natan gurfinkiel: kamienie (wersja 2014)

natan sepia2014-10-29.
Imię Natan występuje w Starym Testamencie (Druga Księga Samuela, 11,12). Otrzymałem je na życzenie pradziadka, warszawskiego rabina (bądź  mełameda – zapamiętane przeze mnie przekazy rodzinne nie są całkowicie zgodne). Żył 104 lata i pamiętam go z czasów wczesnego dzieciństwa. Kiedy skończyłem sześć lat, pradziadek, na dwa lata przed swym odejściem, powiedział mojej mamie, że zacznie uczyć mnie hebrajskiego.

Moi liczni krewni ze strony ojca mieszkali w kamienicy na Gęsiej. Pradziadek zajmował parter, a reszta rodziny  kilka lokali na wyższych piętrach. Mieszkanie pradziadka było dla mnie bardzo tajemnicze i pełne podniet, ze swoimi  starymi meblami, książkami w szafach bibliotecznych i ciemnymi zakamarkami. Pamiętam po dziś dzień zapach wytartej  skóry z obić foteli, fajek porozrzucanych gdzie popadło, wina z otwartej butelki, tytoniu i palących się świec.

Stary pan do końca życia palił fajkę i popijał wino. Choć do ostatnich chwil przed swoją nagłą śmiercią zachowywał niezwykłą jasność i bystrość umysłu, pewne rzeczy musiały – jak teraz rozumiem – docierać do niego w spowolnionym tempie. Kiedy więc mama przyprowadziła mnie na lekcję (sztukę czytania po polsku opanowałem w wieku lat pięciu),  pradziadek napełnił mi  kielich winem i dobywszy z półki jakiś foliał, jął objaśniać tajemnice pisma, które wedle wierzeń żydowskich istniało już w momencie stworzenia, bo na początku było słowo. Alef, beth, gimel, dalet i pozostałe litery, intensywnie czarne,   wypalone przez  nigdy nie gasnący szary płomień, jarzyły się na ramieniu płaszcza, w jaki odziany był Wszechmogący.

W środku lekcji wino zostało nalane po raz drugi, a po skończonej nauce pradziadek pozwolił mi po raz trzeci poznać zawartą w nim prawdę.

Jako dziecko byłem niezwykle łasy na alkohol.  Gdy przychodzili goście i mama podawała trunki, kradłem  kieliszki z niedopitymi nalewkami i opróżniałem je chyłkiem w jakimś oddalonym kącie mieszkania. Dopiero po  czterech czy pięciu lekcjach pradziadek zauważył, że zupełnie nie słucham tego co mówi,  a tylko czekam aż napełni mi kieliszek winem. Ta konstatacja nie zakłóciła mu spokoju. Pana w tym wieku nic już nie może nie tylko wyprowadzić z równowagi, ani – jak teraz sądzę – nawet zdziwić.

– Estero – odezwał się, kiedy mama przyszła odebrać mnie po kolejnej skończonej  lekcji – doszedłem do wniosku, że Natan jest jeszcze cokolwiek za młody. Spróbujemy za rok…

Nie zastanawiałbym się nad swoim imieniem, nie wspominałbym też imion ludzi z mojej rodziny, gdyby epizod z pradziadkiem nie stanął mi jak żywy w pamięci, kiedy w pewien piątek  kładłem kamienie na świeżej mogile jednego z moich najbliższych przyjaciół. Jego katolicka, ale  bardzo dyskretna w eksponowaniu  religijności żona, nauczyciel akademicki, wiedziona niezawodną kobiecą intuicją, urządziła mu żydowski pogrzeb. Zrobiła to bez chwili wahania – chwała jej za to. Już podczas mego poprzedniego pobytu w Warszawie choroba  przyjaciela przeszła w ostrą fazę i położono go pilnie na szpitalnym łożu. Ja również leżałem wówczas w szpitalu z ciężkim zapaleniem płuc.  Odwiedzała nas na zmianę, krążąc pomiędzy szpitalami. Nie sądziłem, że krótka rozmowa przez telefon komórkowy, jaką z nim wówczas odbyłem, będzie ostatnia w życiu. Kiedy po niecałych trzech miesiącach byłem ponownie w Warszawie, już mało kontaktował. Nie zobaczyłem go nawet, bo  żona  nie wpuszczała już nikogo do pokoju, w którym leżał w asyście wynajętej pielęgniarki. Gdy zadzwoniłem następnego dnia, powiedziała stłumionym i zachrypniętym głosem: jutro o dwunastej na cmentarzu żydowskim.

