Za kilka tygodni będziemy mieli kolejną rocznicę katastrofy smoleńskiej.
Ostatnio, kiedy pojawiły się w mediach nowe informacje o tragedii Tu154M, samolotu pilotowanego przez polską załogę pod Smoleńskiem – rezonans był nadspodziewanie nieduży. Dyskusji na temat katastrofy była już w polskich mediach wprawdzie obfitość, ale dotyczyły one głównie polityki. W tym roku było inaczej – nawet po stronie zespołu Antoniego Macierewicza. Jego poglądy i przedstawiane przez jego zespół „dowody” straciły bowiem wyraźnie znaczenie
Niedawno odczytano ważne informacje na temat wysokości lotu i zezwoleń na manewry załogi tupolewa. Okazało się – głównie na podstawie analizy nagrań i badania taśm – że samolot schodził poniżej zalecanej wysokości. Warto również wspomnieć, o czym dotychczas nie mówiono i pisano w czasie publikacji raportu, w jaki sposób odczytano najważniejsze dane. Dlaczego? Może te informacje będą w następnym raporcie?
Raport komisji Jerzego Millera wykluczył dwie sprawy. Nie było zamachu i związanej z tym destrukcji samolotu przed upadkiem na ziemię, nie było również nacisków bezpośrednich na załogę Tu 154M, choć była zapewne presja dotycząca podjęcia próby lądowania. Skończyły swój żywot wszelkie teorie spiskowe, lansowane wprost przez środowiska „Gazety Polskiej”, Radia Maryja, będące podstawą i paliwem działalności zespołu Antoniego Macierewicza. Nie oznacza to jednak, że te teorie nie będą funkcjonować dalej, tak jak sobie tego życzy sam Macierewicz i politycy PiS-u.
Przypomnę – wynik pracy komisji Millera nie był dokumentem śledczym, lecz zapisem badania. Nie określał winnych i nie był wstępem do aktu oskarżenia. Stał się jednak cennym źródłem dla polskiej prokuratury. Komisja Jerzego Millera wskazała przyczyny katastrofy po stronie polskiej i rosyjskiej, skupiając się na organizacji lotu, jego przygotowaniu i przebiegu, aż do momentu upadku samolotu. Nie zajmowała się odpowiedzialnością polityczną, nie zajmowała się również tym, co działo się później. Braki w wyszkoleniu, skutkujące tragicznymi błędami załogi, lekceważenie procedur, skandaliczny stan infrastruktury lotniska smoleńskiego, który był podstawą błędów kontrolerów rosyjskich – wszystko to przy zaistnieniu ekstremalnych warunków pogodowych musiało doprowadzić do katastrofy. Raport, bardzo merytoryczny, ekspercki, ma jednak wymiar polityczny, ponieważ jest polemiką z raportem MAK Tatiany Anodiny. Wykorzystując te same materiały i dane, zespół Millera doszedł do podobnych wniosków co do winy po stronie polskiej, ale zgoła inaczej przedstawił sprawę współodpowiedzialności Rosjan.
Polityczne kłótnie jednak trwają, domysły, sugestie i insynuacje są w dalszym ciągu w obiegu politycznym; oskarżenia o grę polityczną będą się nadal zderzały z innymi pytaniami. Dziś mamy w naszych kontaktach z Rosją i Władimirem Putinem diametralnie inne relacje niż przed paru laty. Trwa cicha „wojna”, mająca dla Polski wielkie znaczenie. Czy daje to wszystko prawdziwy obraz sytuacji? Niestety, raczej nie. Szczególnie na tle stanowiska Unii Europejskiej jako całości; ba, nawet na tle polityki byłego premiera Donalda Tuska.
Komisja Badania Wypadków Lotniczych, pracująca w rozszerzonym składzie pod kierownictwem Jerzego Millera, przekazała przyczyny katastrofy smoleńskiej opinii publicznej bardzo precyzyjnie i wiarygodnie. Jednak nie ma już to znaczenia – aż do ostatecznego zakończenia badań wszystkich okoliczności czyli dopóty, dopóki wrak tupolewa nie wróci do Polski. Może wreszcie w tym roku?
