych. Ofiary w uderzająco cyniczny sposób zaczęto mylić ze zbrodniarzami, a terrorystów na paralotniach gloryfikowano jako „bojowników o wolność”.
Ta globalna infekcja pojęciowa nie ominęła również Polski. Kraj o tak tragicznej, naznaczonej Zagładą historii, okazał się niezwykle podatnym gruntem dla nowych-starych uprzedzeń. Antysemityzm tradycyjny, głęboko i kulturowo zakorzeniony w polskiej tożsamości – często przez wieki podlewany wypaczoną narracją religijną – zyskał niespodziewane, lewicowe paliwo.
Współczesny, lewicowy antysemityzm salonowy, posługujący się wyrafinowanym językiem antykolonializmu, podał rękę radykalnej prawicy.
W tym smutnym krajobrazie symbolicznym patronem nienawiści stał się Grzegorz Braun. Jego antysemickie ekscesy, zamiast spotkać się z totalnym ostracyzmem, na fali globalnego zamętu przyniosły mu jedynie polityczny aplauz i społeczne przyzwolenie.
Paradoksalnie, Polacy z przeciwnych stron ideologicznej barykady – rzekomo tak bardzo poróżnieni – potrafili w kwestii stosunku do Żydów osiągnąć ciche, przerażające porozumienie, mówiąc niemal jednym głosem, uwięzieni w swoich internetowych bańkach informacyjnych.
Gdy nadchodzi kolejna rocznica, naszym fundamentalnym obowiązkiem jest odrzucić tę cyniczną propagandę terroru. Musimy stanąć w prawdzie i po prostu opłakiwać ofiary – bez politycznych „ale”, bez relatywizowania zbrodni.
Pamięć o zabitych i porwanych Żydach wymaga od nas czujności i odwagi, by głośno mówić „nie” nienawiści, która ponownie próbuje zatruć nasze społeczeństwo.
Składam głębokie podziękowania prof. Stanisławowi Obirkowi za jego odważną i poruszającą wypowiedź. Stała się ona bezpośrednim źródłem powyższych refleksji oraz bezcenną inspiracją do podjęcia i zreferowania tej trudnej historii i równie bolesnych jej konsekwencji.
Wypowiedź prof. Obirka: https://youtu.be/IDsA7ZlF-h8?SI=go0JBkc_LJb_RGvP

Oglądałem podcast prof. Stanisława Obirka i z pełnym przekonaniem potwierdzam wszystkie uwagi zawarte w tym artykule. Zbrodnia Hamasu z 7 października 2023 r. nie może być ani relatywizowana, ani usprawiedliwiana politycznym kontekstem. Pamięć o zamordowanych i porwanych wymaga jednoznacznego sprzeciwu wobec terroru, antysemityzmu oraz każdej formy nienawiści.