01.10.2026
Zacznę od zacytowania tytułu z najnowszej Polityki – na okładce w oczy bije taki tytuł – Czy AI nas zabije? I w jaki sposób?
To oczywisty błąd – nie można stawiać pytania gdy w rozwinięciu dajemy odpowiedź pytając w jaki sposób. Tytuł tygodnika nie pozostawia wątpliwości – AI nas zabije – nie wiemy tylko w jaki sposób.
Zostawmy na boku takie błędy, a skupmy się na sprawie. To, że doszliśmy do krytycznego momentu w rozwoju narzędzi AI, tego co już potrafią jej algorytmy i rozwiązania agentowe czyli uczące się programy przeraża nawet tych, którzy są liderami firm sektora AI – najlepszym tego dowodem są ich wystąpienia na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Wcześniej takie ostrzeżenia zgłaszali też najwybitniejsi z twórców tych narzędzi, laureaci Nagrody Turinga i Nagrody Nobla a więc ludzie, których praca legła u podstaw tego rozwoju.
W ostatniej wizycie chińskiego przywódcy Xi przyjmowanego z najwyższymi honorami przez prezydenta Trampa, najważniejszą sprawą były problemy związane z tym, kto ma dominować na rynku AI. Prezydent Trump, odnosząc się do apeli o wprowadzenie kontroli nad jej rozwojem powiedział, że państwo które wygra tą konkurencję będzie dominować na świecie, a więc nie ma tu miejsca na żadne ustępstwa, na wprowadzanie jakiś kontroli. Trump, w swoim stylu, powiedział też, że najlepszym zabezpieczeniem dla Ameryki jest posiadanie tak inteligentnego prezydenta jakim jest on – obecny prezydent Stanów Zjednoczonych.
Zostawmy sprawy techniczne ukryte w pytaniu o tempo uczenia się programów i wielkich modeli językowych, tempo które postrzegamy jako główne zagrożenie prowadzące do wymknięcia się ich spod kontroli człowieka, a zastanówmy się jak systemy władzy, takie jakie są obecnie, z tymi ludźmi sprawującymi funkcje sprawcze są decydujące dla świata i są dla niego zagrożeniem. Osiągnęliśmy już taki poziom personalizacji polityki, który oznacza, że najważniejsze dla świata decyzje zależą od kaprysu jednego człowieka – przykładem niech będzie prezydent Trump w Stanach czy car Putin w Rosji.
Moim zdaniem to człowiek, konkretny człowiek mający władzę czy to z wyboru, czy z terroru, jest groźniejszy od nawet najbardziej autonomicznego systemu czy narzędzia AI. Moim zdaniem to czy świat czeka wielka katastrofa, wielka wojna, po której świata i ludzi może już nie być, bardziej zależy od ludzi władzy i gry wielkich interesów, które nimi powodują niż od wymknięcia się spod kontroli systemu AI takiego jakim jest obecnie.
Zgoda też co do tego, że tempo jej rozwoju sprawia, że wszystkie nasze analizy i prognozy mogą się nie sprawdzić – przypomnę, że minęło zaledwie kilka lat od czasu gdy w 2022 firma OpenAI pokazała światu ChatGPT – usługę dostępną powszechnie i umożliwiającą zadawanie pytań w języku naturalnym.
To było zaledwie cztery lata temu… A co będzie za dziesięć lat? A za dwadzieścia?

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

To dobre pytania na początek roku akademickiego, bo to właśnie akademia pod wpływem AI znalazła się w największym kryzysie bo zostały zakwestionowane jej najważniejsze aksjomaty. Dotyczy to zwłaszcza humanistyka, która w Polsce oddała się w jasyr punktozy i grantozy i zrezygnowała z niezależności myślenia. Polityka jest po godna tego kryzysu.