Gdybym miał chwilkę czasu, to bym sobie wystartował w wyścigu na urząd Prezydenta RP z następującym programem:
występuję do Sejmu z propozycją:
- aby Prezydenta wybierało Zgromadzenie Narodowe (Sejm z Senatem),
- aby budżet Kancelarii Prezydenta wynosił nie 168 mln zł, a 18 mln zł,
- aby w Kancelarii pracowało 10 osób,
- aby zaoszczędzone przez 5 lat 750 mln zł przeznaczone zostało na wstawienie krzeseł w poczekalniach szpitalnych (po kilkunastu godzinach na stojąco, kiedy moją Mamę przyjmowano do szpitala, to uważam w Polsce za najpotrzebniejsze!),
- aby funkcja Prezydenta ograniczona została do reprezentacyjnych,
- aby warunkiem kandydowania na Prezydenta była znajomość angielskiego i duże poczucie humoru (konieczne, aby umieć coś załatwić z innymi prezydentami).
W momencie przyjęcia ustawy powyższej przez Sejm podam się do dymisji, mimo że mam poczucie humoru i znam dość dobrze angielski. No i mam nazwisko królewskie, ale, niestety, prezydentem mógłbym być najwyżej 6 tygodni z racji innych ciekawszych zajęć.
Zgromadzenie Narodowe wybiera sobie wtedy prezydenta bez robienia szopki wyborów powszechnych.
Pałac na Krakowskim Przedmieściu zostaje sprzedany za miliard złotych (nie wiem, czy za miliard, ale na pewno za bardzo dużo), a Prezydent wraz ze swoimi urzędnikami urzęduje sobie oraz mieszka – jak teraz – w siedzibie koło Łazienek, która jest równie wspaniała (tylko znacznie mniejsza).
Przyznajcie, że szkoda, że nie mam czasu… 🙂
Hazelhard



Dodaj propozycję, by prezydenta sprywatyzować i będzie komplet 🙂
Ja już dawno proponowałem outsourcing rządu. Powinna istnieć taka korpo „Gov. Ltd”, nie? Każde państwo mogłoby sobie dobrać pod upodobania. A to wierzących, a to ateistów, a to z premierem piszącym wiersze lub ministrem SZ grającym na drumli…
Autor mógłby liczyć na mój głos gdyby zadeklarował, że będąc prezydentem ogłosi inicjatywę ustawodawczą zastąpienia wyborów parlamentarnych losowaniem wśród dorosłych obywateli.
1. Wśród wylosowanych posłów większość nie rozumiałyby czytanych dokumentów. Bez różnicy wobec wybranych parlamentarzystów.
2. Nie będzie im się chciało pracować, wszak na kolejną kadencję też bedzie losowanie. Jak wyżej bez różnicy wobec stanu obecnego.
3. Nie będą reprezentowali wyborców swoich okręgów. A nieprawda, jeśli losowanie będzie proporcjonalne geograficznie, będą walczyć o swój region, w przeciwieństwie to obecnych, którzy podnoszą łapkę w górę gdy wódz rozkazuje.
4. Mogą zostać wylosowani krętacze i uszuści. Ach, a jaka to nowość?
5. Niższy koszt przeprowadzenie wyborów, losowanie bez kampanii wyborczej.
6. Koniec syndromu zawodowego polityka celebryty, czyli „gościa”, który zajmuje się wyłącznie dbaniem o swoją rozpoznawalność, gdy zaś obejmie jakaś funkcję, poza obsadzeniem podległych stanowisk opłacanych z budżetu państwa przez swoich, niczego nie potrafi zrobić.
PODSUMOWUJĄC: punkty 3, 5 i 6 za losowaniem zamiast wyborów, w pozostałych remis.
DO DZIEŁA!!!
🙂
MaSZ ideę zacną, ale nie najnowszą. Bo to Chesterton G.K., Napoleon z Notting Hill. Była urocza ta książeczka. Teraz już takich nie piszą. On był zakamieniałym konserwatystą, antysemitą i neofitą katolickim. Ale pisał prześlicznie.
@MaSZ
Niestety, moja idea Parlamentu jest zupełnie inna- do wyborów mogą stawać wyłącznie osoby po zdaniu egzaminu na posła. Egzaminu z ekonomii, religioznawstwa, kulturoznawstwa, psychologii, socjologii, itp.
Wszyscy trzej?
@Hazelhard
OK, znajdźmy kompromis. Egzamin na posła wśród wszystkich dorosłych obywateli. Następnie losowanie wśród tych, którzy go zdadzą.
🙂
OK, pod warunkiem, że zda 50 osób! 🙂 Wtedy losowanie niepotrzebne!
@H:
Widze, ze nie jestes dostatecznie zmotywowany do pelnienia tej zaszczytnej funkcji. A co bys powiedzial na taki uklad:
Hazelhard na Prezydenta wg modelu amerykanskiego + Sejm w liczbie ok. 40 reprezentantow regionow wybieranych w systemie FPTP, pelniacych role reprezentacyjna i posiadajcych prawo weta prezeydenckich dekretow wiekszoscia >=75% glosow? Senat zlikwidowany. Kadencja 6 lat.
Eternalu, Nigdy nie proponuj na prezydenta kogoś kto ma poniżej 180 cm wzrostu. To są zakompleksieni ludzie, którzy jak się dorwą do władzy, to się mszczą za swoją kurduplowatość. Hazelhard ma 172 cm…
172cm? Idealny maz stanu! Kilka przykladow:
Churchill – 168, Hazelhard – 172, Gorbaczow – 175, Pilsudski – 175.
