Z Januszem Palikotem łączy mnie fascynacja Gombrowiczem, który opisywał Polaków beznadziejną walkę z tradycją kraju przejściowego, gdzie nigdy nie narodziły się oryginalne prądy, bo w wielkości przeszkadzała „polskość”.
W moich „Listach do Palikota” radziłem mu, żeby swoją przyszłą kampanię prezydencką zaczął w liceach, bo tylko ta najmłodsza Polska, najmniej ekonomicznie i politycznie uzależniona, może stać się zaczynem zmian: od bogobojnej przaśności i samoniszczącego „przepraszam, że żyję” do świeckiego tolerancyjnego państwa, pisałem o poprawionej konstytucji, zniesieniu Senatu i zmniejszeniu składu Sejmu.
Dwupartyjna demokracja amerykańska z jej systemem prezydenckim, pisałem, byłaby dobrym wzorem dla Polski, gdzie dominujące partie – obie prawicowe – jedna pod wodzą technokratki, druga – irracjonalnego zazdrośnika, drepczą w miejscu. Zastąpić je powinny nowe formacje, reprezentujące główny dylemat kapitalizmu: balans między interesami pracodawcy i pracownika. W takim politycznym przeciąganiu liny realizuje się istota demokracji z jej wymiennością parlamentarnych większości.
Ale zamiast Palikota przed prezydencką tablicą stanęła córka górnika i odczytała wypracowanie na temat „Co zrobię, jak zostanę prezydentem”. Palikot powiedział o niej, że jako osoba, która nic w życiu nie zrobiła, na prezydenta się nie nadaje.
A jednak, niezależnie od jej szans wyborczych i narastającej dowcipo-tworczosci o jej damskości i urodzie, dr Magdalena Ogórek, kobieta (zawsze ich w polityce za mało), oderwana od mroków poprzedniego ustroju, ze swoim gombrowiczowskim „ja”, inteligentnie – choć nie bez naiwności – zapatrzona w przyszłość kraju, jest dobrym politycznym nabytkiem. Jej kampania prezydencka oczyści glebę polskiej demokracji i przybliży czas, gdy w parlamencie zasiądą partie, które można będzie nazwać prawicą i (bez wstydu) lewicą: konserwatyści i liberałowie.
Marian Marzyński



„W Polsce krzyż jest symbolem narodowym, państwowym, tak samo jak i religijnym. to w końcu Kościół włożył Bolesławowi Chrobremu koronę na głowę. nie możemy o tym zapominać. To właśnie w Polsce Kościół często walczył o wolność.”
janusz palikot
Sorry, ale to są bajdurki. To jest zwyczajnie maseczka kosmetyczna od firmy Miller. Zafajdany obraz naszej sceny politycznej trzeba oczyścić czymś mocniejszym. Obrazy olejne czyścimy czasem przekrojoną cebulą. Jej odpowiednikiem będzie może jakiś (wymyślony przeze mnie w tej sekundzie) chamo-sapiens (w rodzaju Leppera) albo (kurcze, ten łyczek koniaku działa cuda!) chammunculus.
Chimeryczny Palikot jest passe. Bóg niestety obdarzył go małością. „Więc na taką okoliczność raczej cześć.” (Osiecka).
*
P.S. Ten plus to ode mnie. Bo (bez obrazy) cię lubię!
Mądra i wykształcona osoba. Boją się jej. Stąd te buraczane ataki na nią i jej rodzinę. „Dziadka z Wehrmachtu” też pewnie szukają. To już w Polsce przerabiano. Boziewicz w grobie się przewraca!