I tak oto, w towarzystwie półtorej chyba setki ludzi, po raz wtóry w świadomym życiu usłyszałem, jak w otoczeniu dziesięciu pobożnych mężów rabin odmawiał kadisz.

Po raz pierwszy byłem w tym miejscu kiedy miałem dwa lata, na pogrzebie mojej babci. Był to pierwszy zapamiętany epizod w moim życiu. Z oślepiającą ostrością ujrzałem  tłum żałobników, wokół czarnego zaprzęgu i przez krótką chwile słyszałem rozdzierający krzyk mojej cioci Edyty. To z jej pono powodu babcia targnęła się na swe życie. Potem wszystko znów pogrążyło się  w niepamięci…  Gdy po kilku latach odbył się na tym samym cmentarzu niezwykle skromny (na wyrażone dawno przed  przed śmiercią życzenie) pogrzeb pradziadka, byłem już w wieku pamiętania…

W ubiegłym tygodniu patrzyłem więc na odprowadzających (a zwłaszcza na  K., który był pełen  werwy,  gdy rok  wcześniej spędziłem z nim cały dzień w Kopenhadze, a teraz, w czasie tego pogrzebu  wspólnego przyjaciela, już powłóczył nogami). Nagle zrozumiałem, że najnowsza jego książka, którą przeczytałem z jeszcze większym zachwytem niż poprzednie, jest być może łabędzim śpiewem i nie wiedzieć czemu chodziła mi po głowie piosenka Toma Lehrera „Who’s Next” – całkiem nie na temat. Chodziło najwidoczniej o tytuł, nie o tekst. Jeżeli tym następnym będę ja, przyjmę to z pokorą („Nie pytaj komu bije dzwon, bije on tobie”). Jak mi napisał inny przyjaciel:  „już przed laty – po pięćdziesiątce – zacząłem dostrzegać coraz wyraźniejszą smugę cienia, która kładzie się na perspektywę każdego następnego dnia. Ten cień, to coraz liczniejsze nagrobki z wyrytymi na nich nazwiskami  przyjaciół –  przeważnie  młodszych od nas. Coraz częściej trzeba żyć z dojmującą obecnością nieobecnych. Nie pytaj dlaczego. Nie znam odpowiedzi i  podejrzewam, że w ogóle jej nie ma.  Po co jest bowiem liść na drzewie, znacznie mniej trwały, niż żywot człowieka, po co perła w muszli na dnie morza i miliardy gwiazd na niebie,  czy też podobne ilości śnieżynek w noc zimową? A przecież suma tych wszystkich bytów składa się na jakąś – może niepojętą, a jednak spójną całość, której nie można odmówić sensu”…

Ale póki co – słońce, muzyka, krajobrazy, kolory, zapachy, wizjonerski strumień alkoholu, kobiety piękne bez względu na wiek, ptaki rozśpiewane. Cieszmy się więc, póki jeszcze można.

Natan Gurfinkiel

Print Friendly, PDF & Email

8 komentarzy

  1. cheronea 2014-10-29
  2. Pałasiński 2014-10-29
  3. natan gurfinkiel 2014-10-29
  4. Jaruta 2014-10-29
  5. Marian. 2014-10-29
  6. PIRS 2014-10-30
  7. natan gurfinkiel 2014-10-30
  8. Jerzy Łukaszewski 2014-10-30
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com