Za to George W Bush: 182cm!
😉
egzaminy mamy już w polszcze przerobione. gdy kandydat po wydudlaniu kulawki z gorzałką tracił wszelkie pojęcie o wyobrażeniu, to nie nadawał się na posła, bo miał słabą głowę.
powróćmy do pięknej epoki sasów, której zawdzięczamy xiędza
benedykta, a wówczas można będzie zawołać: jaki poseł jest każdy widzi.wystarczy że kandydat piardnie, a później zarży, by głusi i ślepi też mogli podnosić elekcyjną frekwencję…
jeszcze tylko mała instrukcja jak przeflancować się w tamtą wspaniałą epokę – jak najprędzej!
Żartujemy sobie, a sprawa jest poważna: Po kiego grzyba mamy Sejm z 460 osobami, Senat ze 100, i wielki Urząd Prezydenta? Wystarczyłby Sejm z 50 Posłami, legislacyjne biuro prawnicze (10 osób) i prezydent z 10 pomagierami- do otwierania nowych szpitali i muzeów. Dziwne, że Dziennikarze w Polsce tak mało czasu poświęcają temu zagadnieniu. I nie chodzi tylko o pieniądze, stosunkowo małe w skali kraju, tylko o efektywność działania. Polska to przedsiębiorstwo wielkości (mówię o rzędzie wielkości, nie dokładnie) Volkswagena, czy General Electric. Wyobraźmy sobie, że te koncerny mają Radę Nadzorczą 460 osobową, a nad nią SuperRadę 100 osobową, a Executive Board ma kilkaset ludzi (tyle, co u nas w różnych Ministerstwach).
hazelhardzie drogi, twoje pomysły – jakkolwiek nader sensowne i zasługujące na wszelkie możiwe poparcie – wydają mi się nieco infantyælne.jako człowiek dorosły powinieneś wiedzieć, że posłowie na sejm rozmnażają siȩ przez pączkowanie. to samo dotyczy administracji publicznej wszystkich szczebli, od prezydenckiej poczynając – małe nie jest ani ładne, ani nie podbija nikomu bębenka.
Obaj u góry: mihadko słuchać takich wypowiedzi bez odwołania do Parkinsona o niewymawialnym imieniu, co sprawę gremiów użytecznych rozpatrzył i ogłosił publicznie w ’57 ubiegłego. A doświadczenie (kwaśne) uczy, że mocna głowa też powinna być atrybutem w prezydenctwie pożądanym.
Porównanie Polski do VW czy GE w skali gospodarki jest ok. Tylko, że te koncerny nie zatrudniają 39 mln ludzi i nie gospodarują na terytorium 300000 km2. Dlatego obawiam się, że kilkadziesiąt osób do zarządzania tym bałaganem nie wystarczy. Co nie zmienia mojej oceny niskich kompetencji i zbyt wielkiej liczebności naczelnych organów państwa.
Od tego mamy administrację lokalną: wojewodów, burmistrzów, wójtów…
Zachwyca mnie pomysł zakupu krzeseł!!!
Co do wyborów od dawna pieszczę w sobie pomysł – marzenie. Aby w wyborach można było, jak dotychczas, głosować „za” kandydatem, ale też aby można było nie głosować na nikogo „za”, a „przeciw” jakiemuś kandydatowi. I taki jeden głos „przeciw ” unieważniałby jeden głos „za”. Proszę pomyśleć, z jaką ochotą ludzie by szli do urn i nikt nie czuł by się zobowiązany do głosowania na mniejsze zło.
Choć z tym mniejszym złem, to nie wiadomo, bo może po takich wyborach nikt z kandydatów nie byłby na plusie, a do sejmu dostawali by się ci, którzy mają najmniej minusów?
Plusy dodatnie i plusy ujemne. Bardzo mi się pomysł podoba, ale czy miałoby się jeden głos na plus i jeden głos na minus? Jest niebezpieczeństwo, że partia, na którą nikt teraz nie głosuje zdobyłaby największą ilość głosów. Na przykład, PO 1000 na plus, 1000 na minus, PiS tak samo, a Twój Ruch 10 na minus, 12 na plus i wygrywa!
@ Hazelhard
Po co ma pan sie odrywac od swoich ulubionych zajec. Zaglosujmy pan na JKM, a on zrobi to wszystko co pan postuluje. Po pierwszej kadencji oglosimy go krolem.
@WB
JKM ma diametralnie inny program. Namawiam do przeczytania…
trzeba jeszcze dodać ok 121 mln PLN na prezydenckie wybory powszechne co 5 lat. Robi się z tego tzw. „ładny grosz”. Dlatego pomysł popieram – będzie taniej a i kandydaci będą – być może – w lepszym gatunku…
Zobaczycie, zobaczycie, jeszcze doczekamy, że prezydentem będzie zostawał ten, co mu się nie udało zwiać z łapanki!
Tak, Wernyhora jestem 🙂
A ja podniosę poprzeczkę.
Kandydat powinien zaśpiewać czysto. Hymn Polski, całość.
Boże coś Polskę.. bez kombinacji tekstowych.
I, Towarzystwo Weteranów raźnie a wesoło bez dopalaczy spirytusowych.
Nut nie musi znać, może grać na grzebieniu ..
@Magog, ja znam tylko „Dzisiaj bal u Weteranów…”
Nada się? 🙂
Przy takim programie, takiej orientacji światopoglądowej, takim poczuciu humoru i takim wzroście Hazelhard zdecydowanie na prezydenta!!! Dla uproszczenia procedury wyborczej proponuję aklamację, nie mylić z reklamacją !!!