Dobrze rozwijająca się dzięki dotacjom państwowym TVP KULTURA po raz nie wiem już który nadała mój film ANYA, nazywany tam “kultowym”. Czytając reakcje Kingi, wyobrażam sobie jak duża byłaby oglądalność, gdyby projekcja nie skończyła się przed pierwszą w nocy; ramówki telewizyjne są martwymi instrumentami z tendencją do niedoceniania widzów. Ale jeszcze z czymś innym kojarzy mi się list Kingi. Zaczynam rozumieć budzącą się nostalgie do kultury PRL, w której wyrosłem. Był to świat wielkich inspiracji i małych możliwości. W epoce, w której przyszło dziś żyć 24-letnim, możliwości są , ale brak inspiracji.
Witam serdecznie,
Mam na imię Kinga, mam 24 lata i mieszkam w Bydgoszczy. Postanowiłam do Pana napisać po tym jak wczoraj wieczorem w TVP kultura obejrzałam Pana film poświęcony córce Ani. Zanim opowiem Panu moje refleksje z perspektywy 24-letniej dziewczyny, powiem Panu jedno – po filmie, a skończył się on koło 1 w nocy, razem z moim narzeczonym siedzieliśmy i rozmawialiśmy do 6 rano. O Wszystkim, o Nas, o życiu. Tak ogromnego wrażenia nie zrobiło na mnie jeszcze nic w życiu. Odmienił Pan moją rzeczywistość, za co z całego serca serdecznie dziękuję.
Większość ludzi, po obejrzeniu tego dokumentu zastanawia się nad losem swoich dzieci itp. A ja zobaczyłam siebie w Ani. Nie dosłownie, bo wiele Nas różni, ale patrzyłam jak zahipnotyzowana na jej wybory i na Państwa rodzinę. Skończyłam psychologię z wyróżnieniem, od pół roku szukam pracy, obecnie dorabiam jako psycholog w przedszkolu. Mam możliwość wyjazdu do US na rok. Jednak waham się, czy sobie poradzę , czy dam radę. Pana córka w moim wieku była już w tak wielu miejscach, kroczyła ku przodowi, nie zastanawiała się.
A ja boję się, bo moich rodziców nigdy nie było stać, żebym pojechała gdzieś dalej. A kiedy ukazała się możliwość wyjechania i zobaczenia tego, co jest moim największym marzeniem (około 20 książek o US stoi u mnie na półce) – chcę się wycofać, bo wciąż się zastanawiam i analizuję i tak całe moje życie. Patrząc na Anię zrozumiałam, jak wiele mnie omija w życiu, jak bardzo „karcę” swoją rzeczywistość za to, że nie mam dobrej pracy, że wciąż coś się nie udaje – zamiast ją zmienić. Moje dzieciństwo było niezwykle beztroskie, mam cudownych rodziców, którzy mnie wspierają. Tak jak Państwo wspierali swoją córkę. Nie zawsze zgadzając się z jej wyborami.
Mój narzeczony jest w połowie Romem, jest niezwykle dobrym człowiekiem. Pana dokument sprawił, że się uspokoiłam. Chcę żyć pełnią życia i dopiero teraz to zauważyłam. Dzięki Panu. Pana historia życia, a mianowicie pobyt w getcie warszawskim – sprawił, że jest Pan bliski mojemu sercu (temat getta, powstania warszawskiego – jest w kręgu moich i mojego narzeczonego zainteresowań i wywołuje w Nas ogromne poruszenie). Przepraszam za tego maila. Nie mogłam się powstrzymać, aby nie napisać kilka słów Panu. Proszę pamiętać, że zmienił Pan moje życie. Za co jeszcze raz serdecznie dziękuję.
Droga Kingo, dziękuję za wzruszający mejl, twoje znalezienie w tym filmie zachęty do budowania własnej indywidualności, rozwijania swojego potencjału na przekór przeciwnościom i samoniszczącym nas instynktom – daje mi wielką satysfakcję. Ania, która po Paryżu, Londynie, Pekinie i Bazylei dostała teraz nową pracę w szkole międzynarodowej w Korei Południowej, jest przykładem nowej „globalnej” indywidualności, która własną kulturę wzbogaca inspiracjami otaczającego ją świata, a swojego „ja” używa jako życiowego kompasu, nie daje się „karcić”,
– gorąco pozdrawiam
Marian Marzyński