Katastrofa smoleńska podzieliła Polaków. Nasi politycy nie odrobili jednak dotychczas lekcji nowoczesnego rozumienia interesu społecznego i patriotyzmu. Cynicznie wykorzystując tragedię dla celów doraźnej polityki. Jarosław Kaczyński robi wszystko, wykorzystując przy tym Antoniego Macierewicza, aby na budowie mitu katastrofy i swojego brata zbić kapitał polityczny, jednocześnie próbując zdeprecjonować demokratycznie uzyskane mandaty Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska.
Polskie państwo się obroniło, Polacy jeszcze nie. Zatracono możliwość porozumienia, dialogu, znalezienia wspólnej platformy. Z jednej strony mit Lecha Kaczyńskiego, jego „męczeńskiej” śmierci, z drugiej coraz większe zdenerwowanie i brak zrozumienia dla celów politycznych opozycji. Pośrodku rytuały; z jednej strony oficjalne dęte obchody rocznicy, z drugiej sztucznie kreowane i inspirowane przez „Gazetę Polską” „obywatelskie” manifestacje w Warszawie i Krakowie. I brak czyjejkolwiek odpowiedzialności moralnej za to, że w ogóle doszło do katastrofy, w której zginęło 96 osób.
Azrael Kubacki



Jakoś nikomu przez klawiaturę nie może przejść rzecz prosta i podstawowa, ginie w mgławicowych sformułowaniach o „czyjejś winie”: głównym, jeśli nie jedynym winnym katastrofy od A do Zet jest ta ofiara „męczeńskiej śmierci”, czyli L. Kaczyński. Swoim zachowaniem po sławetnym (niedoszłym) locie do Tbilisi wywarł tu ową „niebezpośrednią” presję na załogę, a prócz tego o niemal godzinę opóźnił wylot tutki, co ucięło jakąkolwiek możliwość skorzystania z lotniska zapasowego bez rażącego spóźnienia się na katyńską inaugurację kampanii wyborczej.
I jeszcze jedno, w kwestii popłochu w kurniku, dla niepoznaki zwanym wieżą kontrolną smoleńskiego lotniska: czy tak trudno sobie wyobrazić, co by się działo wśród polskich „patriotów”, gdyby ta wieża nie zezwoliła na lądowanie i Prezydent Tysiąclecia szczęśliwie wylądował np. w Moskwie, ale do Katynia by nie zdążył?
Pan @Stanisław Stupkiewicz, Sr ma rację. Trochę dziwię się Azraelowi, że tego nie dostrzega. A co do ciszy obecnie… To cisza przed burzą. Będzie się działo za 78 dni. PiSowska hucpa będzie trwać 3 dni… Warto o tym pamiętać i z góry wycofać się na przygotowane wcześniej pozycje.
a mnie przestało to już interesować..
@ Stanisław Stupkiewicz sr
Pan nie wie nawet, czy ten samolot wystartowal z Okecia. Pan wierzy w to, ale tego nie wie. W co pan wierzy to pana prywatna sprawa, malo kogo to interesuje. Prosze napisac co pan wie, o tej sprawie. Czytalem, jak zreszta wszyscy mnostwo artykulow o tym. Znalazlem tylko jedna, nie potwierdzona, relacje osoby ktora miala kontakt ze zmarlym prezydentem pomiedzy czwartkiem rano, gdy byl na Litwie a jego smiercia w Smolensku. Taki fascynujacy temat, murowany bestseller – ostatnie dni zycia prezydenta. Odstepuje za darmo, pisz pan.
Pan nie wie nawet, czy ten samolot wystartowal z Okecia.
.
Troskliwie zapytam, czy Pan jest dzisiaj na bani?
@ narciarz2↗
Nie jestem na bani, a to pytanie wrzucilem na tym forum juz drugi raz. Za pierwszym razem dostalem troche odpowiedzi. Ten byl, tamten byl, pokazywali w telewizji to widzial, bylo zdjecie w gazecie z artykulem dziennikarza co zegnal odlatujacych wiec czytal. Potem byl komunikat. W Europie ogloszono alarm terrorystyczny. Miejsce i czas odlotu utajniono. Nikt nie byl, nikt nie widzial. Wysiadly kamery monitorujace lotnisko, etc. Nie lepiej zostac na stanowisku – nie wiemy co sie stalo.